Wkład Allisona kluczem do zagadki dobrej formy Ferrari w Chinach

Wpływ systemu na aerodynamikę bolidu (fot. F1 Times / Ferrari)

Marco Mattiacci nie mógł sobie wyobrazić lepszego debiutu w roli szefa zespołu, ale prawa jest taka, że dobra postawa włoskiego zespołu w GP Chin jest wynikiem prac, które rozpoczęły się kilka tygodni wcześniej. Dzisiejsza La Gazzetta sugeruje, że rozwiązania przetestowane w Bahrajnie i sprawdzone w czasie minionego weekendu wyścigowego to pierwsze efekty pracy Jamesa Allisona. Kolejny, jeszcze większy pakiet poprawek, przygotowywany jest z myślą o starcie europejskiej części sezonu i tu również bardzo zauważalny ma być wpływ myśli technicznej oraz doświadczenia brytyjskiego inżyniera.

Samochód zaprojektowany na długo zanim ktokolwiek pomyślał, że James Allison dołączy do włoskiej ekipy ma dwie podstawowe wady. Pierwsza z nich to waga, spowodowana głównie parametrami nowej jednostki napędowej. Nie tylko Ferrari, ale również zespoły klienckie muszą się borykać z tym problemem, nierzadko sięgając po dramatyczne kroki jak usunięcie butelki z napojem. Drugim elementem jest aerodynamika i właśnie w tym obszarze doświadczenie Allisona może okazać się nieocenione. Po stronie plusów można zapisać dużą niezawodność nowej konstrukcji.

Pierwszym, zauważalnym wkładem Allisona w konstrukcję F14T jest system tzw. dmuchanych przednich osi. Rozwiązanie nie jest nowe, bo było stosowane w poprzednim sezonie przez Williamsa oraz Red Bulla i jego głównym zadaniem jest przekierowanie powietrza wpadającego do wlotów chłodzących hamulce na zewnątrz, przez otwór w przedniej osi. Dzięki temu można w pewnym zakresie kształtować strugę powietrza opływającą przednie opony. Grafikę znajdującą się w prawym górnym rogu, prezentującą zasadę działania systemu i wpływ na aerodynamikę bolidu (w duży uproszczeniu), przygotował serwis F1 Times.

Rozwiązanie korzystnie wpływa również na chłodzenie samych hamulców. Nie jest tajemnicą, że Allison przygotował swoją wersję systemu jeszcze gdy był w Lotusie, ale z różnych względów nie została ona wdrożona. Mówi się, że rozwiązanie zostanie wykorzystane przez ekipę z Enstone dopiero w tym sezonie.

Warta zanotowania jest również zmiana, jaka dotknęła tylnego skrzydła. Mniejszy kąt natarcia oznaczał, że kierowcy będą mieli do dyspozycji mniejszy docisk, ale jednocześnie ich pozycja w strefach DRS będzie komfortowa niezależnie od tego czy będą musieli atakować czy się bronić. Analiza przebiegu niedzielnego wyścigu pokazuj, że był to krok w dobrym kierunku. Bolid zespołu Ferrari był w Chinach jednym z szybszych na prostych odcinkach i to zadecydowało, że Red Bull w bezpośredniej walce nie był w stanie zagrozić pozycji Fernando Alonso. Jest to przykład kreatywnego myślenia, polegającego na maksymalnym wykorzystaniu swoich mocnych stron.

W mniej oficjalnych źródłach przewija się również informacja, że firma Shell dostarczyła włoskiej ekipie nowe paliwo, które mimo mniejszej wagi ma być bardziej wydajne. Wspomniał o tym w czasie transmisji niedzielnego wyścigu Christian Danner, komentator niemieckiej stacji RTL. To może potwierdzać przedsezonowe przypuszczenia Tima Gossa, że po homologacji silników ogromne znaczenie mogą odegrać dostawcy paliwa.

„W sumie to wszystko sprowadza się do paliwa i kaloryczności. Jedyną rzeczą, która wytwarza energię w samochodzie jest paliwo. Część zostanie wykorzystana do zasilenia wału korbowego, a pozostała część zostanie zamieniona na energię elektryczną i wykorzystana później. To do czego zmierzasz, to wyciągnięcie tak dużo jak to tylko możliwe z każdej kropli paliwa. Więc wydajność paliwa gra ogromną część w całościowej formie nowej jednostki napędowej, która będzie wykorzystywana w przyszłym sezonie.”

Według La Gazzetty włoscy inżynierowie najbliższe dni poświęcą na prace związane z poprawą układu kierowniczego w bolidzie Kimiego Raikkonena. Fin, podobnie jak to miało miejsce w przypadku pierwszych wyścigów dla Lotusa, nie jest zadowolony ze sposobu, w jaki bolid reaguje na ruchy kierownicy. Brak odpowiedniego czucia przekłada się bezpośrednio na czas okrążenia oraz zużycie opon. Tutaj pomoc Allisona również może okazać się niezwykle cenna, bo doświadczony inżynier nie tylko zna preferencje kierowcy, ale również pracował nad rozwiązaniem tego typu problemów.

Jednym z niewykorzystanych potencjałów drzemiących w nowej konstrukcji jest projekt nosa. Niski i szeroki przód z pewnością jest źródłem dodatkowego docisku dla przedniej osi, ale jednocześnie stanowi dużą barierę dla powietrza, które mogłoby zasilić dyfuzor. Własnie ten element ma być obiektem bardzo intensywnych prac w Maranello, których efekt możemy zobaczyć już podczas najbliższego wyścigu. Czego możemy się spodziewać? Wyznacznikiem w tej kwestii jest rozwiązanie zaprezentowane przez Mercedesa. Krótki, przypominający swoim kształtem odwróconą literę U (patrząc od przodu), nos powinien pozwolić na znaczną poprawę osiągów F14T. Animację prezentującą, jak bolid Ferrari z będzie się prezentowa z nowym nosem, przygotował serwis newsf1.it.