Niedotykalny

Jeśli któryś z rywali liczył, że czwarty tytuł mistrzowski rozleniwi Hamiltona, to wydarzenia dzisiejszego popołudnia w Melbourne z pewnością zrewidują te oczekiwania. Brytyjczyk jest głodny jak nigdy, nie popełnia błędów, a dodatkowo zebrał dziś z toru wszystko, co było do zebrania.

Lewis potwierdził nie tylko swoją klasę, ale również spostrzeżenia z znimowych testów, że nowa maszyna Mecedesa jest piekielnie szybka w zakrętach. Silnik, nadwozie, zawieszenie oraz opony – dobra współpraca tych elementów jest niezbędna, aby kierowca mógł czuć się tak pewnie, jak czuł się Hamlton wykonując rekordowy przejazd. Po kapryśnej „divie” pozostało już tylko wspomnienie, bo W09 prowdził się jak po sznurku i w wielu zakrętach Hamilton nie musiał szukać dodatkowego miejsca na torze wyjeżdżąjąc na pobocze.

Ferrari ma o czym myśleć, bo strata ponad pół sekundy na ulicznym obiekcie to przepaść. Nawet jeśli samochód jest szybszy w warunkach wyścigowych, to pozycja na starcie może okazać się kluczowa przy podziale punktów i miejsc na podium. Włoski zespół próbował nico oszukać wszystkich, jeżdżąc w wolnych sesjach z dość bezpieczną mapą silnika, aby „błysnąć” w kwalifikacjach, ale rzeczywistość okazała się brutalna. Pewnym usprawiedliwieniem dla Ferrari może być fakt, że podczas mokrego treningu nie udało się sprawdzić ustawień, które przez noc przygotował zespół inżynierów pracujący w Maranello. Właśnie dlatego Raikkonen wspomniał o trudnej sesji, a Vettel o nieodblokowanym potencjale.

Strata do Mercedesa nie jest jedynym zmartwieniem Ferrari, bo Red Bull zdaje się być na zbliżonym poziomie. Verstappen stracił w jednym z zakrętów 0,2 sekundy, a oba samochody z bykiem w logo straciły do konkurencji kolejne 0,2 sekundy na prostej. To jasna wskazówka, że w kolejnych czasówkach „czerwonym” może być zdecydowanie trudniej. Red Bull zaryzykował również w Q2 posyłając swoich kierowców na tor na super-miękkiej mieszance i właśnie na takich oponach Verstappen oraz Ricciardo rozpoczną jutrzejszy wyścig. Jeśli nie będzie padało (szansa na to wynosi od 10-20%), to alternatywna strategia jest jedynym elementem, który może pozwolić ograć bezpośrednich rywali.

Będąc przy strategii warto się zastanowić, czy wobec problemów Bottasa, Ferrari nie powinno posłać swoich kierowców do walki z różnymi planami gry. Wiemy już jak W09 preznetuje się mając pusty tor przed sobą, ale co z jazdą w brudnym powietrzu? Im więcej aerodynamika pomaga w zakrętach, tym więcej samochód traci, jeśli przepływ powietrza zostanie zaburzony. To było bolączką samochodów Mercedesa już w poprzednich sezonach. Daleka pozycja startowa Fina z pewnością będzie papierkiem lakmusowym, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby Włosi spróbowali sprawdzić to również na bolidzie Hamiltona. Podcięcie w przypadku jednego kierowcy i pozostawienie drugiego na torze wydają się być ciekawym pomysłem.

Tuż przed kwalifikacjami Toto Wolff w rozmowie z telewizją Sky Sports przyznał, że forma Bottasa w zeszłym sezonie była różna i zdradził, że zespół oczekuje od Fina poprawy w tym elemencie. Niecałe trzydzieści minut później szef Mercedesa wymownie skrzywił się widząc na ekranie latające w powietrzu fragmenty włókna węglowego. To nie jest początek jakiego zarówno kierowca, jak i zespół oczekiwał. Choć to był początek pierwszego okrążenia w walce o pierwsze pole startowe pierwszego wyścigu w tegorocznym kalendarzu, to Fin (zupełnie niepotrzebnie) położył sobie odważnik na piersi – odważnik dość sporych rozmiarów. Na szczęście dla Bottasa jutro można sporo naprawić i jeśli po wyścigu otwierającym sezon Mercedes zostanie liderem mistrzostw, to winy zostaną odkupione. W przeciwnym razie ucisk w okolicy mostka może jeszcze bardziej utrudniać swobodne oddychanie.

Haas w ciągu kilkudziesięciu godzin stał się wrogiem numer jeden połowy zespołów w stawce. Amerykański zespół potwierdził dobrą formę w zimowych testów i ma ogromną szansę ustawić się bardzo wysoko przed europejską częścią sezonu. Czwarta linia to miejsce w jakie Manussen oraz Grosjean muszą i będą celowali w kolejnych czasówkach, ale jutro obaj kierowcy mają ogromną pracę do wykonania. Przede wszystkim trzymać z dala od kłopotów, a później spróbować zatrzymać szarżujących Bottasa oraz Ricciardo. Zarówno nadwozie jak i silnik w konstrukcji Haas’a wyglądają bardzo konkurencyjnie, a po kłopotach z hamulcami z zeszłego sezonu nie ma śladu. Pół sekundy straty do Ferrari w trybie wyścigowym zdaje się być bardzo realne.

Więc kto ma najlepsze nadwozie w całej stawce? Z pewnością nie McLaren, który przegrał pierwsze bezpośrednie stracie z Renault. Choć Alonso zapowiada ostrą walkę, to o duże punkty w „normalnym” wyścigu będzie trudno. Francuski zespół kontynuje swoją drogę w kierunku czołówki i choć kierowcy z Enstone nie byli dziś zachwyceni swoim występem, to poczynaniach zespołu widać ciągły postęp.

W dolnej części tabeli jest niezwykle ciasno. Kierowców Force India, Williamsa, Toro Rosso i Sauber w pierwszej części czasówki dzieliło zaledwie pół sekundy. O układzie na starcie niedzielnego wyścigu zadecydowały pojedyncze błędy i tak właśnie będzie wyglądała ta rywalizacja w dalszej części sezonu. Na duży plus ocenić należy dyspozycję Stroll’a i Leclerc’a. Negatywnym bohaterem dotychczasowych zajęć jest Force India. Samochód spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań i nawet doświadczony Perez nie potrafił zbliżyć się do pierwszej dziesiątki.

Tor Albert Park nie jest obiektem, na którym powinniśmy się spodziewać dużych przetasowań. Jeśli deszcze nie urozmaici rywalizacji, a kierowcy utrzymają nerwy na wodzy, to jedynie błędy oraz dobrze wykonana strategia mogą zmienić układ w czołówce. Ani Red Bull, ani Ferrari zdają się nie mieć argumentów, aby zagrozić Hamiltonowi. Z drugiej strony rywalizacja Verstappena z kierowcami Ferrari może być ozdobą niedzielnego wyścigu. Dużo będzie się również działo w drugiej części stawki, bo tam różnice są naprawdę marginalne.