Menadżer Kubicy rozmawia ze… wszystkimi zespołami

Clickbait – według polskiej wersji Wikipedii jest to „pejoratywny termin określający treść, która wycelowana jest w generowanie zysków z reklam internetowych, kosztem jakości oraz rzetelności materiału. Clickbait charakteryzuje się sensacyjnym nagłówkiem lub miniaturką przyciągającą wzrok, co ma zachęcić do kliknięcia w materiał oraz zachęca do jego udostępniania w serwisach społecznościowych. Nagłówek zwykle żeruje na ciekawości (ang. curiosity gap) dostarczając informacje, które zaciekawią czytelnika, natomiast nie zawierają treści zaspokajającej ciekawość bez kliknięcia w artykuł.” Od siebie dodam, że ma ogromną moc i przyznam się, że samemu zdarza mi się od czasu do czasu popełnić taki nagłówek, ale nie jest to świadome działanie, a raczej wynik „wejścia między wrony”.

Ostatnie dni dla polskich kibiców upłynęły pod znakiem jednej publikacji mówiącej o tym, że Robert Kubica rozmawia z Haasem. Warto w tym momencie dodać, że Guenther Steiner był wczoraj zaskoczony pytaniem o wspomniane rozmowy i nie chciał tego komentować, ucinając spekulacje stwierdzeniem, że do tej pory żadnych negocjacji nie było. Jednocześnie szef amerykańskiego zespołu kolejny raz podkreślił, że nie ma już miejsca na błąd i to zdanie odnosi się bezpośrednio do dotychczasowych wyczynów jego kierowców – szczególnie tego z francuskim paszportem.

Ja pójdę o krok dalej niż brazylijski serwis i powiem, że jeśli menadżer Roberta Kubicy zna się na swoim fachu, a raczej tak jest, to rozmawia ze wszystkimi zespołami. Dzwoni i pyta nawet tam, gdzie teoretycznie nie ma wolnych foteli i robi to nie z nadzieją, że coś się znajdzie, ale po to by dobrze poznać rynek i wyczuć pewne ruchy. Dobra orientacja w terenie to podstawa wszelkich działań. Trochę jak w szachach, jeśli przewidzisz ruch przeciwnika, to możesz się lepiej przygotować do kolejnego posunięcia.

Media wiedzą, jak mocno czekamy na powrót Roberta do ścigania i zwyczajnie to wykorzystują. Musimy być przygotowani na taką huśtawkę. Sezon ogórkowy dopiero się rozkręca, a przed nami jeszcze przerwa wakacyjna, gdzie będzie jeszcze trudniej potwierdzić lub zdementować jakąkolwiek informację choćby ze względu na zamknięte fabryki zespołów – dotyczy to również działów prasowych.

Jak obecnie wygląda sytuacja polskiego kierowcy? Dwa dni temu w magazynie mówiłem Wam o scenariuszu, w którym Lance Stroll może znaleźć się w fotelu zespołu Force India. Wczorajsze doniesienia mówią o możliwości zakupu części udziałów w ekipie przez ojca kanadyjskiego kierowcy oraz możliwości mocnego zbliżenia zespołu z Silverstone do Mercedesa. Pojawiają się nawet określenie „juniorski zespół” i w mojej ocenie wpisuje się to idealnie w scenariusz, w którym ważnym graczem będzie koncern BWT, a wszystko wydarzy się przy błogosławieństwie i wsparciu niemieckiego koncernu. Te wydarzenia mogą sprawić, że Robert otrzyma fotel wyścigowy w zespole Williamsa, o który tak mocno walczył. Dodatkowo taka opcja ma być zapisana w jego kontrakcie, ale te informacje nie pochodzą z oficjalnego źródła.

Co do Haas’a to nie można wykluczyć, że nazwisko Kubica padło w czasie rozmów Steinera z Grosjeanem. Takich wychowawczych pogadanek było z pewnością w tym sezonie wiele, ale to jest moment, w którym „głupoty na torze” muszą się skończyć. Chodzi nie tylko o duże pieniądze (ciągłe naprawy oraz pozycja w tabeli), ale również o sytuację, w której Haas nie będzie mógł wziąć udziału w rywalizacji ze względu na brak części zamiennych. Francuz musi czuć oddech rywala na plecach, a patrząc na rynek kierowców, gdyby wydarzyło się coś wyjątkowego, co zmusiłoby zespół do zerwania kontraktu z Grosjeanem, Robert jest jedynym doświadczonym kierowcą, gotowym do jazdy.

Warto jednak sobie zadać pytanie, czy taka zmiana w trakcie sezonu jest w ogóle możliwa? Historycznie oprócz Red Bulla oraz wypadków losowych ostatnie lata niespecjalnie obfitowały w takie sytuacje. Steiner dobrze wie na co stać Grosjeana (mam na myśli to część szklanki do połowy pełną) i sięgnięcie po innego kierowcę w trakcie sezonu to ryzykowne posunięcie. Teoretycznie przerwa wakacyjna mogłaby pozwolić Robertowi lepiej poznać procedury wewnętrzne zespołu i przygotować się do ewentualnego objęcia fotela wyścigowego w Haasie, ale to nie eliminuje całkowicie wszystkich przeciwwskazań związanych ze zmianą kierowcy w trakcie sezonu.

Oczywiście w perspektywie jest kolejny sezon i w tym wymiarze dużo będzie zależało od ruchów na rynku kierowców, więc wracamy do trzeciego akapitu i stwierdzenia, że Bravi rozmawia ze wszystkimi. Niestety przyszłość Roberta kolejny raz jest zależna od wielu różnych czynników, w tym obowiązujących kontraktów innych kierowców, umów silnikowych… To bardzo rozległa sieć powiązań, ale cały czas jest nadzieja, że planety ustawią się we właściwej konfiguracji.

Rok temu fotel w Williamsie wydawał się spełnieniem marzeń. Dziś wielu kibiców kręci nosem na myśl o tym, że Robert mógłby stworzyć duet z Sirotkinem. Ekipa z Grove sięgnęła przysłowiowego dna, więc w mojej ocenie może być tylko lepiej. Obie strony nie mają już nic do stracenia, a wiele do wygrania. Robert obejmując fotel wyścigowy w sezonie 2019 nie byłby z pewnością lekiem na całe zło, ale jego doświadczenie i przygotowanie techniczne, wykorzystane w pełnym wymiarze godzin z pewnością pomogłoby i dodało inżynierom pewności, że wszystko rozwija się we właściwym kierunku.

Niestety i w tym scenariuszu pojawia się „czarny charakter” i tym razem jest to George Russell. Według informacji stacji ESPN młody podopieczny Mercedesa może liczyć na wsparcie koncernu, a fotel wyścigowy mógłby być wymieniony na wsparcie technologiczne, tak bardzo potrzebne Williamsowi w wyjściu z trudnego położenia, w którym się znalazł. Jednocześnie spełniłby się scenariusz, w którym Mercedes mocno osadziłby na swojej satelicie dwa zespoły, tworząc konfigurację (Force India – Mercedes – Williams) podobną do tego, co zbudowało Ferrari z Haasem i Alfa Romeo.

Mark Hughes sugeruje również rozwiązanie, w którym Lawrence Stroll będzie chciał zabrać ze sobą Roberta do Force India, aby polski kierowca pełnił rolę „nauczyciela” dla młodszego partnera z zespołu. Kierunek zupełnie nowy i chyba pozostaje poczekać na to, co przyniosą kolejne tygodnie. Osobiście jakoś tego nie widzę mając w pamięci testy Roberta, które nie odbyły się dlatego, że Stroll kazał ekipie testowej spakować zabawki. Sytuacja od tamtego czasu się jednak zmieniła…

P.S. Bottas zostaje z Mercedesem kolejny rok z opcją przedłużenia na sezon 2020.