Toto Wolff znalazł jeden prosty sposób

Obecna era silnikowa powoli dobiega końca i z dużym prawdopodobieństwem zapamiętamy ją jako okres ogromnej dominacji, wręcz demonstracji siły Mercedesa. Niemiecki producent nie szczędził środków, aby operacja wyścigowa prowadzona równolegle w Brackley i Brixworth przebiegała zgodnie z założonym planem, planem, który miał tylko jedno założenie – wygrywać. Ostatnie tygodnie pokazały jednak, że przewaga wypracowana przez inżynierów Mercedesa stopniała, co może sugerować, że inni wykonali tak samo dobrą, a może nawet lepszą robotę. Cytując klasyka „prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna”, dlatego Mercedesa za wszelką cenę będzie chciał obronić swoją pozycję i zapisać karty historii sportu w latach 2014-2020 wyłącznie swoimi sukcesami.

Czując oddech rywali na plecach oraz widząc kończące się możliwości techniczne (inżynierowie wykorzystali regulamin techniczny do granic możliwości) Mercedes zdaje się chwytać przysłowiowej brzytwy. Jak donosi włoski oddział serwisu Motorsport niemiecki producent równolegle z zatwierdzeniem nowych przepisów silnikowych na sezon 2021 chce zamrożenie rozwoju obecnych jednostek napędowych. Od razu do głowy przychodzi mi skojarzenie z bardzo popularną i niezwykle irytującą reklamą z cyklu „Znalazł jeden prosty sposób… Zobacz jak!”. Dodajcie do tego zdjęcie uśmiechniętego Toto Wolffa i macie obrazek, których chyba najlepiej oddaje obecne starania niemieckiego producenta.

Oczywiście wspomniany Toto Wolff chciałby zamrożenia rozwoju obecnych silników z troski o budżety producentów oraz konieczność prowadzenia dwóch niezależnych ścieżek rozwoju, co bezpośrednio łączy się z pierwszym z wymienionych powodów. Musicie przyznać, że takie tłumaczenia z ust osoby zatrudniającej przy operacji wyścigowej 1500 (a może nawet więcej) osób brzmią bardzo wiarygodnie. Jeśli ten ruch na szachownicy zostanie wykonany to Mercedes ostatecznie zaspawać pokrywę z napisem sukces i nie pozwolić nikomu innemu się do niej zbliżyć. To wszystko pokazuje jak ważna dla niemieckiego producenta jest obecna pozycja zespołu oraz na jak wielu polach działa, aby na koniec okresu rozliczeniowego, niezależnie jak on został wyznaczony, zamknąć wyścigowy budżet mając odfajkowane wszystkie pola.

Dlaczego jest to niezwykle ważne również od strony wizerunkowej? Osoby, które mają dobrą pamięć dobrze widzą, że FIA oraz Bernie Ecclestone zrobiły duży ukłon w stronę niemieckiego producenta na starcie nowej ery, a nawet jeszcze przed jej rozpoczęciem. Były szef serii wielokrotnie mówił o bliskiej współpracy ludzi Mercedesa z FIA na etapie tworzenia nowych zasad. Kierunek tej współpracy miał się odwrócić w momencie, gdy niemieccy inżynierowie rozpoczęli prace nad hybrydową jednostką. Wiedza oraz czas rozpoczęcia pracy były kluczowe, co pokazały już pierwsze testy na torze. Ekipa z Brackley była fantastycznie przygotowana, a jednostka nie dość, że najmocniejsza, to jeszcze kuloodporna. Kolejne wersje dziedziczyły te najlepsze geny, podczas gdy rywale jeszcze przez długi czas szukali najlepszej kombinacji. Sukcesów odniesionych przez lata nikt Mercedesowi nie odbierze, ale gdyby któremuś z rywali udało się zbudować lepszą jednostkę i pokonać niemieckiego producenta na ostatniej prostej, to mogłyby zacząć padać bardzo niewygodne pytania. Nie tylko można by próbować kwestionować geniusz inżynierów z Brixworth, ale również zastanowić się, czy przypadkiem niepotrzebnie nie wyrzucono wagonu pieniędzy przez okno.

Mercedes musi skończyć tak jak zaczął i nie cofnie się przed niczym…

P.S. Osoby, które tęsknią za formą pisaną zapewniam, że nie rezygnuję z bloga. Obecnie dużo czasu poświęcam projektowi „Echa padoku”, którego owoce możecie obejrzeć na YouTubie lub platformie Soundcloud.