Kubica, Massa sprzeczności i cała Resta

Piątek przyniósł kolejną porcję informacji dotyczący Roberta Kubicy i jego przyszłości. Żadna z nich nie pochodzi z oficjalnego źródła, dlatego należy zachować pewien dystans, ale obraz powoli zaczyna się krystalizować. Przyznam szczerze, że jest tam więcej szarości niż ciepłych kolorów, ale najwyższa pora się z tym zmierzyć…

Forma Roberta

Nieco ponad dwa miesiące temu napisałem: „Wszystkie kręte ścieżki, po których Robert chadzał przez ostatnie sześć lat stały się teraz proste. Wszystko w jego rękach, nogach i głowie.” To ostatnie stwierdzenie nie było przypadkowe, a wręcz odwrotnie – było dobrze przemyślane. Będąc w bolidzie, to co pokaże stoper na linii mety, zależy tylko i wyłącznie od dyspozycji kierowcy.

Po testach w samochodach niższych serii Kubica przyznał, że „ograniczenia zniknęły”. To przez większość kibiców, również przeze mnie, zostało odczytane jako „teraz mogę szybko jeździć samochodem”. Być w stanie prowadzić bolid, a prowadzić go szybko i w równym tempie, to dwie zupełnie inne rzeczy.

W kolejnych publikacjach dotyczących Roberta przemycane są informacje dotyczące przebiegu testów w bolidach Renault oraz sprawdzianów w symulatorze. Jest w nich pewna część wspólna – mocne, ale nierówne tempo polskiego kierowcy. Z czego to wynika? Anthony Rowlinson bardzo obrazowo opisał ograniczenia z jakimi musi mierzyć się Kubica w bolidzie.



W podobnym tonie piszą niemieccy dziennikarze. Robert całą pracę w bolidzie wykonuje jednym ramieniem, które na chwilę obecną najwyraźniej nie jest w stanie znieść obciążeń pełnego dystansu wyścigu. To niczego nie przesądza, ale pokazuje, że ograniczenia nadal stanowią pewną przeszkodę. No, ale przecież w aucie WRC… Przykro mi, ale to jak porównywanie jazdy na rowerze z prowadzeniem łodzi podwodnej.

Trzech kandydatów

Serwis motorsport.com oraz inne szanowane publikacje piszą o trzech nazwiskach na liście Williamsa: Massa, Di Resta oraz Kubica. Warto jednak pamiętać, że na rynku jest co najmniej trzech innych kierowców, którzy mają ogromne zaplecze, aby „kupić” sobie fotel wyścigowy. Ograniczenie listy może być elementem strategii zespołu, aby wybadać, ile fotel wyścigowy może być wart dla Mercedesa (Wehrlein), Palmera czy Ericssona.

Martini

Spekulacje dotyczące listy nazwisk wpisują się w dobrze znane informacje, że tytularny sponsor zespołu wymaga, aby jeden z kierowców miał skończone 25 lat. Zaledwie wczoraj pojawiła się informacja, że w kontrakcie nie ma takiego zapisu, a producent alkoholi zadowoli się „starszym” rezerwowym, jeśli sytuacja będzie tego wymagała.

L&L Stroll

Informacje o wspólnym teście Roberta i Lance’a Strolla od razu wydały mi się mało prawdopodobne. Kariera młodego kierowcy jest bardzo ostrożnie prowadzona i na starcie z tak poważnym rywalem jak Kubica jest zwyczajnie za wcześnie. 30 milionów dolarów rocznie, to wystarczający powód, aby szanować zdanie głównego sponsora, również w kwestii obsady drugiej strony garażu. Stroll nie chce mocnego rywala, przynajmniej na tym etapie. Innego zdania jest Paddy Lowe, ale w tej dyskusji ostateczna decyzja może zależeć od kwoty na czeku, pod którym będzie widniało nazwisko Lawrenca Stroll’a. Przy okazji przekonamy się, jak wiele do powiedzenia w zespole ma Lowe, który dołączył do Williamsa, aby budować coś „swojego”.

Rosberg

Rola Nico Rosberga w powrocie Kubicy na tor jest niejasna. Poza deklaracją współpracy, która ukazał się na Twitterze wiemy bardzo niewiele. Pewną sugestią może być fakt, że niemiecki kierowca, po zakończeniu kariery wyścigowej, planował zająć się działalnością menadżerską. Posiadanie Roberta pod skrzydłami może być świetnym punktem wyjściowym do rozmów z innymi kierowcami, również tymi z młodszego pokolenia. W biznesie nie ma miejsca na sentymenty. Ewentualne zaangażowanie Rosberga w program Mercedesa w Formule E również może być kluczowym elementem.

Czas lub jego brak

Roberto Chinchero jest zdania, że czas również nie jest sprzymierzeńcem Kubicy. Włoski dziennikarz sugeruje, że jeśli do testu z Williamsem nie dojdzie w najbliższych tygodniach, to pociąg odjedzie. Autorzy innych publikacji przekonują, że ekipa z Grove może poczekać z wyborem drugiego kierowcy nawet do końca sezonu. Gdzie leży prawda? Domknięcie składu na etapie wejścia prac projektowych nad przyszłorocznym bolidem w kluczową fazę zdaje się być bardzo ważnym krokiem. Zespoły właśnie wkraczają w ten okres…

Pomoc z Polski

Robert właśnie odwiedził Polskę i nie można wykluczyć, że ma to związek z umową sponsorską z jednym z polskich koncernów paliwowych. Konkretów nadal brak, ale logo Lotosu może wkrótce ponownie pojawić się na kombinezonie Kubicy. Jak już wspominałem sfinansowanie samego testu nie wydaje się zbyt ciekawą propozycją, szczególnie jeśli wspomniane zajęcia mają mieć bardzo prywatny charakter. W sferze medialnej to Renault robiło bank, a każdy kolejny test będzie jedynie zbieraniem tego, co wypadło z maszyny. W perspektywie współpracy przez cały sezon, sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej. Tylko czy polską firmę stać na wejście na tak wysoki poziom?