Hasegawa: Rozwód będzie kosztowny

McLaren i Honda nie schodzą z nagłówków branżowych serwisów. Płomienny romans oraz małżeństwo weszło w fazę, w której jedna ze stron chce odejść, ale jednocześnie nie chce, by przy rozwodzie doszło do niekorzystnego podziału majątku. Jednym z pomysłów McLarena jest podsunięcie Hondzie innego zespołu do łóżka, ale Japończycy wyraźnie nie są zainteresowani zmianą partnera i chcą ratować ten związek. Tymczasem McLaren flirtuje z Renault i nawet się z tym nie kryje.

Zdjęcia przedstawicieli Renault opuszczających mobilne biuro McLarena obiegły już cały świat. W działaniach przedstawicieli brytyjskiego zespołu widać desperację oraz pośpiech. Według różnych źródeł jutro o godzinie 18:00 ma mijać ultimatum Red Bulla, dotyczące możliwości przejęcia części udziałów w zespole Toro Rosso, pozwalających na zainstalowanie jednostki Hondy w przyszłorocznym bolidzie. Problem w tym, że Honda jest w stanie pójść w tym kierunku, jedynie w sytuacji, gdy młodsza siostra Red Bulla poszerzy listę zespołów zasilanych jednostkami wyprodukowanymi w Sakurze.

Toto Wolff wielokrotnie mówił, że nie ma mowy o współpracy z McLarenem, jeśli ten wcześniej nie rozwiedzie się z Hondą. Dziś w podobnym tonie wypowiedział się Christian Horner w kontekście zmiany dostawcy jednostki przez zespół Toro Rosso. Szef Red Bulla powiedział wprost, że nikt nie podpisze nic z McLarenem, dopóki ten nie załatwi swoich spraw. Podobnego zdania muszą być również przedstawiciele Renault, szczególnie w sytuacji, gdy Liberty Media (Ross Brawn) oraz FIA (Jean Todt) otwarcie deklarują pełne wsparcie dla Hondy, aby ta pozostała w serii.

Rozwód McLarena z Hondą jest kluczem do wdrożenia alternatywnych scenariuszy, ale na to się nie zanosi. Wywiad, jakiego Yusuke Hasegawa udzielił serwisowi formulaf1.es nie pozostawia złudzeń, że jedynym rozwiązaniem dla McLarena na pozbycie się Hondy jest zerwanie kontraktu, a to będzie niezwykle kosztowne.

„Z tego, co wiem, ciągle mamy ważny kontrakt i nikt nie powiedział nam, że jest inaczej. Nadal pracujemy, aby poprawić jednostkę oraz naszą wydajność.”

„Nie widzimy się w roli wyłącznego dostawcy jednostek dla innego zespołu niż McLaren.”

„Co do Renault i Toro Rosso nie mogę nic powiedzieć poza tym, że mamy kontrakt i zamierzamy się z niego wywiązać oraz poprawić wydajność.”

„Nie mogę powiedzieć ile, ale zapewniam, że zerwanie takiego kontraktu będzie miało poważne konsekwencje i nie będzie tanie.”

„Jak powiedziałem, współpraca z McLarenem jest dla nas priorytetem, a Toro Rosso jest tylko dodatkową opcją.”

„W przyszłym roku nadal będziemy z McLarenem.”

Jakieś pytania? Hasegawa udzielił tego wywiadu dzisiejszego popołudnia, w czasie gdy przedstawiciele McLarena dwoili się i troili, by zapewnić wszystkich, że jest jeszcze czas i wiele w temacie może się zmienić. Z technicznego punktu wiedzenia czas na zmianę dostawcy minął dobre dwa miesiące temu, o czym mówił dziś Otmar Szafnauer. Jego zdaniem, jeśli ekipa z Woking myśli o zmianie dostawcy, to realny wydaje się sezon 2019, a nie 2018. Wiedzą o tym również ludzie z Red Bulla (Toro Rosso), którzy są w stanie wykonać późną zmianę, poświęcając wydajność przyszłorocznego bolidu, ale chcą za to okrągłą kwotę, która zrekompensuje ewentualne niedogodności. Dla Marko i spółki posiadane dwóch dostawców na kontrakcie, to sytuacja, która otwiera dodatkowa możliwości.

McLaren przegrał kolejną rundę, bo granie na czas oraz publiczne upokorzenia spłynęły po Hondzie, jak po kaczce. Zastanawiam się również jakie nastroje panowały w McLarenie oraz czym kierowali się przedstawiciele zespołu podpisując kontrakt z japońskim producentem. Obecna sytuacja pokazuje, że nikt nie zakładał niepowodzenia, a co za tym idzie nie przygotował drogi wyjścia z niekorzystnego położenia. To były grzechy Dennisa, ale Brown dorzucił swoje pięć groszy licząc, że japoński producent pęknie i sam wycofa się z rywalizacji.

Sprawy zaszły już tak daleko, że na chwilę obecną nie ma mowy o dobrym rozwiązaniu. McLaren może zostać z Hondą lub odejść zrywając kontrakt. Nie podejrzewałem, że kiedykolwiek coś takiego napiszę, ale w obecnej sytuacji rozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się pozostanie z obecnym dostawcą. Prędzej czy później inżynierowie w Sakurze zbliżą się do perfekcji, problem jedynie w tym, że nową erę silnikową widać już na horyzoncie. W takim scenariuszu o walce o mistrzostwo nie ma mowy aż do 2021 roku. Podobnie sprawy wyglądają, gdyby kierowcy McLarena mieli ścigać się w kolejnych sezonach z jednostką Renault za plecami. Więc po co zmieniać? To kompletnie nie ma sensu, chyba, że…

McLaren musiał wiedzieć, że Honda nigdy nie zgodzi się na wepchnięcie w ręce Toro Rosso. Przypominacie sobie jakąkolwiek wypowiedź przedstawiciela Hondy o chęci pójścia w takim kierunku? Hasegawa wielokrotnie mówił o rozszerzeniu operacji do dwóch zespołów, co paradoksalnie blokował McLaren, ale nigdy o zmianie wyłącznego partnera. Czyżby wszystkie te działania były zasłoną dymną, której celem jest publiczne przeczołganie japońskiego producenta i zmuszenie do rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron? Może czytam zbyt wiele między wierszami, ale gdyby Honda odeszła to przypuszczam, że przed McLarenem otworzyłby się magazyn nie tylko w Viry, ale również w Brixworth. Mercedes nigdy nie powiedział nie McLarenowi, powiedział jedynie, że nie podejmie rozmów, w sytuacji, gdy ekipa z Woking ma ważną umowę. Tylko w takim układzie to wszystko ma sens. Mercedes w przeciwieństwie do Renault ma zaplecze, aby zasilić cztery zespoły. Niemiecki producent był już w takiej sytuacji, podczas gdy przedstawiciele Renault mnożą wątpliwości i potrzebują Toro Rosso, aby całe równanie się zgadzało.

Czego możemy się spodziewać? W mojej ocenie, gdyby McLarena było stać na rozwiązanie kontraktu z Hondą, to zrobiłby to kilka miesięcy temu, po zimowych testach. Jeśli udziałowcy podejmą inną decyzję, to McLaren w kolejnych sezonach będzie zasilany jednostkami Mercedesa. Wygląd jednak na to, że Honda dopnie swego, a wtedy Brown będzie musiał szukać zastępcy dla Alonso, bo ten może skierować swoje kroki do innej serii.

W całej sprawie jest również polski wątek. Słowa Marko, dotyczące wyjaśnienia się sytuacji Kubicy idealnie zbiegają się w czasie z terminem postawionym przed Hondą. Gdyby do transakcji doszło (co raczej się nie wydarzy), to Sainz prawdopodobnie dostałby zgodę na przejście do Renault. Oprócz odstępnego pojawiały się również wzmianki o obniżeniu rachunku za dostawę jednostek. Taki ruch ostatecznie zamknąłby drogę Kubicy do kokpitu w żółto-czarnym bolidzie. Póki co taki scenariusz jest mało prawdopodobny, co nie oznacza, że sytuacja polskiego kierowcy jest jakość szczególnie lepsza. Ważniejsze wydaje się „wypadnięcie” Ocona z listy ewentualnych zastępców Palmera. Taki ruch został zablokowany przez Mercedesa i nic nie wskazuje na to, że sytuacja szybko ulegnie zmianie.