(Nie)oczekiwana zmiana miejsc

Choć sobotnie popołudnie należało do Kimiego Raikkonena, to w niedzielę łyk szampana miał dla fińskiego kierowcy raczej gorzki smak. Zdania na temat intencji zespołu są podzielone, ale analiza czasów okrążeń nie pozostawia zbyt wiele pola do interpretacji. Ferrari zrobiło to, co w opinii wielu byłych oraz obecnych szefów zespołów, zrobić trzeba było. Z duetu jeżdżącego dla włoskiego zespołu tylko jeden ma realne szanse na zdobycie tytułu mistrzowskiego, a w ostatecznej rozgrywce z Mercedesem (Hamiltonem) każdy punkt może okazać się decydujący.

Trzeba przyznać, że Ferrari miało twardy orzech do zgryzienia, a poradziło sobie z tytułową zmianą w bardzo zgrabny sposób. Pomogła doskonała forma bolidu, który zdaje się nie mieć słabych punktów, oraz nieco gorsza dyspozycja rywali. To co w opinii sympatyków Raikkonena było błędem, dla włoskiego zespołu okazało się kluczem do rozwiązania dość trudnego równania. Ściągnięcie Fina do alei serwisowej na 34 okrążeniu miało wyglądać na reakcję, na zagrożenie ze strony Verstappena (32) oraz Bottasa (33). W rzeczywistości zagrożenie było tylko pozorne, bo obaj wymienieni kierowcy wrócili na tor za dość szybkim tego dnia Sainzem, który dopiero planował odwiedzić swoich mechaników.

Gdyby Ferrari grało na Raikkonena, to najlepsze, co można było w tej sytuacji zrobić, to pozostawić fińskiego kierowcę na torze i pracować na jeszcze bezpieczniejszą przewagę. Dużo poważniejsze na tym etapie wyścigu było zagrożenie pozycji Vettela ze strony Ricciardo, którego samochód wyraźnie odżył na ulicach Monako. Kierowca Red Bulla był średnio o ponad pół sekundy szybszy od Niemca (okrążenia 24 – 32), który z kolei nie mógł jechać szybciej, mając przed sobą partnera z zespołu (strata wahała się w okolicy 1 sekundy).

Ściągnięcie Vettela i wykorzystanie tzw. podcięcia nie wchodziło w grę z dwóch powodów. Pierwszy z nich był znany już przed wyścigiem – dłuższe pozostanie na torze zapewnia przewagę, głównie z uwagi na czas potrzebny na rozgrzanie opon. Drugi wynikał z sytuacji na torze. Niemiec zwyczajnie trafiłby na tłok (podobnie jak Verstappen i Bottas). Ryzyko utknięcia za wolniejszymi samochodami było zbyt duże i choć włoscy specjaliści zauważyli to w przypadku Vettela, to kompletnie „przegapili” ten fakt prowadząc wyścig Raikkonena. Fin trafił w kanapkę zdublowanych kierowców (Wehrlein oraz Button) i tylko na 35 okrążeniu stracił aż trzy sekundy w stosunku do partnera z zespołu. Szkody zostały poczynione…

Nie ma mowy o pomyłce. Zastanawiające jest również, że podczas rozmowy z Rosbergiem, Vettel dokładnie wiedział dlaczego ukończył rywalizację przed Raikkonenem i dlaczego Fin został ściągnięty do alei na 34 okrążeniu. Niemiec jest bardzo inteligentnym zawodnikiem, ale rzadko się spotyka, aby kierowca wysiadając z bolidu tak perfekcyjnie potrafił odtworzyć nie tylko własny wyścig, ale również partnera z zespołu. Raikkonen z kolei bardzo pilnował się w swoich wypowiedziach, ale zwykle kamienna twarz zdradzała frustrację i rozczarowanie.

Mercedes wielokrotnie w ostatnich sezonach był w podobnym położeniu i zawsze stosował metodę, w której prowadzący kierowca miał pierwszeństwo oraz prawo wyboru strategii. Fin co prawda został obsłużony pierwszy, ale nie pozostawiono mu żadnej możliwości wyboru, co sam przyznał w jednym z wywiadów po wyścigu mówiąc, że zjazd na 34 okrążeniu to była decyzja zespołu. To kwestia zaufania, które w tym przypadku zostało bardzo mocno nadszarpnięte.

W mojej ocenie zachowanie zespołu może mieć ogromny wpływ na dynamikę stosunków pod dachem garażu zespołu w Maranello. Było wiele krytyki wobec postawy Raikkonena w pierwszych wyścigach, a jednocześnie zespół oczekiwał, że doświadczony kierowca, wzorem lat poprzednich, poprawi swoje tempo. Kiedy to się stało, w dodatku podczas najbardziej prestiżowego weekendu wyścigowego w trakcie sezonu, zwycięstwo zostało mu zwyczajnie odebrane. Chyba nie ma takiej kwoty, która mogłaby zmotywować kierowcę do dalszych starań, w świetle wydarzeń niedzielnego popołudnia. W ostatni zdaniu słowo „motywacja” jest kluczowe.

Ferrari zrobiło znaczący krok w kierunku tytułu indywidualnego, ale może się za chwilę okazać, że był to krok w tył w drodze po tytuł konstruktorów. Raikkonen jest w tej grze kluczowym elementem i wkrótce może się okazać, że wsparcie ze strony Fina będzie mniejsze, niż zakładano. Mercedes po trudnym weekendzie wróci do gry i Vettel w pojedynkę nie da rady Hamiltonowi i Bottasowi. Może lepiej było zagrać w ten weekend kartami, które są na stole, a nie pod nim? Czas pokaże…