Jeden z dziewięciu

Plan na sobotę wykonany. Tak w najprostszych słowach można podsumować wczorajszy występ Fernando Alonso w pierwszej części kwalifikacji do Indy 500. Etatowy kierowca McLarena zajął siódmą pozycję pokonując cztery pomiarowe okrążenia toru IMS ze średnią prędkością 370 km/h. Tym samym Alonso zapewnił sobie miejsce w grupie, która podczas dzisiejszych zajęć powalczy o pierwsze pole startowe.

Hiszpan nie był do końca zadowolony ze swojego występu, wskazując, że wydobył jedynie 90% możliwości samochodu. Rzeczywiście patrząc na wyniki Alonso nie był w stanie utrzymać tempa z dwóch pierwszych kółek na dalszym etapie przejazdu. Utrata tempa jest naturalnym elementem rywalizacji, wynikającym ze zużycia opon, ale szczególnie najlepszej dwójce (Carpenter, Sato) udało się utrzymać wyższą prędkość na dłuższym dystansie. Z czołowej dziewiątki tylko Will Power był w stanie poprawić czas okrążenia w czasie przejazdu (ostatnie kółko).


Walka o pierwsze pole startowe zapowiada się niezwykle emocjonująco i pozostaje mieć nadzieję, że pogoda pozwoli kierowcom na wykonanie większej ilości przejazdów, niż to miało miejsce wczoraj (każdy z kierowców otrzymał tylko jedną szansę). Cały czas zastanawiam się jak McLaren może na tym etapie rywalizacji pomóc swojemu kierowcy, bo nie mam wątpliwości, że partnerzy z zespołu nie będą już dziś tak chętni do udzielania cennych rad. Alonso zostanie sam i tu właśnie z pomocą może przyjść ekipa z Woking i potężne zaplecze technologiczne jakim dysponują.

Jednym z elementów może być analiza zużycia opon oraz zmiana sposobu ich przygotowania do wykonania pomiarowych kółek. Will Power, który zdołał poprawić swój czas na ostatnim kółku rozpoczął bardzo wolno. Podobną prędkość na wyjazdowym kółku zanotował również zwycięzca sobotniej rywalizacji Ed Carpenter.

Samochód #29 jako jedyny nie posiada tylnych skrzydełek (fot. Twitter / McLarenIndy)

Sposób przygotowania opon jest również bezpośrednio związany z poziomem docisku. Na tym polu moc obliczeniowa, którą dysponuje MTC może również okazać się niezwykle przydatna. Warto w tym momencie zauważyć, że Alonso jako jedyny wyjechał na tor bez skrzydełek umieszczonych za tylnymi kołami. Większość kierowców korzystała z asymetrycznej konfiguracji (skrzydło było zamontowane tylko z lewej strony).

Alonso by myśleć o wywalczeniu pierwszego pola startowego musi znaleźć dodatkowy 1 km/h oraz sposób na utrzymanie tempa na dystansie czterech okrążeń. Będzie to zadanie niezwykle trudne, choć Sebastien Bourdais pokazał wczoraj, że da się pojechać znacznie szybciej, niestety zapłacił za to bardzo wysoką cenę.


Złamana miednica oraz biodro, to dość krótka lista obrażeń, szczególnie jeśli weźmiemy przebieg wypadku oraz ogromną siłę uderzenia. Czapki z głów przed inżynierami Dallary oraz konstruktorami bariery SAFER (Steel and Foam Energy Reduction), bo dzięki ich pracy oraz wieloletniemu doświadczeniu Bourdais będzie miał szansę na powrót do ścigania.

Wypadek tak doświadczonego zawodnika pokazuje, że znalezienie tych ułamków kilometra jest możliwe dopiero po przekroczeniu pewnej bariery – bariery zdrowego rozsądku. Tu nie ma miejsca na błąd, a każdy element samochodu oraz techniki kierowcy, musi działać perfekcyjnie.

Czego możemy się spodziewać po tym, co do tej pory pokazał Alonso? Myślę, że druga linia jest w zasięgu, ale patrząc na nazwiska, które hiszpański kierowca zostawił za sobą, to sam awans do najszybszej dziewiątki musi być traktowany jak duży sukces. Wyścig dopiero za tydzień i mam wrażenie, że tam „pierwiastek” McLarena może dać Alonso pewną przewagę nad rywalami. Mission Control Room w Woking z pewnością będzie rozgrzany do czerwoności i nikt nie pójdzie do domu po zakończeniu wyścigu w Monako.