Pechowa trzynastka?

Trzynasty rok rywalizacji na torach nie zaczął się najlepiej dla Red Bulla. Nowy bolid ekipy z Milton Keynes traci sporo do czołowej dwójki i nie jest to jedynie starta po stronie jednostki napędowej. Trzynastka okazała się pechowa, czarny kot przebiegł drogę, a może ktoś przeszedł pod drabiną?

Takie obrazki działają na wyobraźnie, ale problem jest zdecydowanie bardziej złożony. Starty po stronie jednostki napędowej należało się spodziewać i jest ona obecnie szacowana na około 40 koni mechanicznych. To znaczna liczba, ale nie można nią tłumaczyć straty do Mercedes i Ferrari. Nadwozie RB13 jest dalekie od ideału, co potwierdzają już nie tylko kierowcy, ale również przedstawiciele zespołu.

Gdzie popełniono błąd? Potwierdziły się plotki, które pojawiły się tuż po nowym roku. Ferrari jednym pociągnięciem zablokowało możliwość wykorzystania nowego projektu zawieszenia, wokół którego nowa konstrukcja była budowana. Projektanci zostali zmuszeni do wykonania bardzo późnych modyfikacji, co tłumaczy opóźnienia i bardzo surowy wygląd bolidu w czasie prezentacji oraz pierwszych testów.

To nie koniec kłopotów. Helmut Marko w rozmowie z niemieckim Bildem przyznał, że dopiero kiedy bolid wyjechał na tor zauważono rozbieżności pomiędzy danymi pochodzącymi z symulacji w tunelu oraz CFD, a wynikami zebranymi na torze. Perfekcyjnie działająca do tej pory maszyna najwyraźniej rozkalibrowała się, czym mogła wprowadzić zespół w błąd przy wyborze odpowiednich ścieżek rozwoju.

Z podobnymi problemami w ostatnich latach zmagał się zespół Ferrari, co zmusiło włoski zespół do skorzystania z infrastruktury Toyoty i nie pozostało bez wpływu na wyniki na torze. Czy to oznacza, że Red Bull stracił szansę, aby powalczyć o tytuł? To co się wydarzyło na starcie sezonu nazwałbym falstartem, ale nie oznacza to wyrzucenia z rywalizacji.

Początek europejskiej części sezonu to dla Red Bulla szansa na nowe otwarcie. Zespół pracuje nad bolidem w specyfikacji „B”, który ma pojawić się już w Barcelonie. Miesiąc później Ricciardo oraz Verstappen powinni mieć już za plecami nową jednostkę Renault, która powinna znacząco skrócić dystans do czołowych rywali. Do tego momentu zespół będzie starał się zbierać punkty, rozdzielając na mecie kierowców Mercedesa oraz Ferrari. P czterech wyścigach strata nie powinna być duża, a jeśli plan ratunkowy zadziała, to Red Bull ma szansę włączyć się do walki o zwycięstwa oraz tytuł.

Może jednak warto powiesić króliczą łapkę w kokpicie i przed każdym wyścigiem splunąć trzy razy przez lewe ramię?