Płetwa rekina może zwiększać ryzyko poważnego wypadku

Płetwa rekina jest elementem, który budził i nadal budzi spore kontrowersje. Jeszcze przed sezonem Red Bull mocno naciskał, aby zabronić używania przedłużenia pokrywy silnika, a jak powód wskazywał względy natury estetycznej.

Płetwa została, a prezentacje pokazały, że kreatywne malowania elementu w pewnych przypadkach może nawet dodawać uroku nowym konstrukcjom. Analiza dotychczasowych wypadków z sesji testowych oraz pierwszego weekendu wyścigowego sugeruje, że przeciwnicy kontrowersyjnego rozwiązania mogą zyskać poważny argument w dyskusji.

Pat Symonds, który pełni teraz rolę eksperta technicznego telewizji Sky Sports zwrócił uwagę, że odzyskanie panowania nad bolidem po uślizgu tylnej osi jest dużo trudniejsze i często kończy się wypadnięciem poza tor oraz poważnym uszkodzeniem bolidu.

Wpływ płetwy rekina na działanie tylnego skrzydła przy uślizgu tylnej osi (for. Red Bull Racing)

Wszystkiemu winna może być płetwa rekina oraz jej wpływ na pracę tylnego skrzydła. Element (oznaczony czerwoną linią), który w szybkich zakrętach ma separować tylne skrzydło od negatywnego wpływy brudnego powietrza generowanego przez przednie zawieszenie, przy przekroczeniu pewne kąta ustawienia bolidu w stosunku do kierunku jazdy (strugi powietrza) „odcina” całkowicie jedną ze stron tylnego skrzydła (żółty obszar) od strumienia powietrza (zielone linie). W wyniku takiego działania płetwy bolid traci znaczną część docisku i odzyskanie kontroli jest praktycznie niemożliwe.

Symonds przyznał, że brak płetwy wpływałby negatywnie na działanie tylnego skrzydła oraz stabilizację tylnej części, ale opisany powyżej efekt nie miałby miejsca. Jest to argument, który z pewnością wkrótce dotrze do przedstawicieli federacji i najpóźniej w sezonie 2018 nie zobaczymy już na torze ani płetwy rekina ani skrzydeł w trakcie litery „T”.