Nazwa silnika w bolidzie Toro Rosso na sprzedaż

Franz Tost w rozmowie z włoskim dziennikiem La Gazzetta dello Sport zdradził, że nowy bolid zespołu Toro Rosso przeszedł już wymagane przepisami testy zderzeniowe. STR12 przejedzie pierwsze kilometry na torze w Barcelonie podczas dnia filmowego, zaplanowanego tuż przed pierwszą zimową sesją testową.

Po rocznej przygodzie z silnikiem Ferrari w specyfikacji 2015 zespół Toro Rosso wraca do współpracy z Renault. Loga francuskiego producenta możemy jednak nie zobaczyć na malowaniu bolidu, bo ekipa prowadzi rozmowy ze sponsorami, którzy chcieliby firmować produkt Renault swoją nazwą. Podobne rozwiązanie wcielił w życie Red Bull, którego bolidy od minionego sezonu oficjalnie napędzane są silnikami Tag Heuer.

Niezależnie od nazwy na pokrywie przyszłoroczna jednostka zbudowana w Viry ma być rewolucyjna. Cyril Abiteboul w rozmowie z serwisem f1technical.net otwarcie przyznał, że nowa konstrukcja to świadome ryzyko, podyktowane dużym potencjałem rozwojowy, który powinien pozwolić pokonać Mercedesa.

„Długo dyskutowaliśmy o tym. Jesteśmy w momencie, w którym zmienia się cała reszta samochodu, więc mogliśmy pójść konserwatywną ścieżką , zamrozić rozwój [silnika] i skupić się na nadwoziu, ale nie taką drogę wybraliśmy. Wybraliśmy agresywną opcję, bo nie ma czasu do stracenia.”

„Oczywiście nie zamierzam niczego zdradzać, ale jesteśmy podekscytowani poziomem innowacyjności, który oferuje nowa platforma.”

„To silnik, który oferuje ogromny potencjał rozwojowy. Mamy wiele pomysłów koncepcji w przygotowaniu, większość z nich, z tego co mi wiadomo, nie była używana na torze.”

Abiteboul sugeruje, że początek sezonu może być trudny, ale z biegiem czasu forma silnika powinna iść mocno w górę. W czasie weekendu wyścigowego w Barcelonie ma zadebiutować poprawiona wersja silnika, zawierająca dużą część innowacyjnych rozwiązań. Celem dla Renault nie jest przyszły sezon, ale lata 2018 – 2020. Ciekawe tylko, co na to powie Red Bull?