Plan gry na niedzielny wyścig

Niedziela na torze w Meksyku zapowiada się niezwykle interesująco. Pozornie prosty tor sprawia zespołom wiele kłopotów głównie z uwagi na jego położenie nad poziomem morza. Rzadkie powietrze to nie tylko problem z wydajnością układu chłodzenia, ale również dużo mniejszy docisk, mimo zastosowania solidnej porcji skrzydeł i skrzydełek. Ten drugi element przekłada się głównie na pracę opon, które niedociążone mają ogromny problem z wejściem w optymalne okno pracy. To może tłumaczyć dlaczego kierowcy znani z agresywnego stylu jazdy (Hamilton) radzili sobie wczoraj znacznie lepiej od tych, którzy z bolidem obchodzą się bardzo delikatnie (Perez).

Powyższe elementy odegrają kluczową rolę również w czasie wyścigu i są znaczącą niewiadomą w równaniu na dobry wyścig. Zespoły już mają ustalone strategie, ale każdy jest świadomy, że będzie trzeba być elastycznym i reagować na sytuację na torze. Dla Mercedesa strategia na jeden postój wydaje się jak najbardziej odpowiednia. Start na miękkiej mieszance i zmiana na pośrednią to najszybszy sposób pokonania dystansu wyścigu. Potem zostaje już tylko szampan, wywiady i cała reszta.

Jeśli ktoś może popsuć kierowcom Mercedesa popołudnie, to jest to Red Bull. Ekipa z Milton Keynes nadal stara się wywierać presję na niemiecki zespół stosując altrnatywną strategię. W przypadku dzisiejszej potyczki kluczowy będzie start oraz pierwszy przejazd. Jeśli Verstappen i Ricciaro wykorzystają super-miękką mieszankę i wrzucą kierowców z pierwszego rzędu w brudne powietrze, to Mercedes będzie musiał szukać alternatywnego sposobu, na rozegranie wyścigu. Dodatkowo dojdzie presja wynikająca z wewnętrznej walki obu kierowców, a to już będą okoliczności, w których o błąd nie trudno. Jazda w brudnym powietrzu na torze w Meksyku to nie tylko utrata tempa, ale również większe ryzyko przegrzania elementów jednostki napędowej. Mniejszy docisk będzie też „krzywdził” opony, więc wykonanie zakładanych dystansów na poszczególnych mieszankach może okazać się niezwykle trudne. Przy realizacji takiego scenariusza strategowie Mercedesa nie będą mieli innego wyjścia jak zmiana strategii na dwa postoje i wykorzystanie tempa bolidu, które nadal jest najlepsze z całej stawki. To nie będzie łatwe popołudnie dla niemieckiego zespołu.

Gdzie w tym wszystkim Ferrari? Dla nich pierwszym problemem będzie poradzenie sobie z Hulkenbergiem. Biorąc pod uwagę, że kierowca Force India startuje na super-miękkiem mieszance może to być trudne, szczególnie w pierwszym fragmencie rywalizacji.

Kończąc kilka tematów, o którym możecie (nie) usłyszeć w czasie wyścigu. Powraca temat przejścia Lowe do Ferrari. Ecclestone uważa, że Arrivabene potrzebuje doradcy. Wolff w wywiadzie dla Sky, zapytany o tę kwestię, stwierdził, że siła Mercedesa nie wynika z posiadania indywidualności w zespole, ale z mocnej struktury. Cała sytuacja mocno przypomina okoliczności odejścia Allisona z Ferrari. Zdecydowanie coś się dzieje za kulisami.

Coraz więcej mówi się o narastającym konflikcie pomiędzy Vettelem i Arrivabene. Ostatnie komentarze szefa włoskiego zespołu, o tym, aby Vettel skupił się na jeździe, wyraźnie nie przypadły do gustu czterokrotnemu mistrzowi świata. Zaskakująca jest również postawa Arrivabene podczas trwającego weekendu wyścigowego. Włoch, który regularnie unikał rozmów z reporterami brytyjskiego oddziału Sky Sports (rozmawiał tylko z włoskimi dziennikarzami) sam znalazł Martina Brundle w padoku, aby mu powiedzieć, że jeśli ktoś jest odpowiedzialny za słabe wyniki Ferrari w tym sezonie, to tylko i wyłącznie on. Zaskakująca odmiana.

Lewis Hamilton zdecydowanie wrócił na właściwe tory i nie jest to jedynie ponowny przebłysk talentu, ale kryje się za tym konkretna praca. Brytyjski kierowca przypadkiem potwierdza to, o czym mówiło się już wielokrotnie – nie da się utrzymać wysokiej i równej formy prowadząc „niehigieniczny” tryb życia. W niedawnym wywiadzie dla brytyjskiej stacji Lewis skarżył się na kłopoty ze snem. Powodem takie sytuacji miały być jego psy, które chrapiąc w nocy nie pozwalją mu się porządnie wyspać. Hamilton o tym nie wspomniał, ale wielokrotne zmiany stref czasowych również mogą być przyczyną zaburzeń snu. Brytyjski kierowca jest aktualnie pod opieką dwóch wysokiej klasy specjalistów, którzy znając jego harmonogram lotów układają plan snu oraz wskazują nawet takie detale, jak pory, w których kierowca powinien nosić okulary przeciwsłoneczne. Dodatkowo suplementację kierowcy uzupełniono od dobrze nam znaną z reklam telewizyjnych melatoninę.

Ważną rolę w procesie powrotu do wysokiej dyspozycji odegrał też powrót do fabryki. Przed wyścigiem w Austin Hamilton przyznał, że spędził ze swoimi inżynierami sporo czasu i w czasie tych rozmów udało się rozwiązać większość problemów ze sprzęgłem niż w trakcie całego sezonu. Tutaj nie ma przypadków.

Najgorzej strzeżony sekret w F1, dotyczący obsady bolidów Wiliamsa w przyszłym sezonie, jest bliski wyjścia na jaw. Decyzja zespołu zostanie oficjalnie ogłoszona 3 listopada na konferencji prasowej w Londynie. Oprócz powodów takiego opóźnienia, którymi miał być względy marketingowe (Martini oraz osiemnaste urodziny Stroll’a), ważnym czynnikiem byłą również choroba Franka Williamsa. Paskudne zapalenie płuc, którego nabawił się właściciel historycznego zespołu wymagało dość długiej hospitalizacji. To jest również jeden z powodów, dla których Claire Williams nie pojawiała się w ostatnim czasie w padoku.

Joylon Palmer wystartuje do wyścigu o GP Meksyku z alei serwisowej. W bolidzie brytyjskiego kierowcy doszło do nietypowej usterki. W trakcie trzeciego trening, po mocnym kontakcie z tarką, doszło do pęknięcia podwozia w okolicy mocowania pasów bezpieczeństwa. Wykonanie szybkiej naprawy, która pozwoliłaby kierowcy zrobić kila szybkich kółek w kwalifikacjach była możliwa, ale udział w wyścigu wiązałby się z dużym ryzykiem. Dlatego zespół, mając w perspektywie konieczność wymiany podwozia (i związaną z tym karę starty z alei), zdecydował się zrezygnować z udziału w kwalifikacjach i dać sobie więcej czasu na wykonanie przekładki.