Dwa małe elementy bezpieczeństwa, które robią różnicę

Zeszłoroczny wypadek Fernando Alonso był sygnałem, że na polu poprawy bezpieczeństwa kierowców oraz zrozumienia chronologii zdarzeń w kokpicie, jest jeszcze wiele do zrobienia. Uraz głowy, którego doznał Hiszpan był zaskakująco poważny, jeśli zestawimy go z uszkodzeniami jakich doznał bolid. Ekspertom, również tym, którzy objęli kierowcę opieką medyczną, brakowało szczegółowych informacji na temat okoliczności powstania urazu, który skutkiem wstrząśnienie mózgu oraz chwilowa utrata pamięci.

Kamera ma zaledwie 8 centymetrów długości (fot. Magneti Marelli)

FIA zdecydowała się uzupełnić tę lukę poprzez obowiązkowe zastosowanie kamer skierowanych na głowę kierowcy. Kiedy w październiku 2015 roku firma Magneti Marelli poinformowała, że kamera pracująca z częstotliwością 400 klatek na sekundę oraz o rozmiarach małej pamięci przenośnej jest gotowa do debiutu w Australii chyba nikt nie przypuszczał, że obraz z niej zostanie wykorzystany tak szybko, w dodatku w bolidzie Fernando Alonso.

System działaniem zbliżony jest do zwykłego monitoringu. Pamięci wystarcza na zarejestrowanie 90 minut nagrania, po upływie których nadpisywana jest najstarsza część.

Pracująca kamera w bolidzie Mercedesa (fot. Mercedes AMG Petronas)

Nagranie zsynchronizowane co do milisekundy z telemetrią jest zapisywane w jednej z tzw. czarnych skrzynek bolidu.

Warto dodać, że wprowadzenie kamery jest kolejnym krokiem, mającym na celu zrozumienie jakie siły działają na głowę kierowcy w trakcie zderzenia. Dwa lata wcześniej, bo w roku 2014 obowiązkowym elementem wyposażenia każdego kierowcy stał się miniaturowy akcelerometr umieszczony w słuchawce, którą każdy kierowca ma w uchu.

Akcelerometr zalany w silikonowej słuchawce (fot. FIA)

Jeśli silikonowa wkładka mieści się w uchu, to jakich rozmiarów musi być wspomniany element, aby mogło zostać wykorzystany? Czujnik mieści się na kwadratowej płytce o długości boku 3mm.

Nawet wykorzystanie systemu „Halo”, niezależnie od jego ostatecznej postaci, nie gwarantuje, że urazy głowy nie będą obecne na torach. Dwa niewielkie elementy, które każdy z kierowców musi mieć „przy sobie” w momencie wyjazdu na tor pomagają zrozumieć naturę urazu oraz podjąć odpowiednie leczenie. W wielu przypadkach może to oznaczać różnicę pomiędzy życiem oraz śmiercią, pomiędzy złamaną karierą i powrotem na tor. W wielu przypadkach FIA jest krytykowana za swoje poczynania, ale w tym przypadku dwa elementy mieszczące się w kieszeni robią różnicę…