Co kryje się za współpracą Mercedesa i Qualcomm?

Ilość kolorowych nalepek na bolidach jest różna i zwykle proporcjonalna do klasy zespołu, ale nie jest to regułą. Niezależnie od tego, za każdą z nich kryje się inna historia. Czasem jest to czek na okrągłą sumę, a innym razem współpraca technologiczna. W obu przypadkach szczegóły trzymane są w tajemnicy, ale jak to bywa w tym świecie prędzej czy później pewne informacje wychodzą na światło dzienne.

Współpraca firmy Qualcomm z zespołem Mercedesa została publicznie ogłoszona w marcu 2015 roku, a w przekazanym wówczas oświadczeniu mogliśmy przeczytać, że gigant branży telekomunikacyjnej zapewni wsparcie dla niemieckiego zespołu w zakresie przetwarzania danych. Mało kto spodziewał się wówczas, że rozwiązania wypracowane w ramach tej kooperacji pozwolą ekipie z Brackley lepiej zrozumieć jeden z problemów oraz nad nim zapanować.

Bolidy Mercedesa generują około pół terabajta danych w czasie weekendu wyścigowego (fot. Mercedes AMG PETRONAS)

Maszyny, których nazwa kodowa rozpoczyna się na „W” w przeszłości nie obchodziły się zbyt delikatnie z oponami. Niemieccy inżynierowie bardzo mocno pracowali, aby wyeliminować ten problem. Wystarczy przypomnieć w tym miejscu kontrowersyjny test opon z 2013 roku. Zrozumieć opony to jedno, a zapanować nad nimi to zupełnie inna historia.

Szybko okazało się, że kontrola zużycia opon w trakcie rywalizacji wymaga zastosowania nowych rozwiązań. Mercedes nie był pierwszym zespołem, który sięgnął po kamery termowizyjne, aby obserwować pracę ogumienia w czasie zajęć na torze. Podobne rozwiązania pojawiły się w bolidach Ferrari czy Red Bulla.

Niestety, z uwagi dotyczące ograniczenia ilości danych, jakie mogą być przekazywane oficjalnym kanałem telemetrii, każdy z zespołów mógł sięgnąć do nagrań z kamer dopiero w momencie, kiedy bolid wracał do garażu. Zgrany, z rejestratorów umieszczonych w samochodzie, materiał był doskonałym „pożywieniem” dla analityków, ale efekty tych opracowań mogły być wykorzystane dopiero w kolejnym dniu lub nawet kolejnych zawodach. Wszystko za sprawą faktu, że skopiowanie danych z bolidu zajmowało kilkadziesiąt minut i wymagało podłączenia przewodu do samochodu. Ich przesłanie do fabryki, analiza i opracowanie wyników użytecznych z punktu widzenia zespołu pracującego na torze, to kolejne dziesiątki minut.

Co by było, gdyby fabryka miała dostęp do nagrań zanim na torze pojawi się flaga w biało-czarną szachownicę? Z pewnością takie pytanie padło wśród specjalistów Mercedesa wkrótce przed tym, jak we współpracy z firmą Qualcomm, rozpoczęli pracę nad bezprzewodowym systemem transmisji danych, uszytym na potrzeby transmisji obrazu z kamer monitorujących pracę ogumienia.

W07 wyposażony jest w cztery kamery termowizyjne, monitorujące pracę wszystkich opon (fot. Mercedes AMG PETRONAS)

Zasada była prosta i zakładała pokrycie garażu oraz całej alei serwisowej szybką siecią bezprzewodową, z którą samochód łączył się automatycznie i ładował dane na serwer zespołu ilekroć kierowca meldował u swoich mechaników. Dostępne na rynku rozwiązania, z uwagi na dużą ilość danych do przesłania, nie dawały zadowalających rezultatów i tu z pomocą przyszli eksperci Qualcomm. Zaprojektowane przez nich nowe moduły radiowe oraz opracowane protokoły komunikacyjne pozwoliły potroić szybkość transmisji danych z samochodu do garażu, a wszytko bez konieczności wtykania czegokolwiek pod maskę bolidu.

To wystarczyło, aby dać inżynierom niemieckiego zespołu narzędzie niespotykane do tej pory na torach F1 oraz zwiększyć przewagę nad konkurencją. Podczas gdy rywale są zmuszeni polegać jedynie na odczuciach kierowców oraz danych historycznych Mercedes może posiłkować się odczytami zebranymi kilkadziesiąt minut wcześniej.

Zestaw kamer oraz moduł komunikacyjny umieszczony na bolidzie Mercedesa (fot. autoblog.com)

Projekt dotyczący opon jest jednym z kilku, które mają być przedmiotem współpracy obu firm. W chwili obecnej trwają zaawansowane prace nad ładowaniem bezprzewodowym, co z uwagi na hybrydowy charakter współczesnych jednostek, również w niedalekiej przyszłości może znaleźć swoje miejsce w garażu. Ogłoszone przed rokiem partnerstwo technologiczne ma charakter wyłączności, co oznacza, że konkurencja nie może sięgnąć po tego rodzaju rozwiązania. Można się jedynie domyślać, że będą one szerzej dostępne w sytuacji, w której obie firmy będą o krok lub dwa dalej.