Marco Mattiacci: Myślałem, że to żart

Nowy szef zespoły Ferrari był dziś jedną z najbardziej wyczekiwanych postaci w padoku, a kiedy doszło już do spotkania z dziennikarzami Marco Mattiacci zaskoczył wszystkich mówiąc, że propozycja objęcia posady pojawiła się na 72 godziny przed tym, jak zostało to ogłoszone publicznie. Włoch, cytowane przez Adama Coopera, przyznał, że nie tylko pora, o której otrzymał telefon, ale również treść rozmowy była dla niego ogromnym zaskoczeniem.

„Odebrałem telefon o 5:58, w piątek rano. To był prezes Montezemolo i powiedział mi jaki ma pomysł. W pierwszej chwili pomyślałem, że to był żart, ale od prima aprilis minęło już sporo, było 15 dni po! Wtedy po dwóch lub trzech minutach zorientowałem się, że to wszystko na serio. Zrozumiałem, bo czekał już ma mnie bilet na lot z Nowego Jorku do Mediolanu, który był za trzy godziny. Pojawiłem się w sobotni poranek w Maranello, na torze Fiorano.”

Mattiacci zapytany czy planuje jakieś znaczące zmiany odparł, że na takie decyzje jest jeszcze zbyt wcześnie, jednak jego dalsza część wypowiedzi może sugerować, że pewne rzeczy w zespole nabiorą tempa.

„Jest zbyt wcześnie by wygłaszać tego typu oświadczenia. Od czternastu lat pracuję w Ferrari, a w Maranello spędziłem cztery ostatnie dni. Mamy niesamowitą grupę utalentowanych ludzi. Myślę, że mamy historię, rodowód, który jest wyjątkowy, dumę, która robi wrażenie.”

„Jest zbyt wcześnie, aby rozmawiać o restrukturyzacji.”

„Postaram się przynieść, jeśli je posiadam, najlepsze praktyki [z przeszłości]. Zdecydowanie to jest bardzo specyficzna kultura i jestem tego świadomy. Czas reakcji jest tu kompletnie inny, musisz robić rzeczy na wczoraj, a nie w dwa miesiące, jak w korporacjach.