Toro Rosso pomoże Red Bullowi wrócić do formy?

Red Bull, podobnie jak pozostałem zespoły zasilane jednostkami Renault, znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Dodatkowo w przypadku ekipy z Milton Keynes pojawiają się problemy, które są wynikiem ograniczenia czasu pracy nad rozwojem RB10 na korzyść zeszłorocznego RB9. Helmut Marko zapewnia, że inżynierowie zespołu pracują po 18 godzin dziennie, aby usunąć wszystkie braki nowej konstrukcji. Jednocześnie, jak informuje włoski Autosprint, Newey i spółka poprosili o pomoc młodszą siostrę Red Bulla, ekipę Toro Rosso.

Alberto Antonini sugeruje, że Red Bull skorzysta z systemu „break by wire” przygotowanego w Faenzy. Blokowanie tylnej osi w bolidzie RB10, kilkakrotnie podczas testów w Bahrajnie zatrzymywało samochód na torze. Elektroniczny system kontroli hamulców jest również ważnym elementem systemu ERS, więc jego poprawne działanie jest niezwykle istotne z punktu widzenia wydajności. Szczęściem w nieszczęściu dla mistrzowskiej ekipy jest fakt, że oba zespoły spod znaku czerwonego byka korzystają z tych samych układów napędowych.

Adaptacja rozwiązań przygotowanych przez Toro Rosso nie rozwiąże wszystkich problemów, z jakimi borykają się inżynierowie w Milton Keynes. Do szeroko komentowanych kłopotów z chłodzeniem turbiny Helmut Marko, w wywiadzie dla stacji Servus TV, dorzucił również niedoskonałości systemu przeniesienia napędu. Mimo, że kierowcy nie dysponowali pełną mocą, jaką powinna oferować poprawiona jednostka Renault, to wielokrotnie, podczas przyspieszania dochodziło do uślizgu kół na tylnej osi.