Występ Raikkonena w Korei stoi pod znakiem zapytania

Występ Kimiego Raikkonena w najbliższym wyścigu stoi pod znakiem zapytania. Nie są to jednak plotki, bo informacja pochodzi bezpośrednio od fińskiego kierowcy, który wczoraj w rozmowie z agencją AFP powiedział:

„Nie ma pewności [że wystąpię]. Musimy zaczekać.”

Już podczas minionego weekendu wyścigowego mówiło się wiele o urazie pleców Fina, który miał mu uniemożliwić udział w niedzielnym wyścigu. Z informacji przekazanych przez Turun Sanomat wynika, że w Singapurze Raikkonena na nogi postawił Aki Hintsa, lekarz opiekujący się ekipą McLarena. Problemem jest poważny i niezwykle bolesny, bo uszkodzone zostało połączenie pomiędzy żebrami a kręgosłupem.

Jednocześnie w prasie pojawia się coraz więcej informacji sugerujących, że stosunki Raikkonena z szefostwem zespołu w ostatnim czasie uległy znacznemu pogorszeniu. Szczera wypowiedź Fina nie przypadła do gustu właścicielowi zespołu Lotus. Liczne komentarze Lopeza dolały jedynie oliwy do ognia.

Teoretycznie Raikkonen, niezależnie do przyczyny, nie musi wsiadać do bolidu Lotusa. Brak wynagrodzenia oznacza, że Fin w każdej chwili może wykonać „ruch Hulkenberga” i zerwać kontrakt. Cała sytuacja może okazać się szansą dla Davide Valsecchi, który, w przypadku nieobecności Raikkonena w Korei może wskoczyć do jego bolidu.