Michelin potwierdza chęć powrotu

Firma Michelin oficjalnie potwierdziła chęć powrotu na tory. Pascal Couasnon w rozmowie z francuskim dziennikiem Le Figaro zgłosił gotowość do współpracy już od najbliższego sezonu.

„Wysłaliśmy im [FIA] wiadomość, jak również oświadczyliśmy to publicznie. Jeśli mają wolę podjąć dyskusję, aby zobaczyć jak możemy użyć i odkryć na nowo opony, to jesteśmy gotowi.”

„Blisko przyglądamy się F1, ale sposób w jaki jest prezentowana dziś nie podoba nam się wcale. To mnie rozczarowuje a nawet złości. Tu nie chodzi o zmianę opon po kilku okrążeniach, czy nawet zakrętach, mu oferujmy piękny obraz istotnego produktu z punktu widzenia przemysłu samochodowego.”

„Jednym z zadań będzie dostarczenie opon podnoszących samochody. Jeśli F1 jest gotowa na format 18-calowych felg, to my w to wchodzimy! Oczywiście z dużym przekonaniem.”

„Zawsze mówiliśmy, ze współzawodnictwo nas interesuje, jednak, doszliśmy do punktu, że nieobecność [konkurencji], która była problemem w przeszłości, już nim nie jest. Dziś jesteśmy gotowi iść sami, tak długo, jak to będzie dla nas stanowiło wyzwanie z technicznego punktu widzenia, nawet w sytuacji obecności tylko jednej marki.”

Powyższe słowa sugerują, że francuski producent chce się zaangażować niezależnie od decyzji Pirelli. Dodatkowo w tym krótkim fragmencie mamy czarno na białym co Michelin proponuje FIA. Brzmi to trochę jak powrót do kuloodpornych Bridgestone’ów, w nieco większym, bo 18-calowym wymiarze.

Pirelli na chwilę obecną ma dość sporą kolekcję podpisów pod przyszłorocznymi kontraktami, ale wciąż brakuje tego najważniejszego. Na nieszczęście dla włoskiego producenta, FIA ma w tej sprawie decydujący głos. Biorąc pod uwagę obecne zaangażowanie zespołów w pracę nad przyszłorocznymi bolidami, trudno sobie wyobrazić nagłą zmianę wielkości felg, ale determinacja Michelin jest duża podobnie jak sympatia Todt’a do rodzimej marki.