Zaklinacz Koni ostro o werdykcie w sprawie testów

Zespół Ferrari, poprzez słowa opublikowane przez jedną ze znaczących osób włoskiej stajni, ostro odniósł się do dzisiejszego werdyktu Trybunału Arbitrażowego FIA. Tajemniczy „Zaklinacz Koni” wręcz wyśmiewa się z szopki, którą mogliśmy obserwować w ciągu dwóch ostatnich dni.

„Nawet jeśli ktoś jest winny, a w tym przypadku jest to bezsporny i sprawdzony fakt, to zawsze jest sposób, aby sprawę zamydlić. Wystarczy zasugerować sędziemu jaka ma być kara, a jeszcze lepiej wskazać na coś w stylu lekkiego kopnięcia w kostkę.”

„Jest jakkolwiek kłopotliwe powiedzieć, że winny może praktycznie bezkarnie przejść obok faktu uzyskania „nieuczciwej sportowej przewagi”. I nie mówcie mi, że prywatny test na torze Catalunya jest porównywalny z testem na Silverstone, w którym uczestniczy dziewięć innych zespołów, za kółkiem są młodzi kierowcy, a pogoda może być zmienna nawet w środku lata. A jeśli incydent miałby miejsce po teście młodych kierowców, to jaka wtedy byłaby kara? Zakaz organizacji uroczystego obiadu na koniec sezonu?”

„Sposób w jaki obecnie funkcjonuje F1 jest nudny: popełniasz błąd, jedziesz z nielegalnym elementem, mówią ci, że musisz się go pozbyć przed kolejnym wyścigiem i mamy to, co mamy…”

„To wszystko przypomina mi, że jeśli miałbym własny zespół w F1 i pojawił się kłopot na starcie sezonu, wtedy wszystko, czego potrzeba to organizacja miłego testu w odpowiednim momencie, a potem może opuszczenie kolejnych sesji, w tym czasie wszystko zostanie zamiecione pod dywan.”

Trudno odmówić racji przedstawicielowi włoskiego zespołu, ale warto pamiętać, że poruszamy się w materii, gdzie nie istnieje jedynie czarne, albo białe, a w zamian mamy wiele odcieni szarości. Zespół Ferrari dwukrotnie w ciągu dwóch ostatnich sezonów skorzystał z oferty Pirelli i oba testy odbywały się w równie tajemniczych okolicznościach.