Symonds: Poza czterema czołowymi zespołami wszyscy mają problemy finansowe

Bernie Ecclestone wielokrotnie sugerował, że w nowej umowie Concorde Agreement znajdzie się zapis mówiący o wynagrodzeniu z tytułu podziału zysków, ograniczonym jedynie do dziesięciu zespołów. Do tej pory każdy dostawał choćby mały kawałek tortu i choć różnica pomiędzy dziesiątym i jedenastym zespołem była duża, to jednak wynagrodzenie, otrzymane za sam udział w rywalizacji, stanowiło ważny element budżetu. W praktyce zapis ten oznacza, że jeden z dwóch najmłodszych zespołów w stawce może mieć spore trudności z utrzymaniem się na torze.

Warto również wspomnieć, że zespół Marussia, jako jedyny w stawce, nie podpisał jeszcze, dwustronnej umowy z Bernie Ecclestonem, który w tym przypadku reprezentuje CVC, właściciela praw do serii wyścigowej. Umowy nie należy mylić z Concorde Agreement, bo reguluje ona jedynie kwestie powiązań finansowych pomiędzy CVC a zespołami, a zupełnie nie dotyka zagadnień technicznych oraz wynagrodzenia dla FIA z tytułu opieki nad serią.

Oba przytoczone wyżej fakty oraz brak poważnego sponsora stawiają zespół z rosyjskim zapleczem w bardzo trudnym położeniu. Punktem zwrotnym może okazać się przyszłoroczny wyścig w Rosji, ale żeby tam dotrzeć, trzeba ukończyć obecny sezon oraz znaleźć środki zakup nowej jednostki napędowej, która według wstępnych wyliczeń pochłonie sporą cześć budżetów małych zespołów.

Dyrektor techniczny zespołu Marussia, Pat Symonds w obszernej rozmowie z serwisem Sky Sports Online uspokaja i zapewnia, że zespół przetrwa ten ciężki okres. Jego zdaniem jedynie cztery zespoły w stawce mają zapewniona stabilność finansową i mogą spokojnie spoglądać w przyszłość.

„Faktem jest, że poza czterema czołowymi zespołami, wszyscy mają finansowe problemy. Nawet w tej czołowej czwórce mamy Mercedesa, który jeśli nie ma finansowych problemów, to musi mieć jakieś inne – skoro nie poszli drogą Hondy i Toyoty. ”

„Każdy jest zaniepokojony. Ale różnica pomiędzy tymi co mają i tymi co nie mają jest ogromna – i tu nic się nie zmienia. W poprzedniej umowie Concorde Agreement nowe zespoły, łącznie z Marussią dostawały pewne sumy od FOM. To nie były duże sumy, ale stanowiły znaczącą część budżetu, ponieważ nasz budżet był bardzo mały. Więc jeśli zabierzesz coś takiego, to zwyczajnie boli.”

Symonds przyznał również, że umowa na dostawę nowych jednostek silnikowych jest bliska podpisania, a zespół brał pod uwagę jednie dwie możliwości.

„Renault dało jasno do zrozumienia, że mają wystarczająco na talerzu. Zarówno Ferrari jak i Mercedes byli do nas bardzo dobrze nastawieni. Powiedziałem, że umowa jest blisko, bo jeśli jej nie będzie, to nie będzie samochodu. Moim celem było podpisanie umowy na 2014 rok przed końcem maja… ale chodziło mi o maj 2012. Jesteśmy więc daleko z tyłu, w stosunku do naszych założeń.”

Dyrektor techniczny uważa, że zatrudnienie Bianchiego przybliżyło zespół do podpisania umowy z Ferrari, jednak nie jego zdaniem nie jest to element, który będzie miał decydujący wpływ na ostateczną decyzję.

„To absolutnie nie zrobiło nam krzywdy, przybliżyło nas nieznacznie do Ferrari. Ale Ferrari generalnie chce więcej zespołów: ponieważ wszystko jest takie nowe i choć nie nazwałbym nas królikami doświadczalnymi, to lepiej mieć o kilka próbek swojego produktu więcej, aby wiedzieć co poszło źle, a co spisuje się bez zarzutu. Myślę, że chcieli kolejnego zespołu i kontakt przez Jules’a jedynie pomógł.”