Parr: Sytuacja jest jednakowa dla wszystkich

Jeszcze niedawno dwucyfrowe liczby opisujące ilość manewrów wyprzedzania w trakcie wyścigu rzadko gościły w notatkach statystyków. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej i zawdzięczamy to zarówno zmianie dostawcy opon jak i wprowadzeniu systemu DRS. Drugi ze wspomnianych elementów budzi jednak pewne kontrowersje i pojawiają się zarzutu, że manewry z jego użyciem nie są naturalne, a co za tym idzie nie mają związku z prawdziwym ściganiem.

Adam Parr będący gościem programu „The F1 Midweek Report” telewizji Sky Sports odniósł się do zarzutu sztuczności, wielokrotnie używanego w kontekście systemu DRS i coraz częściej w przypadku nowych mieszanek Pirelli.

„Przed wszystkim podstawowy problem jaki dotknął Fernando to awaria samochodu. Niezawodność to podstawa, więc trochę w tym nieszczęścia, ale trzeba zrobić to dobrze. Druga sprawa, która jest niezwykle istotna, to fakt, że sytuacja jest taka sama dla wszystkich. Mówimy o Buttonie tracącym na oponach podczas walki z Perezem, ale przecież jest jeszcze ten drugi facet – Perez. Kto skończył wyżej? Zarządzanie oponami oraz jednocześnie szybka jazda i ściganie jest częścią wyzwania jakim jest F1. Więc ze sztucznością mamy do czynienia, gdy kiedy jedna osoba zdobywa przewagę nad drugą, co nie powinno mieć miejsca. Kończąc, system DRS, w którego wprowadzenia ekipa Williamsa była mocno zaangażowana, służy do zniwelowania faktu, że samochód F1 jadący za innym samochodem traci bardzo wiele. Jest to powodowane przez zaburzone powietrze, które złe wpływa na bardzo wrażliwą aerodynamikę.”

Szczególnie cenna wydaje się uwaga dotycząca powodów wprowadzenia systemu DRS. Wpływ aerodynamiki na wydajność bolidu w ostatnich latach znacznie wzrósł, co spowodowało, że zbliżenie się nawet do wolniejszego bolidu i utrzymanie w odległości pozwalającej na wykonanie manewru było w zasadzie niemożliwe. Rozwiązania w tej sytuacji były dwa, ogołocić bolidy ze wszystkich aerodynamicznych gadżetów lub skorzystać z rozwiązania, które w pewnym sensie pozwoli zrekompensować straty. Warto o tym pamiętać, zanim kolejny raz, ktoś posłuży się w dyskusji argumentem sztuczności. Ja nazwałbym to raczej kompromisem, którego F1 bardzo potrzebowała.