Ostatni akt wyjątkowego sezonu

Niedzielny wyścig miał wiele zwrotów akcji i był niezwykłym podsumowaniem, jednego z najciekawszych sezonów w ostatnich latach. Sebastian Vettel dowiózł przewagę punktową do końca i swoim wyczynem zapisał kilka dodatkowych kart historii. Fernando Alonso był blisko, ale przegrał tytuł i trudno się nie zgodzić z opiniami, że przegrał go zdecydowanie wcześniej, głównie z uwagi na słabą formę zespołu. Nawet z ogromną pomocą Felipe Massy osiągnięcie wyniku, który zapewniłby hiszpańskiemu kierowcy trzeci tytuł, było zwyczajnie niemożliwe.

Choć od wyścigu minęło już nieco czasu, to podsumowanie niedzielnej rywalizacji na torze Interlagos nie jest łatwe. Widowisko miało wiele oblicz i w tym wpisie postaram się wspomnieć o najważniejszych elementach, które zaważyły na końcowym wyniku.

Fragment analizy kolizji Vettela z Senną (fot. Sky Sports F1)

Sebastian Vettel był pod ogromną presją, co można było zauważyć już podczas sesji kwalifikacyjnej. Niestety emocje na starcie wyścigu ponownie wzięły górę. Niemiec starał się za wszelką cenę uniknąć kontaktu, co spowodowało, że kilku rywali zdołało znaleźć się przed nim. Choć Vettel wystartował nieco lepiej od partnera z zespołu, to przed pierwszym zakrętem Massa, Alonso oraz Hulkenberg byli już zdecydowanie przed nim. Warto zauważyć, że Webber, który powinien teoretycznie pomóc, zdecydowanie zamknął wewnętrzną i zmusił niemieckiego kierowcę do ściągnięcia nogi z gazu. Australijczyk z punktu widzenia walki o tytuł zawinił podwójnie, bo nie tylko przyblokował partnera z zespołu, ale jednocześnie zostawił zewnętrzną, co bardzo dobrze wykorzystali kierowcy Ferrari.

Nerwy dały o sobie znać ponownie, zaledwie po przejechani dwóch kolejnych zakrętów. Vettel źle ustawił się przy wjeździe w zakręt numer 4, ale tym razem nie zamierzał odpuścić. Próba zamknięcia Senny, który znajdował się na linii wyścigowej doprowadziła do kontaktu. Cały motoryzacyjny świat wstrzymał oddech, kiedy bolid Red Bulla toczył się po torze, z nosem ustawionym w kierunku startu. Bóg wyścigów czuwał tego dnia nad Vettelem, bo dwa inne bolidy, zaangażowane w kolizję musiały, zakończyć ściganie. Na zdjęciach uszkodzonego samochodu widać, jak niewiele brakowało, aby wszystko ułożyło się zupełnie inaczej. Uważany za niezwykle kruchy, samochód zaprojektowany przez Adriana Newey’a, pomyślnie przeszedł najważniejszy test zderzeniowy w ostatnich latach.

Vettel mimo ostatniego miejsca w wyścigu nadal znajdował się w położeniu, które zapewniało mu tytuł mistrza świata. Sytuacja uległa zmianie na początku drugiego okrążenia, kiedy Massa genialnym ustawieniem na torze otworzył Alonso wewnętrzną i pozwolił swojemu partnerowi na bardzo odważny atak. Hiszpan nie wahał się ani przez sekundę, zyskał dwie pozycje i w prowizorycznej klasyfikacji mistrzostw to jego nazwisko znajdowało się na szczycie.

Uszkodzona podłoga bolidu Sebastiana Vettela (fot. BBC)

W tym czasie Red Bulla miał nieco większe zmartwienie, bo bolid Sebastiana Vettela miał ogromną dziurę w podłodze oraz roztrzaskane nadwozie w okolicy układu wydechowego. Pierwsze komunikaty radiowe, przekazywane kierowcy sugerowały, że zespół nie może pomóc kierowcy, bo uszkodzona sekcja nie może być w żaden sposób wymieniona. Jednak chwilę później zespół nakazał Vettelowi zmianę ustawień mapowania silnika, tak aby układ wydechowy, pozbawiony zewnętrznej osłony, nie uległ przegrzaniu.

Deszcz miał być w niedzielę sprzymierzeńcem Fernando Alonso, ale okazał się również przyjacielem Sebastiana Vettela. Konieczność jazdy po śliskim torze oznaczała, że bolidy pracowały zdecydowanie poniżej limitu swoich możliwości i nawet z mapą silnika, która odbierała Niemcowi kilka lub nawet kilkanaście koni mechanicznych, walka o tytuł nadal była możliwa. Gdyby ściganie odbywało się w warunkach kwalifikacyjnych, to wyrwa w podłodze również miałaby ogromny wpływ czasy okrążeń. Utrzymanie tempa nawet na poziomie zespołów środka stawki byłoby niezmiernie trudne.

Przy zmieniającej się sytuacji pogodowej jasne stało się, że linią wyznaczającą granicę pomiędzy sukcesem i porażką będzie strategia. Jednak by ta miała jakikolwiek sens, Vettel musiał szybko odrobić stratę do Alonso i wywiązał się z tego zadania perfekcyjnie. Kończąc ósme okrążenie Vettel był już na szóstym miejscu notując po drodze rekordy okrążeń. Wracając do strategii, oba walczące o tytuł zespoły popełniły sporo błędów, czego przykładem może być pierwsza, bardzo szybka zmiana opon. Ferrari błyskawicznie zareagowało na kłopoty Alosno z utrzymaniem bolidu na torze. Odpowiedź Red Bulla była wręcz natychmiastowa. Obie zmiany zostały wykonane w momencie, kiedy zespoły nie dysponowały żadną informacją na temat formy opon przejściowych. Co prawda Red Bull ściągnął Webbera na dziewiątym okrążeniu i założył mu opony z zielonym paskiem, ale było zbyt wcześnie, aby wyczytać cokolwiek z jego jazdy.

Drugi zmiana opon w samochodzie Fernando Alonso (fot. Ferrari S.p.A.)

Pozostanie na oponach przeznaczonych na suchą nawierzchnię było elementem, który zapewnił prowadzącej trójce tak dużą przewagę. Przejściówki dawały większą pewność i kontrolę nad samochodem, ale ich użycie nie gwarantowało lepszych czasów. Na 18 okrążeniu przejściowa opona generowała stratę w okolicy trzech sekund, więc kolejna wizyta w boksie, dla obu walczących o mistrzostwo kierowców, była koniecznością. Vettel pozostał na torze o jedno okrążenie dłużej od Alonso i ta decyzja kosztowało go kolejne trzy sekundy.

Bardzo bezpieczna strategia i niepodejmowanie ryzyka okazały się dla obu kierowców bardzo kosztowne i w zasadzie pozbawiły szansy walki o zwycięstwo w wyścigu. Pierwsza zmiana, a zasadzie jej niewykonanie była w mojej ocenie jedyną szansą dla Alonso na zdobycie tytułu. Red Bull zapewne również pozostawiłby Vettela na torze, ale można mieć uzasadnione wątpliwości, czy uszkodzony bolid niemieckiego kierowcy poradziłby sobie w walce z czołową piątką wyścigu. Dodatkowych siedem punktów dla Alonso oznaczałoby, że Niemiec musiałby pokonać dobrze dysponowanego w niedzielę Hulkenberga. Zadanie wydaje się zdecydowanie trudniejsze niż „walka” z Vergne czy Schumacherem. Wcześniejsza żonglerka oponami pozbawiła walczących o tytuł kierowców możliwości skorzystania z wyjazdu samochodu bezpieczeństwa (23).

Tempo Vettela w środkowej części wyścigu nieco odstawało od czołówki, jego strata do Alonso po przejechaniu 70% dystansu wyścigu wynosiła już 23 sekundy, a zestaw wykonany z twardej mieszanki zaczął powoli odmawiać posłuszeństwa (VET 1:23.853; ALO 1:21.185). Koniczna była zmiana i kolejny raz stratedzy oraz meteorolodzy, pracujący dla zespołu Red Bull nie pokazali się z dobrej strony. W tym samym czasie, kiedy niemiecki kierowca otrzymał miękki komplet opon, Nico Rosberg był już na torze na oponach przejściowych. Dwa okrążenia później stało się jasne, że dalsza jazda na slickach jest niemożliwa. Konieczna była kolejna zmiana. Ferrari nauczone doświadczeniem z pierwszej części wyścigu próbowało przeczekać, ale na 56 okrążeniu również Alonso zjechał po opony przeznaczone do jazdy po mokrym asfalcie.

Zespół Red Bulla popełnił w niedzielę wiele błędów (fot. Red Bull Racing)

Po serii zjazdów Vettel wrócił na siódmą, dającą tytuł pozycję, a Alonso znalazł się na trzecim miejscu, tuż za plecami partnera z zespołu. Zamiana miejscami samochodów Ferrari była bardziej niż pewna. Massa potrzebował zaledwie czterech okrążeń, aby roztrwonić sześć sekund przewagi i znaleźć się za tylnym skrzydłem bolidu swojego partnera z zespołu. Chwilę później Schumacher oddał Vettelowi szóstą lokatę bez walki, a Webber znalazł się pomiędzy walczącymi o tytuł kierowcami. Skorzystanie z uprzejmości Australijczyka nie było jednak konieczne, bo zagrożeniem dla Vettela była jedynie zmiana na pozycji lidera, a na to się nie zanosiło. Prowadzący w wyścigu Button miał nad Alonso ponad dwadzieścia sekund przewagi i mógł sobie pozwolić na kontrolowanie wyścigu. Na kilkanaście okrążeń przed końcem wyścigu lider Ferrari mógł liczyć już jedynie na awarie w bolidzie Buttona lub Vettela. Nic takiego się jednak nie wydarzyło, a wyjazd samochodu bezpieczeństwa na dwa okrążenia przed końcem nie miał żadnego wpływu na końcowy wynik.

Walka Vettela z Alonso w ostatnim wyścigu była swoistym streszczeniem całego sezonu. Ferrari było zwyczajnie za słabe, by wykorzystać wszystkie potknięcia Red Bulla na przestrzeni roku i wydrzeć ostateczne zwycięstwo.

Równolegle do walki o tytuł toczył się jeszcze jeden pasjonujący pojedynek z udziałem dwóch najmłodszych zespołów. Warto zwrócić uwagę, że zarówno Pietrow jak i Pic pojechali bardzo dobre zawody. Wszystko dzięki bardzo trafnym decyzjom, dotyczącym zmian opon i reagowania na to, co dzieje się na torze. Obaj kierowcy wykonali bardzo zbliżoną strategię do Massy, który po ostatniej zmianie znalazł się kilka dobrych sekund przed Alonso. W bezpośrednim pojedynku lepszy okazał się Rosjanin, a wszystko dzięki systemowi KERS, który pozwolił zbliżyć się do rywala, a następnie zadać decydujący cios.

Na koniec kilka słów wyjaśnienia dotyczących manewrów wyprzedzania, w opinii wielu osób wykonanych przez Vettela podczas żółtej flagi. W sieci pojawiły się cztery różne fragmenty, nagrane kamerą znajdującą się na pokładzie bolidu Red Bulla, które sugerują przekroczenie regulaminu.

Vettel wyprzedzając Vergne miał zieloną flagę przed sobą (fot. Sky Sports F1)

Vettel kontra Karthikeyan (początek 2 okrążenia) – manewr został wykonany tuż przed sekcją, w której wywieszona została żółta flaga, w pełni zgodny z regulaminem.

Vettel kontra Pic (3 okrążenie) – manewr wykonany zgodnie z przepisani, tuż po opuszczeniu sekcji, w której panowały ograniczenia związanie z wywieszeniem żółtej flagi.

Vettel kontra Vergne (4 okrążenie) – mało znany fragment, w którym również nie doszło do przekroczenia przepisów. Na pierwszy rzut oka Vettel wykonał manewr w obszarze toru, w którym była wywieszona żółta flaga. Warto jednak zwrócić uwagę, że kierowca wykonując manewr widział już kolejne panel świetlny, na którym sędziowie pokazali kolor zielony. Zgodnie z przepisami wyprzedzania było dozwolone po przejechaniu punktu wyznaczającego połowę dystansu pomiędzy żółtym, a zielonym światłem.

Vettel konta Kobayashi (54 okrążenie) – najpopularniejszy materiał, zanalizowany przez telewizję Sky, niestety jak się okazuje błędnie. Manewr został wykonany, kiedy wywieszona była żółto-czerwona oraz wyświetlone zostało stałe żółte światło. Taka sygnalizacja sugeruje jedynie kierowcą śliską nawierzchnię i nie jest jednoznaczna z wprowadzeniem ograniczeń dotyczących żółtej flagi.

Teoretycznie zespół Ferrari do końca miesiąca może złożyć oficjalny protest, ale jak pokazuje powyższe zestawienie nie bardzo jest o co zaczepić. Czy nam się to podoba czy nie trzeci tytuł dla Sebastiana Vettela stał się faktem i nawet debaty przy zielonym stoliku tego nie zmienią.