Facet z pistoletem

Czytelnicy z dłuższym stażem prawdopodobnie pamiętają moją nieudaną próbę przeprowadzenia wywiadu, z jednym z mechaników wyścigowych zespołu Lotus Renault. Sprawa była o tyle ciekawa, że chodziło o kobietę. Wiem, że dwa lub trzy tygodnie po tym jak otrzymałem odmowę (mimo pierwotnej akceptacji) wywiad ukazał się na oficjalnej stronie zespołu.

Dziś znajdziecie tam kolejny materiał z tej serii, wywiad z Jamie Skinnerem, mechanikiem wyścigowym odpowiedzialnym za obsługę prawego przedniego koła podczas pit stopu. Z uwagi na fakt, że wywiad jest bardzo interesujący oraz, że Lotus po rozstaniu z Kubicą zaprzestał publikacji swoich materiałów w naszym pięknym języku poniżej znajdziecie tłumaczenie mojego autorstwa. Miłej lektury.

Jaime jak znalazłeś się w zespole?

Wszystko zaczęło się w koledżu, gdzie przez cztery lata zajmowałem się inżynierią sportów motorowych. Pierwszą pracę dostałem w 2006 roku w Formule BMW, skąd przeniosłem się do zespołu Carlin Motorsport. Najpierw pracowałem w Formule 3 w sezonach 2007-2009, a w 2010 w GP2. W Enstone pojawiłem się w 2011 roku kiedy zespół nazywał się jeszcze Lotus Renault GP.

Mechanicy podczas weekendu wyścigowego pracują 20 godzin na dobę (fot. Lotus F1 Team)

Jaka jest twoja rola w zespole podczas weekendu wyścigowego?

Oficjalnie jestem przypisany do samochodu Kimiego i jestem angażowany przy pracach zarówno z przodu jak i z tyłu bolidu. Dodatkowo mam jeszcze inne zadania, a jednym z jest obsługa prawego, przedniego pistoletu podczas zmiany opon.

Kiedy wykonałeś swój pierwszy pit stop? Czułeś na sobie presję?

Pierwszą zmianę wykonałem podczas GP Monako w 2011 roku, w pierwszym roku pracy z zespołem. Wcześniej byłem angażowany jedynie podczas treningów, do momentu gdy pojawiło się wolne miejsce. Pamiętam jak chłopaki przychodzili do mnie i mówili „Jaime, jesteś gotowy… pora na prawdziwe wyzwanie!”. Presja była spora ale na szczęście wszystko poszło gładko!

System świateł zapisuje czas zmiany indywidualnie dla każdego koła (fot. Lotus F1 Team)

Jak dużo ćwiczycie podczas weekendu wyścigowego? Czy w ciągu tych trzech dni zauważacie jakąś poprawę?

Wykonujemy około 15-20 minut symulacji każdego dnia, więc około 20-30 zmian. Generalnie nie robisz tego szybciej, ale nabierasz regularności co jest równie istotne.

Czy czas zmiany każdego koła jest mierzony osobno? Jeśli tak, to jaki jest twój najlepszy czas?

Znamy dokładnie czas zmiany każdego z kół dzięki systemowi świateł. Podczas wyścigu udało mi się obsłużyć koło w 2,3 sekundy. Jest duża różnica pomiędzy treningiem i wyścigiem. Podczas treningu zawsze wypadasz lepiej. Mój najlepszy czas na sucho to 1,7 sekundy.

Czy wśród mechaników jest rywalizacja?

[Śmiech...] Tak, zdecydowanie. Mamy coś takiego, co nazywamy eliminatorem i rywalizujemy wtedy między sobą. Najszybszy odchodzi od samochodu i zostaje tylko trzech. Powtórka z rozrywki, do dwóch, a potem zostaje jeden. Ostatni ma za zadanie samodzielnie zmienić wszystkie koła, co jest szczególnie zabawne gdy siedzisz i patrzysz z boku.

Dobre ustawienie to podstawa udanej zmiany (fot. Lotus F1 Team)

Jakie to jest uczucie, kiedy samochód pędzi prosto na ciebie z prędkością 100 km/h? Czy denerwujesz się tym, że samochód może nie zatrzymać się w odpowiednim momencie?

Po pierwsze jest taka adrenalina, że w głowie robi się pusto, a do akcji wkracza instynkt. Zanim się zorientujesz co jest grane, samochodu już nie ma. Potrącenie mechanika pracującego na mojej pozycji jest mniej prawdopodobne. Gorzej mają ci, którzy pracują z tyłu, bo są ustawieni na linii strzału, kiedy samochód zakręca na stanowisko.

Czy pierwsza zmiana w wyścigu zawsze jest wolniejsza od pozostałych? Jest czymś w rodzaju rozgrzewki?

Nie nazwał bym tego rozgrzewką, ale tak zwykle jest. Zwykle do pierwszej zmiany podchodzisz nieco luźniej, aby poczuć jak to jest i wyczuć miejsce, w którym kierowca się zatrzyma. Pomimo, że kierowcy parkują niemal idealnie, to zwykle i tak są pewne różnice w stosunku do naszego ustawienia. Podczas kolejnych zmian takich różnic już praktycznie nie ma, więc jest trochę łatwiej.

A co z ciepłem, które wydziela samochód stojący tuż obok?

Ciepło to dość intensywne, a kurz pochodzący z tarcz hamulcowych to kolejna rzecz, na którą musimy zwracać uwagę. Właśnie dlatego używamy wizjerów, pełnych kombinezonów i rękawic, aby mieć pewność, że nie spotka nas nic przykrego.

Pełny kombinezon chroni mechaników przed wysoką temperaturą oraz pyłem pochodzącym z karbonowych tarcz hamulcowych (fot. Lotus F Team)

Czy są jakieś triki, których używacie, aby poprawić szybkość?

Jest kilka. Znaczymy sobie gniazda, aby widzieć czy opona siedzi ciasno. Mówić to muszę dodać, że czucie jest podstawowym narzędziem. Po pewnym czasie czujesz czy koło dobrze siedzi. Musisz oczywiście cały czas obserwować samochód i starać się być w linii, bo samochód zawsze może zrobić numer i cię złapać. Jest jeszcze kilka innych, ale wolę zostawić je dla siebie.

Wiemy, że zespół pracuje długie godziny podczas weekendu wyścigowego? Co was motywuje do tak ciężkiej pracy, nierzadko do późnych godzin?

To są długie godziny. Zwykle zaczynamy pracę w czwartek i spędzamy w garażu około 20 godzin w ciągu dnia i tak do końca weekendu. Jest wielu fantastycznych ludzi, którzy bardzo nam pomagają, a jeśli widać wynik naszej ciężkiej pracy, to motywacja jeszcze wzrasta. Kiedy spędzasz godziny na budowaniu samochodu, to jego wyjazd z garażu daje ci dużą satysfakcję. Oczywiście rezultat także pomaga. Kiedy widzisz, że samochód sprawuje się dobrze, to dajcie ci dodatkowego kopa. nagle zmęczenie nie gdzieś znika.

Czym zajmujecie się w Enstone?

Szczerze to nie spędzamy tam zbyt wiele czasu. Uczestniczymy w każdym wyścigu oraz teście, więc większość czasu spędzamy poza granicami kraju. Kiedy już jesteśmy w Enstone, to zwykle kręcimy się wokół samochodu i przygotowujemy części na kolejny wyścig.

Jaka jest najlepsza i najgorsza część tej pracy?

Dla mnie zdecydowanie pit stopy są numerem jeden. To jest najlepszy moment całego weekendu, kiedy masz bezpośredni wpływ na końcowy wynik. Najgorsze są te godziny spędzone w garażu, ale wierzcie mi, że warto.