O tygodniu testów, którego nie ma

Ostatnio jest mnie na blogu trochę mniej, a w zasadzie to jestem, tylko po tej drugiej, czysto technicznej stronie. W ciągu minionych dni wydarzyło się kilka rzeczy, o których bardzo chciałem napisać, niestety zwyczajnie zabrakło czasu. Pora (dochodzi północ) to nadrobić.

Zacznę może od tematu, który ma zaledwie kilka godzin, czyli od szybkiej zmiany planów testowych ekip Ferrari oraz Red Bulla. Oba zespoły wstępnie porozumiały się w sprawie rozpoczęcia ostatnich zimowych testów o jeden dzień później, co pozwoliłoby im na „dodatkowy” dzień testów (poniedziałek) w nieco bardziej kameralnych warunkach. W świetle nowych informacji, przesłanych przez FIA, testowanie w poniedziałek (5 marca) jest niedozwolone.

Wszystko przez błędną interpretację regulaminu sportowego (punkt 22.4C), który mówi, że niedozwolone jest testowanie w tygodniu poprzedzającym pierwszy weekend wyścigowy mistrzostw. Trzeba przyznać, że zapis sam w sobie nie jest zbyt precyzyjny, a różnica w sposobie jego odczytania może okazać się bardzo bolesna nie tylko dla dwóch wymienionych wcześniej zespołów.

Domyślam się, że nagła zmiana planów może nieco zachwiać programem testowym Ferrari czy Red Bulla, ale na pewni nie będzie miała znaczącego wpływu na formę samochodu na starcie sezonu. Gorzej sytuacja wygląda dla zespołów HRT, Marussia oraz Lotus.

Hiszpanie mają już wszystkie obowiązkowe testy samochodu za sobą. Ostatni, brakujący sprawdzian elementu znajdującego się nad głową kierowcy został pomyślnie wykonany końcem ubiegłego tygodnia. Mimo tego udział w ostatnich oficjalnych testach przed startem sezonu stoi nadal pod dużym znakiem zapytania. Przy sprzyjających okolicznościach F112 powinien pojawić się w Barcelonie w sobotę.

Sytuacja MR01 zespołu Marussia wygląda jeszcze gorzej. Oblane testy zderzeniowe, o których zespół poinformował wczoraj oznaczają, że nowy bolid przejedzie pierwsze poważne kilometry dopiero w Melbourne. Oczywiście dopuszczalne są jazdy na prostej oraz „kilometry filmowe”, ale czy zestawiając to, z liczbą okrążeń wyjeżdżonych przez rywali podczas zimowych zajęć w Jerez oraz Barcelonie możemy w ogóle posługiwać się słowem test?

Zespół Lotusa, który początkowo „odzyskał” jeden ze straconych dni, uzyskując zgodę pozostałych zespołów na prywatny nie nacieszył się nim zbyt długo. FIA odrzuciła prośbę o pozwolenie na prywatny dzień testów. W Enstone musiało zawrzeć, szczególnie, że pierwotny plan zakładał wykorzystanie dodatkowego dnia wczoraj. Teraz nie ma, przepadło…

Jak widać FIA potrafi mocno skomplikować zespołom życie i to nie tylko w oparciu o zagmatwany regulamin techniczny. Właśnie otrzymaliśmy przykład, że również regulamin sportowy nadaje się do tego celu równie doskonale. Cały tydzień testów nagle wyparował.