Drugi dzień testów widziany w toru

Drugi dzień testów w Barcelonie za nami. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się, jak wyglądał dzisiejszy dzień widziany oczami reporter będącego na torze zapraszam do lektury poniższego raportu. Gwarantuję, że warto.

Ponieważ trwa przerwa obiadowa, mam wolną chwilę, aby usiąść i poskładać kilka myśli dotyczących dzisiejszego poranka. W połowie drugiego dnia na czele mamy Nico Hulkenberga z czasem 1:22.608 – jedynie 0.040 prze Sergio Perezem z Saubera. Vettel jest trzeci z czasem 1:22.981, a czwarty Ricciardo, który wykręcił swój najlepszy czas 1:23.639 tuz przed przerwą.

Poranek rozpoczął się wcześnie dla zespołu Red Bulla. Kilka minut po 8:00 pojawili się w alei serwisowej i rozpoczęli trening wymiany kół. Pierwszy raz widziałem zespół w komplecie o tak wczesnej porze. Chłopie jak oni kręcili… Łatwo zauważyć dlaczego są mistrzami świata i mają rekord najszybszej zmiany – byli zręczni, profesjonalni i szybcy. Zauważyłem, że przód stanowiska serwisowego był szczelnie zasłonięty przed wścibskimi spojrzeniami. Może mieć to coś wspólnego z konfiguracją „nosa Newey’a” i tajemnicą jaką jest owiany – jeśli trenowali wymianę nosa, to na pewno chcieli ukryć każdy najmniejszy szczegół. Nie zauważyłem nic niezwykłego, pierwsze zdjęcie wykonane tej części bolidu może być warte kupę kasy.

Kiedy testy ruszyły na dobre, Witalij Pietrow przy dźwiękach CT01 wyjechał z alei. Reszta kierowców poszła w jego ślady wykonując okrążenia instalacyjne jeden za drugim. Witalij spędził później dość dużą ilość czasu w otoczeniu inżynierów dokonujących kilku modyfikacji w kokpicie. Domyślam się, że kokpit zbudowany pod Kovalainena i Trullego po prostu nie pasował Rosjaninowi i trzeba było wprowadzić kilka poprawek.

Wiele samochodów pojawiło się na torze z sensorem peryskopowym, ale żaden nie miał zamontowanego podwójnego czujnika, takiego jak Williams używał wczoraj. Valteri Bottas zasiadł dziś w kokpicie FW34 i dla mnie ta decyzja jest nieco dziwna biorąc pod uwagę fakt, że Bruno oraz Pastor bardzo potrzebują teraz kilometrów. Nie zrozumcie mnie źle, Bottas robi dobrą robotę i Williams zbiera potrzebną ilość danych niezależnie od tego kto siedzi w kokpicie, ale trzeba pamiętać kto stanie do rywalizacji w Melbourne. Mam nadzieję, że podstawowi kierowcy wyjeżdżą swoje, aby w Australii mogli trzymać samochód z dala od ścian.

W użyciu były dziś super-miękki i miękkie opony. Generalnie opinia jest taka, że opony sprawują się na podobnym poziomie jak w 2011 lub może 10% lepiej według jednego z techników z którym miałem okazję zamienić słowo. Różnica czasowa pomiędzy mieszankami jest zbliżona do zeszłorocznych wyników. Po przerwie oczekuję długich przejazdów na obu mieszankach oraz symulacji wyścigu. To może być pracowite popołudnie.

Jedyną czerwoną flagę zawdzięczamy Danielowi Ricciardo i jego STR7. Samochód Toro Rosso zatrzymał się na torze po czym szybko sprowadzono go do garażu. Usterka została wykryta i naprawiona, a Daniel był gotowy ponownie powrócić na tor w niespełna dwie godziny. Mechanicy Toro Rosso odwalili kawał ciężkiej pracy, aby ponownie uruchomić bolid.

Mocno rzuca się w oczy brak Lotusa. Zespół zdecydował się zakończyć testy z powodu awarii podwozia. W padoku pojawia się bardzo wiele sugestii, co mogło być przyczyną usterki. Słyszałem o pęknięciach, naciągnięciach, rozwarstwieniu się włókna węglowego i o problemach z wibracjami – jednak prawdziwą przyczynę zna jedynie zespół i być może któregoś dnia nam o tym nieco opowie. Słyszałem również, że Lotus stara się o pozwolenie na organizację trzydniowych, prywatnych testów, aby odzyskać nieco straconego czasu. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Po zakończeniu przerwy obiadowej na torze nadal panowała niespotykana dotąd cisza. Wyglądało to trochę jak w westernie, kto wystrzeli pierwszy. Kto będzie pierwszym, który przerwie nieco senną atmosferę jaka pojawiła się Circuit de Catalunya?

Odpowiedź brzmiała Rosberg. Jego W03 wyjechał z garażu na chwilę przed MP4-27 Hamiltona. Wkrótce dołączył do nich Charles Pic, któr z każdym okrążeniem poprawiał swoje wyniki.

Przejazdy zostały przerwane przez problemy Daniela Ricciardo. Podobny obrazek obserwowaliśmy wczoraj oraz dziś rano. Tym razem Daniel nie musiał pokonywać zbyt dużego dystansu wracając do garażu, bo awaria miała miejsce przy wyjeździe z alei serwisowej, co skutecznie powstrzymało pozostałe zespołu przed rozpoczęciem długich przejazdów. Kiedy zielone światło znowu pojawiło się na torze, tempo pracy drastycznie poszło w górę.

Ferrari poświęciło nieco czasu wprowadzając kilka modyfikacji do konfiguracji F2012. Kiedy Alonso pojawił się na torze, samochód wręcz ociekał fluorescencyjną farbą i przy każdym powrocie do garażu był dokładnie zakrywany. Mechanicy Caterhama nie mieli dziś przerwy i cały „wolny” poświęcili na usunięcie awarii hamulców zgłoszonej przez Pietrowa. Witalij po powrocie na tor był bardzo zadowolony ze zmian, które zostały wprowadzone – wygląda na to, że mechanicy zasłużyli przynajmniej na kanapkę.

Lewis Hamilton skupił się na oponach wykonując symulację wyścigu, podczas gdy Bottas zbierał kolejne kilometry doświadczenia. Senna całkowicie poświęcił się rozmowom z nowym trenerem kierowców Alexandrem Wurzem.

Sebastian Vettel wykonał kilka zmian kół z nowymi nakrętkami. Wyraźnie dało się zauważyć nawiązanie do pomysłu Mercedesa, bo nakrętka była przymocowana do felgi. Rozwiązanie powinno w znacznym stopniu ułatwić i przyśpieszyć całą operację. Nic takiego jednak dziś nie miało miejsca na stanowisku Red Bulla, bo nakrętka nie chciała się wkręcać i mechanicy musieli wielokrotnie ściągać i nakładać koło na piastę. Właśnie od tego są testy, niepowodzenia nie kosztują tutaj nic. W wyścigu strata spowodowana wadliwym działaniem systemu byłaby ogromna. Red Bull z pewnością dopracuje system w nadchodzących tygodniach i na pewno znowu będą w czołówce jeśli chodzi o zmianę opon.

Zanim rozpoczęła się ostatnia godzina testowania, bolid Saubera prowadzony przez Sergio Pereza zaczął brzmieć bardzo dziwnie. Byłem zaskoczony, że Perez wykonał kolejne okrążenie, bo silnik wręcz ryczał zamiast specyficznie mruczeć. Trzecie kółko zakończyło się powrotem do garażu. Zespół po szybkich oględzinach stwierdził uszkodzenie układu wydechowego. Naprawa nie trwała długo, bo Perez zdążył powrócić na tor i wykonać jeszcze dwa okrążenia.

Kierowcy mieli dziś bardzo pracowity dzień i wielu zebrało bardzo cenną porcję informacji dla analityków. Kolejność w tym elemencie przedstawia się następująco: Hamilton (121), Bottas (117), Hulkenberg (112), Pic (109), Vettel (104), Alonso (87), Perez (85), Rosberg (82), Pietrow (69) i Ricciardo (50).

Z informacji niezwiązanych bezpośrednio z wydarzeniami na torze otrzymaliśmy potwierdzenie, że Mercedes jest zainteresowany przedłużeniem kontraktu z Michaelem Schumacherem. Wywołało to bardzo wiele dyskusji zarówno w padoku jak również i na Twitterze. Uważam, że jest wielu młodych, utalentowanych kierowców, którzy się marnują lub muszą szukać miejsca w niższych seriach. Jednak w tym przypadku jestem rozdarty. Schumachera można kochać lub nienawidzić. W trakcie swojej kariery zrobił bardzo wiele dla tego sportu. Zgadzam się, że jego powrót nie taki jak się spodziewaliśmy, ale chciałbym go jeszcze oglądać na torze. Myślę, że iskra nadal jest w nim i ciągle może nam wiele pokazać. Ma talent i ogromne zdolności, a dodatkowo nie musi płacić za miejsce. Ostateczna decyzja będzie jednak należeć do Michaela.

By The Wheel Nut