Wtorek na torze w Barcelonie

Tajemniczy reporter ukrywający się pod pseudonimem „The Wheel Nut”, z którym mam przyjemność współpracować, przesłał mi bardzo ciekawe podsumowanie dzisiejszych wydarzeń na torze w Barcelonie. Czytając poniższą relację zrozumiecie, dlaczego pozwoliłem sobie jedynie ma tak krótkie wprowadzenie.

Pogodny i świeży poranek przywitał nas wszystkich kiedy przybyliśmy na Circuit de Catalunya, gotowi na pierwszy dzień testów. Po bardzo owocnych czterech dniach spędzonych w Jerez, zespoły nastawione są na rozwój i udoskonalanie swoich maszyn, którymi będą rywalizowały przez cały sezon. W zależności kogo zapytasz w padoku przewijają się dwie odpowiedzi „przed nami długa droga” lub „jesteśmy prawie tam gdzie chcieliśmy”. W tych określeniach można by zamknąć całe testy. Podobnie sprawa ma się z czasami na koniec dnia, dużo w tym wszystkim blefu, przy jednoczesnej próbie zebrania jak największej ilości informacji.

Dzień nabrał tempa tuż po 8:20, kiedy pojawili się Nico Rosberg i Michael Schumacher z wielką pompą. Dwa Mercedesy AMG CL63 zamruczały w alei serwisowej, a chwilę potem wysiedli z nich kierowcy i z uśmiechem odsłonili nowy bolid. Dużo już wiedzieliśmy na temat budowy bolidu jeszcze przed oficjalną prezentacją i muszę powiedzieć, że to, co zobaczyłem bardzo mi zaimponowało. Garb na nosie jest widoczny, ale nie jest tak mocno zaakcentowany jak w innych bolidach. Uwagę przykuwają za to wloty powietrza – trójkątny nad głową kierowcy i drugi znajdujący się za nim w kształcie półksiężyca. Ross Brawn wygląda na bardzo pewnego siebie w tym roku, podobnie jak obaj kierowcy. Jednak zanim bolid nie rozwinie skrzydeł w Melbourne nie będziemy mieli pełnego obrazu jego możliwości.

O 9:00 światła na końcu alei serwisowej zapaliły się na zielono i pierwszym samochodem, który wyjechał był bolid prowadzony przez Heikkiego Kovalainena. Jego Caterham wykonał instalacyjne kółko, po czym szybko wrócił do garażu. Podobnie zresztą zrobiła cała reszta, po okrążeniu rozgrzewającym samochody wróciły do ciepłych garaży, gdzie po sprawdzeniu podstawowych parametrów rozpoczęła się realizacja założonego planu. Pierwszym kierowcą, który rozpoczął prawdziwe testowanie był Lewis Hamilton, który pojawił się na torze z sensorem zamocowanym w tylnej sekcji bolidu, który miał za zadanie zebranie jak największej ilości informacji o przepływie powietrza w okolicy dyfuzora. W oczy rzucał się również sensor przyczepiony do boku samochodu Williamsa prowadzonego przez Bruno Sennę. Sensor, który zaprojektowany został aby zbadać przepływ, prędkość, temperaturę oraz gęstość powietrza (i pewnie jeszcze kilka innych parametrów, które są trzymane w ścisłej tajemnicy) wyglądał jak para grabi przyczepiona do boku samochodu. Mimo, że przejazdy Bruno nie miały nic wspólnego z grabaniem, to musiały być bardzo potrzebne ekipie, bo wykonaniu kilku wolnych przejazdów zespół zdecydował się na kolejny wyjazd z użyciem tego samego narzędzia.

Jako pierwszy na szybkie okrążenia zdecydował się Daniel Ricciardo. Młody Australijczyk za kierownicą STR7 wykręcił czas 1:26.247. Nie cieszył się jednak długo z prowadzenia. Sebastian Vettel po kilku instalacyjnych przejazdach zdecydował się wykonać pięć pomiarowych okrążeń, a najszybsze z nich pokonał w czasie 1:24.260, co było wynikiem lepszym o 0.208 sekundy od będącego już wtedy na czele tabeli Lewisa Hamiltona. Po spokojnym starcie Michael Schumacher zdecydował się nieco podkręcić tempo i stało się to w momencie, kiedy na torze był jedynie Charles Pic w zeszłorocznym MVR-02. Francuz dopiero przyzwyczajał się do nowych warunków pracy, o czym mógł świadczyć czas gorszy o 5.9 sekundy od najlepszego w tabeli. Trzeba jednak przyznać, że z każdym okrążeniem było widać poprawę. Alonso również wykręcił kilka kółek dla Ferrari, a podczas pierwszego wyjazdu dało się zauważyć dużą ilość zielonej farby ściekającej z tylnej części nadwozia F2012. Zjeżdżając do garażu po jednej z serii pozdrowił lokalną publiczność, choć wynik który dawał mu dalekie miejsce na pewno nie był dla niego powodem do zadowolenia.

Bardzo widoczny na torze był Nico Hulkenberg, głównie dlatego, że dość mocno cisnął nowy bolid zespołu i w różnych momentach porannych przejazdów wysuwał się na czoło tabeli z czasami. Powierzenie Nico fotela wyścigowego było moim skromnym zdaniem bardzo dobrym posunięciem, szczególnie patrząc na jego obecne wyniki. Romain Grosjean i Sergio Perez również zbierają zasłużone pochwały. Romain nie wykonał zbyt wielu okrążęń tego poranka, ale myślę, że później licznik pójdzie mocno w górę. No chyba, że znowu pojawią się złośliwe gremliny. Te same, które spowodowały pierwszą czerwoną flagę dzisiejszego dnia, zatrzymując na torze samochód Kovalainena w zakręcie numer 16. Na szczęście nie wyglądało to najgorzej, nigdzie nie było śladów wyciekającego oleju. Samochód został przetransportowany do garażu i miejmy nadzieję, że wrótce zobaczymy go na torze.

Po wznowieniu sesji wszystkie zespołu wypuściły na tor swoje samochody, aby nałapać jak najwięcej okrążeń przed przerwą obiadową. O 13:00 na tabeli w padoku można było zobaczyć następujące wyniki: 1. Vettel 1.23.343 L38, 2. Hulkenberg 1.23.440 L47, 3. Hamilton 1.23.590 L45, 4. Ricciardo 1.23.618 L45, 5. Alonso 1.24.100 L37, 6. Schumacher 1.24.150 L43, 7. Perez 1.24.219 L29, 8. Senna 1.26.188 L56, 9. Grosjean 1.26.809 L 7, 10. Kovalainen 1.27.537 L 9, 11. Pic 1.29.248 L65.

Kiedy moja uwaga skupiona była na czymś innym, umknęła mi bardzo ważna informacja. Podczas przerwy dowiedziałem się, że E20 odmówił posłuszeństwa, więc zespół wstrzymał dzisiejszy program testowy. Zespół techników postara się zlokalizować i usunąć problem, który najprawdopodobniej dotyczy podwozia. Jutro E20 powinien wznowić testowanie. Podobnie sprawa wygląda z CT01, który wywołał pierwszą czerwoną flagę dzisiejszego dnia. Inżynierowie po powrocie samochodu do garażu potwierdzili „niezidentyfikowany problem z podwoziem”, który musi zostać rozwiązany.

Obiad w padoku czasami przypomina szkolną stołówkę. Są dowcipy, rezerwacja miejsc dla kolegów (i kolegów kolegów) oraz stanie w długich kolejkach po jedzenie. Na szczęście ostatni scenariusz dziś się nie sprawdził i mogłem spokojnie delektować się zasłużonym posiłkiem, zanim wyszedłem nieco powęszyć, aby dokończyć ten raport.

Dowiedziałem się miedzy innymi, że Heikki Kovalainen zatrzymał CT01 na torze z powodu zerwania jednego z drążków mocujących tylne zawieszenie. Inżynierowie pracowali w pocie czoła, aby Heikki powrócił na tor i około 16:15 usłyszeliśmy ryk silnika Renault i kierowca opuścił garaż. Wszyscy zaangażowani nie kryli zadowolenia mając świadomość, że jutro będzie można znowu testować. W garażu Lotusa nastroje nie były już tak dobre. Romain Grosjean zgłaszał, że nie czuł się „zbyt dobrze” w bolidzie i coś było nie tak. Po dokładnych oględzinach podjęto decyzję o odesłaniu podwozia E20-02 do fabryki i sprowadzeniu innego, używanego w Jerez. Trzymam kciuki, aby im się udało i aby mogli wykorzystać w pełni jutrzejszy dzień.

Po przerwie wszyscy ponownie nabrało rozpędu, kierowcy wrócili na tor z innymi ustawieniami, próbując sprawdzić zachowanie bolidu w nieco innych warunkach. Dużo paliwa, mało paliwa, duży docisk, mały docisk – sam decydujesz. Zespołu spróbują dosłownie wszystkiego w nadchodzących dniach, aby dokładnie zrozumieć, czego można się spodziewać w pierwszych wyścigach. Oczywiście treningi w Melbourne, Malezji, w Chinach czy Bahrajnie nie będą jedynie przeznaczone na przygotowanie samochodu do konkretnego wyścigu, ale również będą okazją do lepszego poznania samochodu. Jedna rzecz, która ciągle przewijała się w rozmowach z różnymi osobami to degradacja opon. Generalnie nowe mieszanki zachowują swoje właściwości przez około siedem okrążeń, potem jest już tylko gorzej – bardzo podobnie jak miało to miejsce w zeszłym sezonie. Każdy z zespołów otrzymał dziś pięć zestawów i mógł dowolnie nimi zarządzać. Fakt, że rano różnice między czasami były niewielkie pozwala przypuszczać, że większość zespołów sięgała po kolejne, nowe zestawy. Po przerwie w ruch poszły przetarte już gumy, które były wykorzystywane podczas długich przejazdów. Oczywiście nie jest to reguła, ale czasy pozwalają mi tak sądzić.

Daniel Ricciardo wywołał drugą czerwoną flagę dzisiejszego dnia, zatrzymując bolid Toro Rosso w okolicy 8 zakrętu. Na chwilę obecną nie znam przyczyny tej sytuacji, ale wiem, że na torze nie było żadnych śladów wycieku, co zwykle dobrze rokuje. Wieczorem na pewno sytuacja się wyjaśni. Kolejnym, który przerwał sesję był Sergio Perez. W jego bolidzie doszło do mechanicznego uszkodzenia jednego z elementów tylnego zawieszenia, na nieszczęście jego wymiana wymaga wymontowania skrzyni biegów. Mechanicy Saubera stanęli na wysokości zadania i Checo wrócił na kilka kółek zanim zegar wybił 17:00.

Mniej więcej tak wyglądał pierwszy dzień testów w Barcelonie. Bez wątpienia Romain Grosjena zastanawia się czemu akurat on musiał zakończyć testowanie już po siedmiu okrążeniach, a mistrz sesji Charles Pic mógł wykonać aż 121 okrążeń. Liczba okrążeń wykonanych przez debiutanta jest imponująca i na pewno pozwoliła mu zebrać pierwsze, bardzo cenne doświadczenia.

Końcowa klasyfikacja prezentuje się następująco: 1. Vettel 1.23.265 L 79, 2. Hulkenberg 1.23.440 L 96, 3. Hamilton 1.23.590 L 112, 4. Ricciardo 1.23.618 L 76, 5. Alonso 1.24.100 L 75, 6. Schumacher 1.24.150 L 51, 7. Perez 1.24.219 L 65, 8. Senna 1.25.711 L 97, 9. Kovalainen 1.26.035 L 31, 10. Grosjean 1.26.809 L 7, 11. Pic 1.28.026 L 121

Jutro będę miał dla Was kolejną porcję informacji prosto z centrum wydarzeń.

By The Wheel Nut