Na dwanaście godzin przed startem kolejnych testów

Miło mi poinformować, że f1talks.pl podczas testów na torze w Barcelonie będzie miał swojego człowieka, który na co dzień jest bardzo blisko związany z F1. Z wielu względów, osoba, która będzie się dzielić z nami swoimi wrażeniami pozostanie anonimowa. Poniżej znajdziecie pierwszy z serii gościnnych wpisów, które ukażą się na blogu w najbliższym czasie.

Siedząc w taksówce w drodze na tor w dzisiejszy poranek próbowałem zliczyć ile razy już pokonywałem drogę na Circuit de Catalunya jadąc na testy lub wyścig. Nie chciałbym zabrzmieć jak osoba, której woda sodowa uderzyła do głowy, ale kiedy zbliżałem się do dwucyfrowego wyniku moje przemyślenia przerwał rozentuzjazmowany taksówkarz.

Kiedy dotarłem na tor od razu skierowałem się w kierunku dzbanków z kawą ustawionych przy gościnnych namiotach zespołów – częściowo by uspokoić nerwy, a częściowo aby się trochę rozgrzać. Mimo, że słońce w Hiszpanii świeci dość mocno, to w powietrzu czuć lekki chłód, a w garażach jest dość zimno.

Właśnie tam zespoły wykonują ostatnie prace przed jutrzejszym, pierwszym dniem testów. Po czterech solidnych dniach w Jerez, dane które zostały zebrane, przepuszczono przez superkomputery oraz rozdysponowano do analizy ludziom od dużo większym intelekcie ode mnie. Wynik tych prac zobaczymy na torze w ciągu najbliższych czterech dni.

Mercedes AMG nieco wcześniej rozkręcił całą zabawę organizując prywatny dzień testowy wczoraj oraz wykonując kilka promocyjnych ujęć dzisiaj. Mimo, że „oficjalnie” W03 nie został jeszcze pokazany, to widzieliśmy już film, zdjęcia, a dzisiaj nawet bolid na torze. Poczekam do jutro z poważniejszą oceną, ale po tym, co do tej pory widziałem mogę powiedzieć, że wygląda bardzo obiecująco.

Po drugiej stronie padoku ciężarówki są starannie czyszczone, opony trafiają do pokrowców, a chrom jest tak błyszczący, że można stracić wzrok od odbijającego się słońca. Podczas testów ciągniki mogą stać w padoku i moim zdaniem powinny tam być zawsze. Zawsze uważałem, że pomyłką jest usuwanie ich na czas wyścigu, ale to nie ja ustalam zasady. Wydaje mi się, że przyczepy wyglądają nieco mdło bez nich – jakby ktoś o czymś zapomniał. To trochę tak, jakby założyć elegancką koszulę, ale zapomnieć o spodniach.

Podobnie jak w Jerez układ w padoku nie jest odzwierciedleniem zeszłorocznej tabeli, ale pierwszy zawsze dostaje najlepsze miejsce. Najbliżej wjazdu do alei serwisowej są Red Bull, Toro Rosso, McLaren, a dalej Mercedes, Lotus, Williams, Sauber, Force India, Caterham i Marussia. Brakuje jedynie „lokalnych chłopaków” z HRT. Hiszpański zespół oblał obowiązkowe testy zderzeniowe i teraz trwa walka z czasem, aby przygotować samochód na ostatnie zimowe testy – najgorszym przypadku na pierwszy trening w Melbourne.

Pirelli również jest już na miejscu z 367 zestawami najlepszej gumy. Po testach w Jerez wszystkie zespoły zgodnie przyznały, że nowe opony są bardziej wytrzymałe do zeszłorocznych. Jednak trzeba pamiętać, że testy odbywają się w nieco niższy temperaturach, więc pierwsze poważne wnioski zostaną wyciągnięte po Melbourne. Firma Pirelli, dostarczając w zeszłym sezonie całkiem nowe opony, na które kierowcy oraz zespołu musiały bardzo uważać zapewniła nam wiele emocji. Mam wrażenie, że podobnie będzie również w tym roku.

Jutro rano o 9:00, światłą na końcu alei serwisowej zapalą się na zielono i rozpoczną się drugie zimowe testy. W tym czasie postaram się dostarczać Wam codzienne raporty oraz informować o wszystkich najważniejszych wydarzeniach.

By The Wheel Nut