Przednie skrzydło Ferrari według przepisu Newey’a?

Ferrari do Indii przywiozło trzy nowe przednie skrzydła, które mają być częścią pakietu szykowanego na kolejny sezon. Wielu obserwatorów zauważyło już w Korei, że ten element czerwonego bolidu zaczyna szukać kontaktu z asfaltem. Wydaje się, że inżynierowie z Maranello opanowali sztuczkę Red Bulla i gną skrzydło podczas jazdy jednocześnie nie narażając się na kompromitację podczas testów przeprowadzanych przez FIA.

W Indiach mieliśmy do czynienia z dość rzadką sytuacją. Tym razem wnikliwa kontrola przedniego skrzydła została przeprowadzona z inicjatywy zespołu. Technicy FIA nie mieli żadnych zastrzeżeń i element został dopuszczony do ścigania. W piątek oba samochody ruszyły na tor z nowym skrzydłem. Wyniki były zadowalające, choć zachowanie skrzydła budziło pewne kontrowersje. Końcówki skrzydła zamiast ładnie dolegać do asfaltu dość mocno falowały. Tego typu elastyczność raczej nie pomaga w osiąganiu dobrych wyników.

W sobotę inżynierowie wprowadzili pewne wzmocnienia i tego typu oscylacji już nie obserwowaliśmy. Kolejny kłopot pojawił się kiedy Felipe Massa kończąc kwalifikacje zerwał zawieszenie na tarce i zniszczył jedno z trzech nowych skrzydeł. Teoretycznie zespół ma jedno w zapasie, ale przedstawiciele pozostałych ekip zakwestionowali identyczność tych elementów. Z obserwacji przeprowadzonej przez czonków konkurencyjnych zespołów wynika, że każde ze skrzydeł mimo, że wygląda tak samo, różni się sprężystością. Gdyby udało się do tych racji przekonać przedstawicieli FIA Felipe Massa zmuszony byłby do startu z alei serwisowej. Zasady parku zamkniętego są w tej kwestii jasne. Samochód rusza do wyścigu w tej samej specyfikacji, w której zakończył ściganie w kwalifikacjach. Podobna sytuacja miałaby miejsce, gdyby zespół nie miał zapasowego, nowego skrzydła i Massa musiałby użyć starszego elementu. Póki co brak sygnałów, jakoby FIA podjęła niekorzystną dla Brazylijczyka decyzję, ale jeden z dziennikarzy napisał, że takie sprawy często rozstrzygają się na kilkadziesiąt minut przed wyścigiem.

Eksperymenty Ferrari z elastycznością przedniego skrzydła budzą wiele kontrowersji, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Red Bulla. Tym razem w dyskusji przewija się jeszcze jeden argument. Prawdopodobnie eksperymenty w Maranello rozpoczęły się na kilka minut po zakończeniu GP Włoch. Skąd takie podejrzenia? Przednie skrzydło z uszkodzonego bolidu Marka Webbera w dziwnych okolicznościach zaginęło, a Adrian Newey zapytany o sprawę, pół żartem, pół serio powiedział, że skrzydło znalazło swój nowy dom… w Maranello.

Jak widać, nawet będąc w posiadaniu działającego elementu bardzo trudno jest go skopiować. W przypadku przedniego skrzydła i jego elastyczności jest to jeszcze trudniejsze. Włókno węglowe, z którego „wypieczone” jest przednie skrzydło z natury jest bardzo twardym elementem. Jednak odpowiednie ułożenie warstw, tworzących skrzydło może spowodować, że pewne strefy będą bardziej elastyczne od innych. W tej dziedzinie nawet F1 raczkuje i inżynierowie tygodniami eksperymentują, aby osiągnąć efekt zbliżony do pożądanego, a jedynymi doradcami w tej kwestii są doświadczenie i tzw. nos.