Jak pilot myśliwca

Debata dotycząca zamkniętych kokpitów w F1 przetaczała się przez branżowe media już wielokrotnie. Lecz tak szybko jak temat wypływał, zwykle wywołany wypadkiem, tak jeszcze szybciej zanikał. Dziś przypadkiem natknąłem się na twitterze na film, który może być zapowiedzią nadchodzących zmian. Najpierw projekcja, a potem pójdziemy dalej.



Wygląda na to, że FIA szuka materiałów, które będzie można wykorzystać do zamknięcia kokpitu. Szuka ich w ciszy i spokoju, nie kłopocząc tym mediów. Dlaczego? Prawdopodobnie władze będą chciały zaprezentować różnym seriom wyścigowym kompletne i niesamowicie bezpieczne rozwiązanie. Takie, w którym trudno będzie znaleźć słaby punkt.

Jak mawiają amerykanie „bezpieczeństwo przed wszystkim”, ale czy F1 jest gotowa na taką rewolucję? Otwarty bolid jest pewnego rodzaju symbolem niezwykłej odwagi osób, które maja możliwość w nim zasiadać. Kibice już narzekają na dźwięk silników, które znane są jedynie ze specyfikacji, a to daje do myślenia, jaka może być reakcja, kiedy FIA zdecyduje się wsadzić kierowców pod klosz.

Moim zdaniem każda zmiana, która zmniejszy ryzyko śmierci na torze jest godna najwyższej uwagi. Statystyki od pewnego czasu są bardzo przyjazne kierowcom, ale to nie znaczy, że nie należy szukać nowych rozwiązań. Uważam, że zamknięty kokpit bardzo mocno zmieniły wygląd bolidów, ale zyski są tak ogromne, że byłbym w stanie taką zmianę zaakceptować.

Zdjęcie w miniaturze wpisu pochodzi z f1-grandprixhistory.net