Kurtyna – część trzecia i ostatnia

Część trzecia i chyba ostatnia. Karol usilnie stara się zaginać rzeczywistość i przekonać mnie oraz czytelników, że wszystkie nieszczęścia, jakie spotkały Hamiltona wynikają ze zmiany mechaników. Poniżej postaram się mu wytrącić ten argument z ręki.

To, że za Rosbergiem będzie się ciągnęła opinia „przypadkowego mistrza”, to wielokrotnie powtarzany wytwór brytyjskich mediów, w który najwyraźniej uwierzyłeś. Z perspektywy trzech ostatnich sezonów forma obu kierowców przypomina sinusoidy, nieco przesunięte względem siebie w czasie. Za przewagę na mecie nie ma dodatkowych punktów, a przy ograniczeniu jednostek napędowych, warto odpuścić szaleńczą pogoń w sytuacji, gdy rywal jest poza zasięgiem wzroku. Wykorzystanie słabszym momentów przeciwnika to również część gry i Rosberg to robi z niezwykłą skutecznością.

Mechanicy nie jeżdżą! Są ważnym elementem całej struktury, ale nie kluczowym. Warto dodać, że inżynierowie wyścigowi pozostali ze swoimi kierowcami, a zamiana dotknęła zarówno prawej, jak i lewej strony garażu Mercedesa. Nie słyszałem, aby Rosberg narzekał na ten element i nie uwierzę, że pięciu mechaników może tak mocno wpłynąć na formę kierowcy oraz bolidu. Mało tego, kilkukrotnie zdarzało się, że obie strony garażu pracowały, aby rozwiązać problemy techniczne w bolidzie brytyjskiego kierowcy. Jest takie przysłowie o kiepskiej baletnicy i tutaj pasuje ono idealnie.

Talent to ogromny dar, ale w tak konkurencyjnym środowisku musi za tym iść praca. Nawet jeśli Hamilton spędzał czas w fabryce, to najwyraźniej spędzał go zbyt mało, co dało opłakane skutki w pierwszej części sezonu. Gdyby wygrywał, nie byłoby tej rozmowy, ale mówimy o tym dlatego, że jak nigdy jeszcze w karierze, nie dostał takich batów od swojego partnera z zespołu.

Rosberg w twardej walce zdominował jednego z najlepszych kierowców w historii tego sportu, w momencie, gdy obaj dysponowali jednym z najlepszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie samochodów, jaki kiedykolwiek dotknął toru. Jeśli w niedzielę obroni swoją przewagę, to będzie jeden z najbardziej zasłużonych mistrzów świata, który latami dojrzewał, by znaleźć się w pozycji pretendenta i po trzech sezonach, w końcu dołożył brakujący element układanki.

Koniec przedstawienia!