Czy za rozmowami Rosberga z Ferrari kryje się coś więcej niż sezon ogórkowy?

Rosberg flirtuje z Ferrari – artykuł o takim tytule opublikował dwa dni temu włoski dziennik Corriere della Sera. Publikacja zbiega się idealnie z kulminacją tzw. sezonu ogórkowego, bo zwykle wyścig w Kanadzie jest punktem, w którym kończą się opcje przedłużenia kontraktów i zapadają ważne decyzje. Jednak czy w tym przypadku jest to tylko sucha plotka, której zadaniem jest zwiększenie ilości sprzedanych gazet oraz wejść na strony internetowe serwisów sportowych?

Mercedes ma możliwość przedłużenia kontraktu z niemieckim kierowcą, ale czy obie strony nadal będą chciały kontynuować współpracę? Toto Wolff już dwukrotnie ostrzegał, że jeśli tarcia w zespole się nie zmniejszą, to jeden z kierowców będzie musiał opuścić zespół.

„Oni znają nasze oczekiwania i nie mam wątpliwości, że nie zobaczymy ponownie w przyszłości takiego incydentu jak na Spa. Jasno postawiliśmy sprawę i to jest scenariusz nie do zaakceptowania.”

„Mamy dużą harmonię w zespole, ale trudne stosunki pomiędzy kierowcami to jest jedna z naszych słabości i to nie jest dobre. Gdybym miał zanalizować co jest największą siłą i największą słabością naszego zespołu, to powiedziałbym, że największą siłą jest jakość i charaktery osób tu pracujących. Największą słabością jest dynamika stosunków pomiędzy kierowcami i czasami pomiędzy kierowcami a zespołem.”

„Myślę, że ważne jest, aby mieć utalentowanych kierowców. Chcemy jednak pracować z fajnymi facetami.”

W całej sytuacji nie chodzi tylko o punkty, czy wizerunek, ale o wpływ relacji pomiędzy kierowcami na cały zespół. Warto pamiętać, że nad projektem nadal pracuje grubo ponad tysiąc osób i utrzymanie dobrej atmosfery w tak dużej grupie jest niezwykle trudnym zadaniem. Zmiana obsługi bolidów przed sezonem sugeruje, że do takich podziałów doszło. Nieoficjalnie mówiło się o zespole Rosberga oraz Hamiltona, a taki podział w ramach jednej struktury nie wróży nic dobrego. Wymowne jest również w tym kontekście zachowanie obu kierowców bezpośrednio po niedzielnym incydencie. Zarówno Hamilton, jak i Rosberg rozpoczęli swoje wypowiedzi od przeprosin skierowanych w kierunku zespołu.

Szefowie Mercedesa z pewnością spoglądają z zazdrością jaki komfort w tym obszarze ma Maurizzio Arrivabene. Nieprzedłużenie kontraktu z Rosbergiem może być krokiem w kierunku uspokojenia wewnętrznej sytuacji w zespole. Zainteresowanie Verstappenem ze strony niemieckiego koncernu nie było przypadkowe, a jego ściągnięcie z rynku powoduje, że Mercedes musi szukać alternatywnych rozwiązań. Choć Wolff, we wspomnianym ostatnio na łamach bloga wywiadzie dla El Mundo, mówił o Alonso jako jednej z opcji, to wczorajsze sięgnięcie po Wehrleina może sugerować, że to młody kierowca jest na najlepszej drodze, aby objąć fotel kierowcy wyścigowego. Jest młody, szybki, a co najważniejsze z pokorą przyjmie pozycję numer dwa w zespole. Pozycję, do której po przyjściu Hamiltona zepchnięty został (lub dał się zepchnąć) Rosberg. Tor to jedno, ale na Rosbergu spoczęła również większość obowiązków, które zespół musi spełnić względem sponsorów. W czasie, gdy Hamilton poklepuje tancerki po „plecach”, niemiecki kierowca musi się uśmiechać do kolejnego zdjęcia.

Co może zyskać Rosberg odchodząc z Mercedesa? Pierwsza rzecz, którą trudno sobie wyobrazić, to scenariusz, w którym niemiecki kierowca trzaska drzwiami fabryki w Brackley. Podobnie było z Hamiltonem i jego odejściem z McLarena. Odpowiedni doradca, w osobie Laudy, oraz perspektywa dysponowania konkurencyjnym samochodem, spowodowały, że Brytyjczyk ma dziś trzy tytuły mistrza świata na koncie. Pierwsza korzyść, to brak Hamiltona jako partnera, brak rywalizacji, u podstaw której kryją się jakieś utarczki narastające latami. To może być dla niego jak łyk świeżego powietrza, po długiej podróży w zatłoczonym autobusie. Jeśli Rosberg skierowałby swoje kroki do Maranello, to tam też nie czeka go łatwa przeprawa, ale pewien bagaż złych doświadczeń zostanie za drzwiami fabryki Mercedesa. Kolejny aspekt, to finanse. Z roku na rok wartości kontraktów dla najlepszych kierowców rosną, więc trudno sobie wyobrazić, aby Rosberg zgodził się wysiąść z mistrzowskiego bolidu za drobne oraz karnet na basen. W grę wchodzą naprawdę duże pieniądze. Trzeci aspekt, być może najważniejszy w całej sytuacji, to szansa na rywalizację w bardzo konkurencyjnej maszynie. Ferrari nadal nie może zbliżyć się do Mercedesa, ale historia pokazuje, że każda seria ma swój początek oraz koniec, co w tym przypadku tyczy się zarówno niemieckiego, jak i włoskiego zespołu. Poprawki silnika, zmiana regulaminu technicznego oraz obecność Jamesa Allisona w zespole dają nadzieję, na powrót na szczyt.

Choć odejście Rosberga z Mercedesa nadal pozostaje plotką, a wszelkiego rodzaju informacje oraz posunięcia mogą być elementami wewnętrznej gry pomiędzy kierowcą i zespołem, to warto pamiętać, że obie strony nie usiądą do twardych rozmów, nie mając asa w rękawie. Rosberg, żeby straszyć Ferrari musi mieć wstępny kontrakt w ręku, a Wolff dogadane swoje opcje. Co będzie, nie uda się wypracować warunków dalszej współpracy. Wówczas pozostaną opcje, a rynek kierowców ponownie może zawirować.

P.S. Wehrlein po dniu spędzonym za kółkiem W07 stwierdził, że jest gotowy by jeździć dla Mercedesa.