Kvyat: To była bolesna lekcja. Zapamiętam tę decyzję na długo

Na wczorajszą konferencję prasową, głównie z uwagi na obecność Kvyata, Verstappena oraz Sainza, wiele osób ostrzyło sobie zęby. Miało być wybuchowo, a wyszło bardzo… profesjonalnie. Wszyscy trzej kierowcy mocno popracowali ze swoimi specjalistami od wizerunku i bez cienia zawahania trzymali się nakreślonego scenariusza. Kvyat nie ukrywał rozczarowania, ale starał się szukać pozytywów. Verstappen kolejny raz okazał wdzięczność zespołowi za szansę, którą otrzymał, a Sainz wyraził przekonanie, że jego czas jeszcze nadejdzie.

Zdecydowanie więcej informacji niesie ze sobą wywiad, którego Daniil Kvyat udzielił oficjalnemu serwisowi F1. Celowo użyłem słowa niesie, bo przekaz nie jest bezpośredni, ale bardzo łatwy do wychwycenia. Rosjanin jest przekonany, że decyzja o zmianie nie była podyktowana względami sportowymi, ale działaniami, które toczyły się za kulisami. Kvyat wspomina o lojalności wobec zespołu, która nie została doceniona.

„Nie mam wytłumaczenia [na to co się stało]. Wiem, że w F1 czasami nie chodzi tylko o to, co robisz na torze, nie to definiuje twoją przyszłość. Za kulisami dzieje się wiele rzeczy i dowiedziałem się o tym w tym tygodniu. To była bardzo trudna lekcja o F1 i życiu – to uczyniło mnie mocniejszym. Mam dobrą pamięć i zapamiętam tę decyzję na długo.”

„Tak jak powiedziałem, za kulisami dzieje się wiele rzeczy i dowiedziałem się o tym w bardzo bolesny sposób – ale się dowiedziałem. Oprócz tego, co robię w samochodzie będę się mocniej skupiał na tym, co się dzieje poza nim.”

„Dopiero teraz zacząłem to rozumieć, że nie ważne jak dobry jesteś, jak dobrze wykonujesz swoją pracę, zawsze za kulisami coś się dzieje. Zawsze byłem bardzo lojalny wobec Red Bulla i myślę, że dla nich powinien to być atut. Zobaczymy jak się sprawy potoczą.”

Kierowca przyznał, że czuł presję na sobie od samego początku, ale takiego scenariusza sobie nie wyobrażał, szczególnie po występie w Chinach. Okoliczności posunięcia wykonanego przez Red Bulla wskazują oraz wypowiedzi wszystkich zaangażowanych stron wskazują, że obóz Verstappena mocno nacisnął na ekipę z Milton Keynes i użył do tego odpowiednich narzędzi.

Wzmianka o lojalności sugeruje, że Verstappen szukał alternatywnych ścieżek rozwoju kariery, mimo, że wielokrotnie w ostatnich dniach mówił, że to nie miało miejsca. Kvyat zrozumiał, że dał się ograć nie tyle na torze, co poza nim. Otoczka wokół talentu holenderskiego kierowcy zawsze była ogromna i dobrze przemyślana. Zakulisowe działania to jest to, czego Kvyat musi się szybko nauczyć, jeśli chce przetrwać w tym świecie. Pozostało 17 wyścigów do końca sezonu i mogą one się różnie potoczyć, ale rosyjski kierowca musi się liczyć z tym, że za niedługo może zostać zmuszony szukać sobie innego fotela. Choć w bolidzie łokcie muszą być bardzo blisko ciała, to poza nim trzeba je trzymać niezwykle szeroko, aby nie dać się wyprzedzić. Kvyat już o tym wie, dzięki czemu ma szansę uratować swoją karierę, mimo niesprzyjających okoliczności.

Współczucie czy sympatia dla Kvyata nie powinna jednak wywoływać żadnych negatywnych emocji w stosunku do Verstappena. Wraz ze swoim zespołem menadżerskim wykonał świetną pracę, aby w tak młodym wieku zasiąść za kółkiem bolidu z najwyższej półki. To wszystko przyszło bardzo szybko, ale Verstappen musi mieć świadomość, że równie szybko może mu zostać odebrane. Ogromne zaufanie, jakim obdarzył go zespół musi znaleźć odbicie w wynikach. Ricciardo będzie bardzo dobrym punktem odniesienia i wewnętrzna rywalizacja szybko zweryfikuje, czy ogromny talent o którym się mówi, jest przebłyskiem geniuszu porównywanego z Senną czy Schumacherem, czy jedynie produktem dobrze zaprojektowanej maszyny medialnej. Osobiście jestem bardzo ciekawy rezultatów tej potyczki, ale czas na ocenę przyjdzie dopiero za kilka miesięcy.