Alonso gra o dużą kasę czy zwyczajną satysfakcję?

Kolejny weekend wyścigowy nabiera tempa i kolejne deklaracje ze strony Fernando Alosno, które nie znaczą nic. Tym razem hiszpański kierowca ponownie wspomniał o trosce o zespół Ferrari i bardzo ambitnym planie na swoją przyszłość.

„Mam w głowie bardzo ambitny plan na przyszłość. Myślę, że to będzie najlepsze również dla Ferrari. Jeśli tak się stanie, ludzie będą bardzo podekscytowani – tak jak ja jestem. Jestem niesamowicie szczęśliwy i rzeczy w ostatnich dwóch lub trzech miesiącach poszły dokładnie według planu.”

Czytając powyższe słowa oraz cytaty innych wypowiedzi Hiszpana, z ostatnich tygodni, można zadawać sobie pytania, czy mamy do czynienia z wielkim pokerowym blefem, czy też Alonso zwyczajnie bawi się mediami, opóźniając moment ogłoszenia swoich planów, które już są ukierunkowane.

Zdania w tej kwestii są podzielone, choć większość jest zgodna, że roczna przerwa w przypadku Hiszpana, to jedynie medialna zagrywka. Z jednej strony słyszymy, że Hiszpan mimo wyrażenia chęci opuszczenia Ferrari nigdy nie dopełnił związanych z tym formalności. Z tego powodu Ferrari ma mieć teraz spory ból głowy, jak podzielić dwa bolidy pomiędzy trzech kierowców. Mattiacci wyraźnie pośpieszył się z zatrudnieniem Vettela, stawiając zespół w niewygodnym położeniu.

Jeszcze niedawno mówiło się głośno o tym, że „wolność” będzie dla Alonso bardzo kosztowa. Dziś pojawiają się głosy, że Ferrari próbując pozbyć się swojego lidera również może to mocno odczuć. Ferrari ponownie przerobiłoby scenariusz, który nie tak dawno realizowany był z Raikkonenem. Być może jesteśmy świadkami pewnej próby nerwów, w której stawką jest kilkadziesiąt milionów euro. Czyżby Alonso w całej rozgrywce chodziło tylko i wyłącznie o pieniądze? A może o satysfakcję z faktu, że trzyma w garści Ferrari oraz Vettela. Niemiec pytany w czwartek na torze w Austin o swą przyszłość cedził przez zęby, że nic nie wolno mu w tej kwestii powiedzieć.

Taką wersję mogą potwierdzać słowa Jamesa Allena, który wczoraj w audycji radia BBC 5 Live powiedział, że wiarygodne japońskie źródła przekazały mu informację, że Alonso podpisał kontakt z Hondą podczas wyścigu na torze Suzuka. Jego zdaniem właściwie postawione pytanie w przypadku Hiszpana i Hondy nie brzmi „czy”, ale „na ile lat”.

Choć ten wątek nie pojawia się w żadnych dotychczasowych doniesieniach i może być całkowicie błędy, to coś mi podpowiada, że Alonso szuka nie tylko najlepszego miejsca dla siebie, ale jego działania mają związek z ekipą kolarską, którą Hiszpan zamierza zarejestrować i przygotować do starów w sezonie 2016. Być może klamrą, która spinać będzie dwa odległe światy będzie wspólny sponsor, a marka jaką Alonso wypracował na przestrzeni lat pomoże szybko wypromować zespół kolarski.