Vettel w Mercedesie, Alonso w Williamsie?

Przed nami ostatni wyścig przed letnią przerwą, a w powietrzu coraz mocnej da się wyczuć woń świeżo zerwanych ogórków. Często pojawiające się plotki są jedynie wynikiem dziennikarskiej fantazji, ale zdarza się również, że za ich pojawieniem się stoją wytrawni gracze ze środowiska. W natłoku informacyjnym łatwo również o błąd w procesie weryfikacji informacji źródłowych i gorący temat gotowy.

Walka psychologiczna od zawsze jest ważnym elementem rywalizacji na torach. Wielokrotnie obserwowaliśmy mniej lub bardziej udane próby destabilizacji zespołów głównie realizowane poprzez publikację informacji dotyczących negocjacji z kierowcami konkurencyjnych zespołów. Za pojawieniem się informacji o ewentualnych próbach podkupienia Sebastiana Vettela przez zespół Mercedesa stoi nie kto inny, jak Helmut Marko. W wypowiedzi dla niemieckiego Bilda możemy przeczytać:

„Oczywiście on [Marcedes] mają go na celowniku. I to nie jest jedyny zespół. McLaren złożył Sebastianowi niewyobrażalnie wysoką ofertę.”

Marko wybrał bardzo dobry okres na tego typu komentarze. Nie tak dawno Rosberg podpisał nowy kontrakt, a sugestie, że Mercedes rozmawia z Vettelem mogą sugerować, że miejsce Lewisa Hamiltona jest zagrożone. Jeśli dołożymy do tego zaciętą rywalizację wewnątrz zespołu, to może się okazać, że Brytyjczyk znowu pogubi się w własnych myślach. Rosberg, patrząc przez pryzmat kariery oraz ostatnich wydarzeń, wydaje się być w tej kwestii nie do ruszenia.

Nie należy się więc dziwić, że szybko głos w tej sprawie zabrał Niki Lauda, swoją drogą godny rywal dla Marko w obszarze wojny psychologicznej.

„Nigdy nie rozmawialiśmy z Vettelem na temat kontraktu czy współpracy. Dlaczego? Ponieważ mamy dwóch kierowców. Nico właśnie przedłużył kontrakt, a z Lewisem rozmawiamy. Jest wola z obu stron, aby również jego kontrakt przedłużyć. To kompletnie nie ma sensu, że szukamy nowego kierowcy.”

Co ciekawe głos w tej sprawie zabrał również szef koncernu Dieter Zetsche ucinając wszelkie spekulacje, że w założeniu Mercedes ma być zespołem, którego reprezentować będą wyłącznie niemieccy kierowcy.

Nieco inaczej ma się sprawa w przypadku Alonso i Williamsa. Za tą informacją stoi niezaprzeczalny fakt, że Alonso odwiedził w ostatnim czasie fabrykę zespołu. Jeśli dodamy do tego zniecierpliwienie sytuacją we włoskim zespole oraz fantastyczne Williamsa, to wszystko zaczyna układać się w jedną całość. Problem jednak w tym, że człowiek o nazwisku Alonso, który pojawił się w Grove nie ma nic wspólnego z tym, który ściga się na torach. Zaproszony przez Franka Williamsa Fernando Alonso jest wiceprezesem oraz jednocześnie pilotem testowym firmy Airbus.

Sezon ogórkowy uważam oficjalnie za otwarty…