Kontrole antydopingowe w F1

Kontrole antydopingowe nie cieszą się wśród kierowców zbyt dużą popularnością. Konieczność przygotowywania dokładnych grafików, określających rozkład dnia na trzy miesiące do przodu oraz kilka godzin oczekiwania w przypadku kontroli nie należą do najprzyjemniejszych. Mark Webber uważa jednak, że FIA zbyt lekko podchodzi do tematu dopingu w sportach motorowych i wzywa zmiany do zmiany podejścia.

„Zawsze byłem orędownikiem idei, aby zrobić więcej, ale FIA nigdy nie naciskała w tym temacie. Inni kierowcy również nie nalegali, więc nigdy nie stanowiło to wielkiego problemu. Wiesz, przy tym co jest na szali, zaangażowaniu pieniędzy i wszystkich tego typu rzeczy, ludzie robią różne rzeczy. jest to niezwykle mało prawdopodobne, ale nigdy nie mów nigdy.”

Czy temat rzeczywiście wymaga przemyślenia, a może dyskusja jest jedynie wynikiem splotu kilku zdarzeń, jaki miały ostatnio miejsce w świecie sportu?

Na pewno nie bez wpływu na słowa Webbera pozostała decyzja o miesięcznej dyskwalifikacji Anthonego Westa, australijskiego motocyklisty rywalizującego w serii Moto2, przyłapanego na stosowaniu niedozwolonych substancji. Wiadomo również, że kierowca jest zagorzałym fanem kolarstwa, którym ostatnio wstrząsnęła afera o niespotykanych dotąd rozmiarach. Zanim jednak pójdziemy w stronę domysłów, warto przyjrzeć się jak wygląda program kontroli antydopingowych FIA.

Fernando Alosno w oczekiwaniu na kontrolę po GP Abu Dhabi (fot. Twitter / alo_oficial)

W sezonie 2011 federacja zorganizowała 22 dni kontroli, podczas których badaniu poddało się 79 kierowców. Na pozór jest to całkiem imponująca liczba, jeśli nie weźmiemy pod uwagę, że w seriach będących pod skrzydłami FIA, objętych kontrolą, rywalizuje grubo ponad 300 kierowców. Jeśli pomnożymy to przez średnią liczbę wyścigów każdej z serii w sezonie to otrzymamy prawie 4500 okazji do wykonania kontroli. Prosta matematyka pokazuje, że program antydopingowy pokrywa swoim zasięgiem próbę niecałych 2%. Warto dodać, że wykonywane są jedynie testy moczu, co tłumaczy dlaczego skrajnie odwodnieni kierowcy muszą czekać dwie lub nawet trzy godziny na oddanie próbki do badania.

O ile nazwiska Charliego Whitinga czy Jo Bauera są wszystkim dobrze znane, o tyle jedynie nieliczni kojarzą kim jest Jean-Charles Piette. Dlaczego osoby czuwające nad legalnością samochodów są tak dobrze rozpoznawalne, podczas gdy delegat FIA stający na czele programu antydopingowego FIA w zasadzie nie istnieje w mediach?

Jedną z najczęściej wskazywanych przyczyn takiego stanu rzeczy, jest przekonanie, że środki dopingujące mają pomijalny wpływ na wyniki kierowców. Jednak jak przekonuje Piette w rozmowie z serwisem espnf1.com istnieją środki, które mogą pomóc zarówno podczas pobytu na torze jak i również poza nim.

„Myślę, że mamy dwa aspekty – jeden podczas rywalizacji i drugi poza nią. Poza rywalizacją możemy na przykład wykorzystać leki, które pomagają budować siłę mięśni. Jeśli spojrzysz na kierowce F1 z tyłu, częsty obrazek podczas odprawy, uderzająca jest siła ich mięśni szyi. Aby oprzeć się, aby wytrzymać przeciążenia.”

„Są również leki, które mogą wzmocnić predyspozycje i umiejętności podczas rywalizacji. Teoretycznie możemy sobie wyobrazić użycie lekkich leków, takich jak kofeina czy nikotyna – jak również bardziej poważnych, jak amfetamina czy kokaina. W innych sportach były już takie przypadki i nie zawsze jest jasne, czy był to użytek rekreacyjny.”

„Jeśli rozważysz, że kwalifikacje są popołudniu, a różnica między dwoma kierowcami może wynosić tysięczne części sekundy, to coś co może pomóc – podnieść twój poziom – może okazać się skuteczne. Przynajmniej można sobie wyobrazić, że ktoś może tak myśleć.”

„Znana są leki, które pozwalają ci skupić uwagę. Legalne oraz nielegalne. Niektóre z nich stosowane były przy rzadkich chorobach mózgu, powodujących zaburzenia stanu czuwania. Są również używane przez wojsko, przez służby specjalne, aby nie spać przez kilka kolejnych dni. To jest część większej całości. Na obecność tych leków kierowcy są sprawdzani.”

W całej historii F1 był tylko jeden przypadek pozytywnego testu antydopingowego. Czy jest to wynik bardzo lekkich procedur, a może wynika to ze specyfiki samego sportu, w którym kierowca jest częścią większej całości? Ewentualna wpadka oznacza ogromne straty nie tylko dla samego zawodnika, ale również dla zespołu oraz sponsorów. Ryzyko jest ogromne, szczególnie w przypadku czołowych kierowców. Nieco inaczej wygląda sytuacja kierowców walczących o przetrwanie. Pokonanie partnera z zespołu czy wywalczenie jednej lub dwóch pozycji w wyścigu może być na wagę nowego kontraktu, więc wizja poprawienia swoich osiągnięć o 0.1 sekundy na okrążeniu może być duża.

Warto również zwrócić uwagę, że poprawienie osiągnięć bolidu jest niezwykle trudne oraz kosztowne, a tym samym obwarowane całą masą zapisów regulaminu technicznego. Z drugiej strony podniesienie możliwości kierowcy na wyższy poziom, poprzez użycie odpowiednich leków jest niezwykle proste, tanie oraz przy obecnym programie kontroli łatwe do ukrycia. Dysproporcja w ilości uwagi, którą FIA przykłada do obu zagadnień jest więc ogromna.