Kim lub czym zastąpić grid girls?

Nie milkną echa ostatniej decyzji Liberty Media dotyczącej rezygnacji z obecności modelek na polach startowych. Osobiście uważam, że decyzja, za którą stoją działania ruchów feministycznych, paradoksalnie działa na niekorzyść kobiet pracujących wokół sportów motorowych. Zwolennicy oraz przeciwnicy od kilkudziesięciu godzin przerzucają się argumentami, ale to nie zmienia faktu, że musimy zaakceptować tę zmianę i iść do przodu.

Czego brakuje w dyskusji, to pomysłu zapełnienie luki po grid girls w jakiś inny sposób. Obecność modelek, oprócz oczywistej roli wskazywania kierowcom ich pól startowych, była również elementem wypełniającym kadr i łamiącym surowe, męskie środowisko. Co lub kto je zastąpi?

Najbardziej oczywistym pomysłem, o którym wspominali przedstawiciele Liberty Media jest skorzystanie z doświadczeń piłkarskich i zaangażowanie dzieci w roli „wyprowadzających” kierowców na pole rywalizacji. Jeśli jest taki plan, to mogę temu jedynie przyklasnąć. Organizacyjnie nie powinna to być skomplikowana kwestia.

Do wypróbowanego pomysłu dodam dwa swoje, o których nigdy wcześniej nie czytałem lub nie słyszałem. Pierwszy z nich zakłada zastąpienie modelek gościem zaproszonym przez zespół lub kierowcę (grid guests). Znajoma twarz, gwiazda czekająca na kierowcę na polu startowym byłaby bardzo atrakcyjnym elementem uzupełniającym transmisję. Uścisk dłoni, krótka pogawędka, klepnięcie w ramię – kamery to lubią. Jest to prosty sposób na połączenia świata sportu, ze światem muzyki, filmu… Prosty sposób na wygenerowanie dodatkowej porcji nagłówków w serwisach niezwiązanych bezpośrednio z motoryzacją.

Drugi pomysł jest mniej medialny, a bardziej społeczny. Mam na myśli wtrącenie elementu charytatywnego nie tylko przed, ale również w trakcie trwania wyścigu (charity grid). Każdej z rund mistrzostw towarzyszyłaby zbiórka pieniędzy na wybrany, lokalny cel. Kierowców wyprowadzaliby członkowie grupy lub organizacji, dla której zbiórka byłaby prowadzona. Dorośli, dzieci, kobiety, mężczyźni, a nawet zwierzęta… Przy 400 milionowej widowni uruchomienie zbiórki smsowej (lub z wykorzystaniem innego narzędzia), zaanonsowanej przed startem wyścigu oraz promowanej z wykorzystaniem grafik ekranowych, pozwoliłoby na zebranie ogromnej fury pieniędzy. Całość można uzupełnić o element rywalizacji. Fani wysyłając smsy ze wsparciem w ich treści wpisywaliby numer startowy swojego ulubionego kierowcy. W ten sposób powstałaby dodatkowa klasyfikacja, za którą kierowca, którego fani będą najbardziej hojni, na koniec sezonu otrzyma symboliczną nagrodę.

Co sądzicie o tych propozycjach? Może macie jakieś swoje pomysły?