Dwunasta runda

„Oficjalną” listę kandydatów do fotela w bolidzie Williamsa każdy polski kibic zna dużo lepiej niż zwycięski skład Kaiserslautern z meczu z Bayernem w sezonie 97/98. Pojawienie się Sirotkina w zestawieniu opublikowanym przez ekipę z Grove dla wielu było jak wyciągnięcie królika z kapelusza. Sam również nie kryłem zdziwienia, ale zamiast bagatelizować zagrożenie postanowiłem sprawdzić jak bardzo jest ono realne.

Ostatnie kilkadziesiąt godzin było pogonią za każdym, choćby najmniejszym skrawkiem informacji. Do pełnego obrazu sytuacji brakuje mi tylko jednego elementu, ale o tym w dalszej części.

Choć może trudno w to uwierzyć obecność Kubicy oraz Sirotkina na liście testowej Williamsa to pokłosie decyzji… Renault. Robert walczył o fotel na sezon 2018, a rosyjski kierowca celował w pełny etat w żółtym bolidzie w kolejnym roku (2019). Zakontraktowanie Sainza zamknęło obie te ścieżki. Sirotkin mógł zostać na kolejny sezon w fotelu rezerwowego, ale stwierdził, że to strata czasu.

Jego próbę włączenie się w walkę o fotel wyścigowy w Williamsie porównałbym do bokserskiego pojedynku o tytuł mistrza świata, w którym młody zawodnik otrzymuje szansę walki o tytuł. Teoretycznie, na papierze, nie ma najmniejszych szans, ale wierzy w swoje umiejętności. Sirotkin zapłacił za test i swoją formą w przyszłym tygodniu będzie chciał przekonać zespół, że to on powinien za kilka miesięcy zasiąść w fotelu wyścigowym. Po drodze jest jeszcze oczywiście posada kierowcy rezerwowego, ale w tym momencie ona nie jest głównym celem.

To co napisałem powyżej układa się w pewną logiczną całość. Zastanawiające jest jednak dla mnie to, że Williams postanowił dać młodemu Rosjaninowi szansę akurat w tym momencie. Dlaczego teraz, kiedy wszystko zdaje się być już dogadane i poukładane? Wiele osób powie, że chodzi tylko o pieniądze. Jednak dzień testowy, to dla zespołu zysk rzędu 300 tysięcy dolarów – niewiele w kontekście tego, co Kubica ma wnieść do zespołu i tego, co można ugrać na torze dobrą jazdą w przyszłym sezonie. To w końcu testy przyszłorocznych opon, a wiedza zebrana podczas zajęć może okazać się niezwykle cenna. Jeśli jednak przyjąć, że chodzi o pieniądze, to musi chodzić o znacznie wyższe kwoty. SMP Racing stać na to, żeby zrównoważyć ofertę polskiego kierowcy, więc ostatecznie stoper, a nie worki z pieniędzmi mogą być decydujące.

Wszystko zdaje się przemawiać za Robertem, ale pamiętajmy, że to tylko sport. Na starcie dwunastej rundy polski zawodnik wyraźnie prowadzi na punkty… Z przyjemnością wypiję z Wami szklaneczkę Martini, ale tylko wtedy, gdy zadzwoni gong, sędziowie podliczą karty i zostanie ogłoszony werdykt. Zegar odlicza kolejne upływające sekundy…