Czas potwierdzeń

Wyścigowy świat budzi się z letniego snu i jest to zwykle czas, kiedy otrzymujemy odpowiedzi na wiele kluczowych kwestii. Tradycją stało się, że Ferrari ogłasza skład kierowców na kolejny sezon w trakcie domowego wyścigu. W tym roku stało się inaczej, co jest źródłem wielu plotek oraz spekulacji. Z krótkiego komunikatu, opublikowanego przez ekipę z Maranello dowiedzieliśmy się, że Kimi Raikkonen utrzyma fotel wyścigowy w czerwonym bolidzie na kolejny sezon. Co z Vettelem?

Możliwe jest, że Ferrari trzyma Monzę tylko dla Vettela, ale równie prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym obie strony nie doszły jeszcze do porozumienia. Niemiec naciska na roczny kontrakt, a włoski zespół chce trzyletniej gwarancji współpracy i ma oferować w zamian za podpis kwotę zbliżoną do 120 milionów dolarów. Cała sytuacja ponownie wywołuje plotkę mówiącą o tym, że jakiś czas temu Vettel podpisał wstępne porozumienie z Mercedesem. Coś musi być na rzeczy, skoro Niemiec tak mocno upiera się na przedłużenie współpracy z ekipą z Maranello tylko na jeden sezon.

Pojawiają się głosy, że Vettel mógłby pojawić się w bolidzie Mercedesa już w sezonie 2018, na co może też wskazywać brak podpisu szefów niemieckiego koncernu pod kontraktem Bottasa. Fin otwarcie deklaruje, że nie ma przygotowanego planu „B”, co w przypadku ruchu Vettela stawiałoby go w trudnej sytuacji. Oczywiście zwolniłoby się miejsce w Ferrari, ale trudno sobie wyobrazić włoski zespół z dwoma fińskimi kierowcami w bolidach. Raikkonen to niestety pieśń przeszłości, a Bottas nadal nie dorobił się nazwiska, które mogłoby elektryzować tłumy.

Osobiście uważam, że zakontraktowanie Raikkonena jest elementem procesu negocjacyjnego. Jedną z wielu gwarancji dla Vettela, że pozostając w Maranello otrzyma tak komfortowe warunki pracy, jakie niemiecki kierowca tylko może to sobie wyobrazić. Całość prawdopodobnie zakończy się dwuletnią umową, w której drugi rok współpracy będzie uzależniony od bardzo wielu czynników.

Również McLaren ogłosił, że jeden z dwójki kierowców zostaje z zespołem na kolejny sezon. Przyszłość Alonso nadal pozostaje zagadką i Hiszpan nie ukrywa, że wszystko będzie zależało od formy zespołu, a dokładniej mówiąc od formy jednostki napędowej. Honda robi absolutnie wszystko, żeby utrzymać się w grze, ale przyszłość tej współpracy nadal pozostaje pod znakiem zapytania. Po doniesieniach o wykorzystaniu technologi z branży lotniczej pojawiły się informacje o znaczących możliwościach drzemiących w projekcie japońskiego producenta dostrzeżonych przez specjalistów Ilmor Engineering. Wszystko to może mieć znaczenie dopiero w kontekście końcówki sezonu lub przyszłorocznej rywalizacji, a McLaren potrzebuje dowodów lepszej formy pakietu Hondy już teraz.

Na Spa japoński producent przygotował poprawioną jednostkę trzeciej generacji, która zadebiutuje w samochodzie, za którego kółkiem usiądzie Stoffel Vandoorne. Jeśli zyski zaobserwowane na Węgrzech potwierdzą się, to na Monzy już oba bolidy będą napędzane nowym silnikiem.

Nowe silniki otrzymają w ten weekend również kierowcy Mercedesa, ale w ich przypadku obędzie się bez kary cofnięcia o 35 pozycji na starcie wyścigu. Tym samym Vandoorne traci szansę na dobry występ przed własną publicznością.

Dobry kierowca to nie wszytko i dobrze o tym wie zespół Toro Rosso, który przedłużył kontrakt z Jamesem Keyem. Jeden z najwyżej ocenianych specjalistów w padoku zostaje w obozie Red Bulla i najwyraźniej czeka na swoją szansę objęcia pionu technicznego w pierwszym zespole. Podobnie jak w przypadku Sainza ekipa z Milton Keynes zyskuje na takim obrocie sprawy dwukrotnie – nie oddaje talentu w ręce konkurencji i w razie czego ma gotowe rozwiązanie awaryjne. Osobiście trochę dziwi mnie, że w sytuacji, w której Newey coraz bardziej ucieka od toru, Red Bull nie decyduje się oddać swojego głównego projektu w ręce osoby dostępnej na pełny zegar. Ten sezon jest doskonałym przykładem, jak brak zaangażowania Newey’a w początkowej fazie projektu wpłynął na RB13 i jego możliwości w pierwszej części sezonu. Żeby być uczciwym należy też wspomnieć o zakazie stosowania zaawansowanych rozwiązań hydraulicznych w zawieszeniu oraz problemach z tunelem aerodynamicznym, o których wspominał Horner. Skoro Key zdecydował się czekać, to prawdopodobnie ścieżka awansu została już nakreślona.

W niedługim czasie powinniśmy poznać odpowiedzi na inne kluczowe pytania…