Dopiął swego…

7 lipca 2017:

„Jaki będzie kolejny krok? Test w tegorocznym bolidzie. Kiedy? Pierwsza dogodna okazja pojawi się już na Węgrzech i jeśli zespół podchodzi do sprawy poważnie – a podchodzi – to z niej skorzysta. Chce tego nie tylko Robert, ale chce tego również Renault… Wszystkie kręte ścieżki, po których Robert chadzał przez ostatnie sześć lat stały się teraz proste. Wszystko w jego rękach, nogach i głowie.”

24 lipca 2017:

Cyril Abiteboul: „Pierwsze dwa dni testów pozwoliły Robertowi oraz nam zebrać znaczną ilość informacji. Nadchodząca sesja w R.S.17 na torze Hungaroring pozwoli zebrać szczegółowe i precyzyjne dana w tegorocznym samochodzie oraz reprezentatywnych warunkach. Po tej próbie skrupulatnie przeanalizujemy zebrane informacje, aby określić w jakich warunkach powrót Roberta do rywalizacji byłby możliwy w kolejnych latach.”

Czy trzeba coś dodawać? Informacje o tym, że szefostwo francuskiego koncernu naciska na test w tegorocznym bolidzie dotarły do mnie już na początku miesiąca. Nie było szczegółów, a jedynie wskazówka, że tor musi być wymagający fizycznie – kręty. Renault rozważało dwie opcje: test na Węgrzech lub tzw. test aklimatyzacyjny. Sięgnięcie po ten pierwszy oznaczało, że borykający się z kłopotami Palmer nie otrzyma ani kilometra testowego, w okresie, w którym takie zajęcia mogłyby mu mocno pomóc. Druga z wymienionych opcji przysługuje w sytuacji, gdy zespół przemierza się do zmiany kierowcy. Gdyby jednak okazało się, że „nowy” kierowca nie spełnił oczekiwań i ekipa nie wykonałaby zmiany w kokpicie, wówczas francuski koncern straciłby jeden dni podczas zimowych testów przed sezonem 2018.

Sięgnięto po to pierwsze rozwiązanie, które mimo wszystko zdaje się być korzystniejszą opcją dla brytyjskiego kierowcy Renault. Dużo mówi się o tym, że wyścig na Węgrzech jest ostatnią szansą Palmera na utrzymanie fotela. Z nowym pakietem poprawek aerodynamicznych na pokładzie (m. in. nowa podłoga) kierowca musi zamknąć dystans, który dzieli go od partnera z zespołu. Presja jest tym większa, że tuż po wyścigu o GP Węgier w notesach inżynierów francuskiego zespołu pojawią się czasy okrążeń zanotowane przez Kubicę.

Renault jest niezwykle ostrożne nie tylko z uwagi na „niepewność” związaną z dyspozycją Kubicy, ale również z uwagi na kontrakt Palmera. Warto pamiętać, że kierowca wniósł do zespołu nie tylko swoje umiejętności, ale również sporą kwotę pieniędzy. Trzech zakontraktowanych kierowców i dwa bolidy – to już przerabialiśmy i jestem przekonany, że francuski zespół nie chce nawet zbliżać się do takiego scenariusza.

Co dalej? W przyszłą środę Kubica „zwyczajnie” zrobi swoje i Renault stanie przed prawdziwym problemem. Wysadzenie kierowcy z fotela na testy to całkiem inny kaliber niż zerwanie kontraktu, z którym kryły się okrągłe cyfry. Jeśli nie teraz to za chwilę, jeśli nie z Renault, to z kimś innym. Robert Kubica wrócił – takie są fakty.

P.S. Potwierdzenie testu na Węgrzech trafiło do mnie już we wtorek, ale gdybym Wam o tym napisał, to marny byłby mój los.