Dwa nowe scenariusze dla McLarena

Przyszłość współpracy McLarena oraz Hondy jest jednym z najgorętszych tematów ostatnich tygodni. Większość obserwatorów jest zgodna, że realny rozpad pożycia już nastąpił, a to, co oglądamy, to próba rozstania się w jak najkorzystniejszy dla obu stron sposób. Bilans strat po obu stronach jest ogromny i nikomu nie zależy na tym, aby dopisywać kolejne cyfry do rachunku.

Rozstanie McLarena z Hondą do tej pory było rozpatrywane według dwóch scenariuszy. Pierwszy zakładał całkowite zerwanie podpisanej trzy lata temu umowy. W drugim obecny kontrakt miał być zamrożony na rok lub więcej, do momentu aż japoński producent odrobi pracę domową. W tym czasie McLaren miałby „wolną” rękę w wyborze dostawcy silnika, choć mówi się, że nazwa producenta nie byłaby prezentowana na poszyciach bolidów. Z podobnego zabiegu korzysta obecnie Red Bull.

Dzisiejszy poranek przyniósł dwie dodatkowe permutacje możliwych rozwiązań. Adam Cooper na łamach serwisu motorsport.com przedstawił wizję ewentualnej współpracy McLarena oraz… Ferrari. Silnik wyprodukowany w Maranello miałby zostać zamontowany w przyszłorocznej konstrukcji inżynierów z Woking, a cała współpraca odbywałaby się pod szyldem Alfa Romeo. Muszę przyznać, że w życiu nie wpadłbym na taki scenariusz, bo na pierwszy rzut oka wydaje się on nierealny. Ferrari co prawda głośno mówi o wejściu z marką Alfa Romeo na tory, ale chyba nie zależy im na tym tak bardzo, żeby wyciągnąć obie ręce do jednego z najgroźniejszych rywali. Czas pokaże, ale szanse na takie rozwiązanie oceniam poniżej 1%.

Nieco inne spojrzenie na sytuację ma Roger Benoit, który na łamach szwajcarskiego Blick’a napisał o możliwej zamianie jednostek pomiędzy McLarenem i… Williamsem. Ekipa z Grove zyskałaby status zespołu „fabrycznego” natomiast McLaren otrzymałby w końcu konkurencyjną jednostkę. Sportowo Williams może tylko stracić na takim posunięciu, ale są miliony powodów, aby przemyśleć takie rozwiązanie, szczególnie kierując się dłuższą perspektywą.

Powodem, dla którego nazwa Williams pojawia się w całej układance, może być pojawienie się nowego zespołu w stawce już w 2018 roku. Chińscy inwestorzy, którzy mieli poważnie myśleć nad przejęciem Manora, według nowych plotek mają mocno rozpychać się na rynku personelu technicznego oraz szykować sobie bazę w Oxfordshire. Być może „wolny silnik” po Manorze, ma już nowego właściciela.

Zbliżamy się, a może już nawet jesteśmy w momencie sezonu, w którym każdy dzień oczekiwania inżynierów na specyfikację jednostki napędowej oznacza konkretne straty. Decyzje muszą zapaść przed wakacyjną przerwą, co powoduje, że najbliższe tygodnie mogą nam przynieść wiele odpowiedzi.