Cyril Abiteboul studzi nastroje

Nastroje, szczególnie polskich kibiców, wręcz eksplodowały na wieść o teście Roberta Kubicy oraz kolejnej próbie za kółkiem bolidu, która będzie miała miejsce już 2 lipca. Słaba dyspozycja Palmera oraz fakt, że kontrakt brytyjskiego kierowcy w zasadzie wygasł, to kolejne źródło spekulacji na temat przyszłości Polaka.

Francuski koncern gra nieco na emocjach, bo po bardzo miłych słowach Permane, pokrywających się z tym, co usłyszałem od inżyniera Renault, głos w sprawie zabrał Cyril Abiteboul. Dzisiejsze nagłówki w serwisach motorsport.com oraz autosport.com wręcz krzyczą „Kubica nie jest na liście kierowców Renault na 2018″. Zimny prysznic? Niekoniecznie, bo jak już wielokrotnie bywało w przeszłości, brytyjscy dziennikarze nieco zmanipulowali słowa swojego rozmówcy, przynajmniej w kontekście nagłówka. Warto przeczytać całą wypowiedź szefa francuskiego zespołu.

„W pewnym momencie będziemy musieli przedyskutować nasz skład kierowców, to jest jawna informacja. Mamy wieloletni kontrakt z Nico, i kontrakt na sezon 2017, cały 2017, z Jolyonem.”

„W pewnym momencie będziemy musieli przejrzeć dostępne opcje. Jeśli do tego momentu Robert stanie się opcją, przyjrzymy się temu. W chwili gdy rozmawiamy, nie jest na liście. Ma jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, aby mógł na niej być.”

Cyril Abiteboul zasugerował, że w przyszłości on i jego pracownicy muszą być nieco ostrożniejsi w temacie polskiego kierowcy. Test był jednorazowym wydarzeniem, ukłonem w stronę bardzo lubianego w Enstone Roberta, ale nie powinien rodzić żadnych oczekiwań z obu stron.

Jak podejść do tych słów? Czytanie nagłówków radziłbym sobie odpuścić, a już na pewno nie przywiązywać do nich dużej uwagi. W dzisiejszych czasach to przynęta na statystyki i sam wielokrotnie łapałem się na podobnych praktykach. Robert, by stać się realną opcją potrzebuje kolejnej dużej przysługi ze strony jednego z zespołów – testu w hybrydzie. Renault, ze względu na przeszłość oraz wiedzę o obecnych możliwościach Kubicy, zdaje się być naturalną opcją, ale nie jedyną. Informacje w padoku szybko się rozchodzą, a Robert jak wiemy, mimo wieloletniej nieobecności, ma tam jeszcze kilku przyjaciół.

Z czego może wynikać powściągliwość Renault? Jeśli Palmer ma pewny kontrakt do końca sezonu, to skreślenie go na tym etapie rywalizacji nie przyniosłoby nic dobrego. Marchewka musi dyndać, nawet jeśli zespół podjął już pewne decyzje.