Jak Ferrari oddało inicjatywę w wyścigu?

Tegoroczny wyścig o GP Hiszpanii miał być interesującą partią szachów, ucztą dla koneserów i tak właśnie było. Ferrari zaliczyło lepsze otwarcie, ale potem powoli do głosu zaczął dochodzić Mercedes. Jak to możliwe, że włoski zespół, mając szybszy samochód oraz przewagę pozycji na torze, nie odniósł kolejnego zwycięstwa?

Strategowie Ferrari nie mieli dziś najlepszego dnia, a ich postawa nieco przypomina zeszłoroczne występy. Obawa, że Mercedes spróbuje odrobić stratę ściągając Hamiltona na wczesną zmianę opon, popchnęła włoski zespół do obsłużenia Vettela w alei serwisowej już na 14 okrążeniu. To o wiele za wcześnie, aby myśleć o skutecznej jeździe na dwie zmiany. Najwyraźniej na tym etapie wyścigu Ferrari, mając do dyspozycji pusty tor przed samochodem Vettela, było zdecydowane, aby wykonać trzy postoje – najszybszy sposób pokonania dystansu wyścigu według Pirelli.

Mercedes wstrzymał się ze zmianą opon w bolidzie Hamiltona przez kolejne pięć okrążeń i ostatecznie zdecydował się sięgnąć po twardszą z dostępnych mieszanek. Prawdopodobnie w tym momencie specjaliści niemieckiego zespołu już wiedzieli, że miękka opona jest w stanie wytrzymać znacznie więcej niż tylko 25 kółek, oferując jednocześnie konkurencyjne tempo. Przesunięcie przejazdu na oponie z żółtym paskiem, na końcową część wyścigu, kiedy bolid jest już znacznie lżejszy, pozwalało wydłużyć ich żywotność o kolejne kilka kółek.

Tym posunięciem Ferrari oddało inicjatywę, ale nadal wydawało się, że Vettel może stanąć na najwyższym stopniu podium. Bottas dorzucił swoją cegiełkę do zwycięstwa swojego partnera (fantastyczny manewr Vettela), ale kluczowa dla losów wyścigu okazała się druga zmiana opon w bolidzie Hamiltona i czas jej wykonania. Zjazd do alei serwisowej w fazie VSC pozwala zaoszczędzić kilka sekund i niemiecki zespół postanowił po nie sięgnąć, ale zrobił to tuż przed wznowieniem normalnej rywalizacji. Ferrari odpowiedziało, tracąc czas oraz stawiając swojego kierowcę na przegranej pozycji. Biorąc pod uwagę różnicę wydajności pomiędzy miękką i pośrednią oponą (do 1,5 sekundy) oraz fakt, że do końca wyścigu zostało aż trzydzieści okrążeń, Vettel nie miał najmniejszej szansy utrzymać swojej pozycji. Skuteczny atak Hamiltona był jedynie kwestią czasu.

Czy można powiedzieć, że Vettel przegrał wyścig już na 14 okrążeniu. Praktycznie tak, choć istniał jeszcze cień szansy na odwrócenie losów rywalizacji? Szybki zjazd, tuż po pojawieniu się VSC idealnie pasowałby do strategii trzech postojów. Użycie na tym etapie twardszej z mieszanek i zmiana po kilku kółkach na miękką pozostawiłaby Vettela w grze i dała mu nieco więcej szans na walkę o zwycięstwo. Po trzeciej zmianie strata niemieckiego kierowcy byłaby znaczna, ale na młodszych o kilka kółek oponach mógłby postraszyć i zmusić Mercedesa do popełnienia błędu.

W zapowiedzi wyścigu napisałem, że przy obecnej dyspozycji Red Bull musi szukać swojej szansy w potknięciach rywali. Tak też się stało, ale ekipa z Milton Keynes nie ma wielu powodów do zadowolenia. Mimo poprawek, strata do rywali w tempie wyścigowym jest ogromna. W tym momencie warto dodać, że RB13 nie wyszedł spod ręki Adriana Newey’a. Genialny projektant przyznał to w rozmowie z telewizją Globo. Dopiero kolejne poprawki mają być naznaczone jego pierwiastkiem.

Jeśli Force India jest na sprzedaż, to cena za zespół rośnie z wyścigu na wyścig i to w zastraszającym dla ewentualnych kupców tempie. Na przestrzeni kilku wyścigów Ocon dociągnął poziomem do Pereza i obaj stanowią niezwykle skuteczny duet.

Powody do radości ma również Sauber, który z zeszłorocznym silnikiem oraz nie najlepszym nadwoziem, wywalczył pierwsze punkty w sezonie. Manora co prawda nie ma już w stawce i każdy z zespołów dostanie swój kawałek tortu (pieniądze z kasy FOM), ale skoro jest szansa powalczyć z McLarenem, to czemu z niej nie skorzystać? Kolejny raz słowa uznania należą się Ruth Buscombe, starszemu strategowi zespołu, która w przeszłości, pisząc zbliżone strategie, pozwalał odnosić „małe” sukcesy swoim poprzednim pracodawcom. Gdyby nie fakt, że Ocon zameldował się na mecie piąty, to i Wehrlein mógłby czerpać ze swojego występu dodatkową radość.

Kolejny dobry występ w wyścigu zanotowali kierowcy Toro Rosso. Niedziela to wyraźnie jest ich dzień.

Na uwagę zasługuje również wysoka pozycja Hulkenberga, która pokazuje, że francuski koncern powoli, ale regularnie przesuwa się w górę stawki. Z poprawionym silnikiem może być jeszcze lepiej.

Alonso po przygodzie na starcie nie miał najmniejszych szans, aby odzyskać stracone po kontakcie z Massą pozycje. Gdyby plan lotu do na jutrzejsze testy w Stanach był bardziej napięty, to pewnie Hiszpan wsiadłby do prywatnego odrzutowca jeszcze przed zakończeniem dzisiejszej rywalizacji.

Kończąc chciałbym zwrócić uwagę na historię małego Thomasa, najszczęśliwszego dziś (i pewnie nie tylko dziś) kibica sportów motorowych na świecie. Zaproszenie go przez zespół Ferrari, zapewne przy błogosławieństwie Liberty Media, do padoku pokazuje, że powoli ten hermetyczny do tej pory świat, zaczyna się otwierać na zwykłych ludzi. Z kolei ilość mediów relacjonujących to wydarzenia podkreśla, jak mocno brakowało tego typu gestów i jakie jest na nie „zapotrzebowanie”. Te trzy wejściówki do padoku przekazane rodzicom chłopca, to były najlepiej zainwestowane pieniądze w promocję serii od czterdziestu lub więcej lat.