Pierwszy pozytywny dzień dla Hondy

Środa na torze w Bahrajnie była pierwszym pozytywnym dniem dla Hondy od momentu, kiedy tegoroczny bolid McLarena dotknął toru. Po pierwszych, bardzo nieudanych zajęciach, w czasie których udało się pokonać jedynie 17 okrążeń (konieczna była wymiana jednostki) wczoraj tempo oraz niezawodność bolidu zaskoczyła nawet przedstawicieli McLarena. Vandoorne przejechał nieco ponad pełny dystans wyścigowy oraz zanotował czas o 0,2 sekundy lepszy niż w sobotnich kwalifikacjach będąc jednocześnie na wolniejszej mieszance.

W Bahrajnie Honda skupiła się na poprawie niezawodności oraz eliminacji drgań, głównie poprzez sprawdzenie wielu różnych map silnika. Wczorajsze wyniki sugerują, że na obu polach dokonał się mały postęp. Przed GP Rosji w jednostce powinny się pojawić małe modyfikacje, a w Kanadzie McLaren ma otrzymać nową wersję pakietu napędowego, w którym zadebiutują nowe rozwiązania w obszarze komory spalania.

Czy to wszystko wystarczy, aby McLaren zbliżył się do konkurentów? Mam pewne wątpliwości, bo wyliczenia wykonane przez Andrew Bensona sugerują, że Honda traci do Mercedesa 120 koni mechanicznych. To przepaść, którą widać szczególnie na prostych odcinkach. Rywale nie pozostawiają kierowcom McLarena żadnych szans, co było źródłem ogromnej frustracji Fernando Alonso podczas niedzielnego wyścigu.

Bardzo aktywny medialnie podczas weekendu wyścigowego w Bahrajnie był Mansour Ojjeh, co było do tej pory raczej niespotykane. W korporacjach zwykło mówić się, że jeśli szef schodzi na dół, to możliwości są dwie – jest bardzo dobrze lub bardzo źle. O tym pierwszym raczej nie może być mowy, więc tym razem pojawienie się „big boss’a” jest zwiastunem końca historii, jak to ma miejsce w grach komputerowych. „Honda obiecywała znacznie więcej” oraz „To nie może dłużej trwać” w ustach Ojjeh’a, to kolejne sygnały, że McLaren przygotowuje grunt pod rozstanie.

Jeśli decyzja nie została jeszcze podjęta, to pozostało na nią niewiele czasu, bo w maju, a najpóźniej w czerwcu rozpoczną się prace projektowe nad przyszłorocznym bolidem. Wiedza o jednostce napędowej jest jedną z najważniejszych osi tego procesu. Po drodze trzeba znaleźć nowego dostawcę, co również wymaga czasu oraz pracy.

Oprócz wątku sportowego pozostaje jeszcze wątek biznesowy. Przykro o tym mówić, ale w obecnej sytuacji Honda ciągnie McLarena w dół, a bierna postawa szefostwa brytyjskiego koncernu działa przeciwko nim. Związać się z nieodpowiednim partnerem – zdarza się. Nie umieć się jednak z tego położenia wydostać, to już zupełnie inna historia. Odnoszę wrażenie, że szefostwo McLarena właśnie dostrzegło, że problem na torze może mieć znacznie szersze przełożenie.

Na koniec bardzo ciekawa, techniczna informacja opublikowana przez dziennik Marca. Z dotychczasowych informacji, potwierdzonym przez Hondę, wiemy, że wibracje są przyczyną większości problemów z jednostką napędową. One doprowadzają do wadliwego działania lub szybszego zużycia się pewnych elementów silnika. Według hiszpańskiego dziennika elementem, który najczęściej zawodził, było łożysko lub zestaw łożysk, umieszczonych na wale łączącym MGU-H z turbiną. Zastosowane przez japońskich projektantów łożyska kulowe zużywały się (uszkadzały) niezwykle szybko, doprowadzając do awarii innych elementów.

Kluczem do wyeliminowania większości problemów jest minimalizacja drgań, ale w artykule znajduje się również wzmianka o ewentualnym błędzie popełnionym przez inżynierów Hondy. Biorąc pod uwagę lokalizację, obciążenia oraz inne czynniki zewnętrzne wszyscy trzej pozostali producenci mieli sięgnąć po łożyska ślizgowe,
które w takim środowisku radzą sobie znacznie lepiej.