Podsumowanie pierwszego dnia testów

Za nami pierwszy dzień przedsezonowych testów w Barcelonie. Nowe konstrukcje mają za liczniku już znaczącą liczbę kilometrów, ale nie wszyscy mogą zapisać te godziny do udanych. Mercedes ponownie imponuje niezawodnością od pierwszego okrążenia. Powody do zadowolenia może mieć również Ferrari oraz Williams.

Nie ma jednak lepszej osoby, aby oddać nastroje dzisiejszego dnia w padoku, niż Stefano De Nicolo, który był dosłownie wszędzie, aby dostarczyć Wam ciekawych informacji.

Pierwszy dzień w Barcelonie za nami i jest wiele do opowiedzenia. Po pracowitym poranku, w którym wszystkie zespoły sprawdziły swoje konstrukcje popołudnie poszło już bardziej gładko. Na koniec dnia stoper był po stronie Lewisa Hamiltona, a jego czas 1:21.765 był prawie 0,3 sekundy lepszy od zeszłorocznego pole position. Ciągle daleko do zapowiadanych 3-4 sekund poprawy, ale jak na pierwszą sesję, to nie jest źle. Mercedes skończył sesję pokonując oszałamiające 152 okrążenia (Bottas 79 rano oraz Hamilton 73 w popołudniowej sesji), co sugeruje ogromną niezawodność i solidność. Zespół zaprezentował również nową wersję pokrywy silnika z płetwą rekina i widoczną szczeliną wentylacyjną.

Drugie miejsce Ferrari z Vettelem za kółkiem, 126 okrążeń na liczniku oraz czas 1:21.878, zbliżony do Hamiltona, to dobry prognostyk. To oczywiście testy, więc czas okrążenia nie jest tak ważny. Dużo ważniejsza jest zdolność do kręcenia kółek i Ferrari to pokazało. Co ciekawe Ferrari zdecydowało, że do środy nie będzie komentowało przebiegu testów, kontynuując ścieżkę obraną jeszcze w zimie.

Trzeci czas zanotował Massa przejeżdżając 103 okrążenia. Ricciardo po trudnym poranku, spowodowanym awarią baterii systemu ERS, nazbierał 50 okrążeń i skończył dzień z czwartym czasem. Tylko kilka kółek dla Alonso, który skończył w sumie z 29 na liczniku, oraz konieczność wymiany całej jednostki napędowej to nie jest najlepszy start dla McLarena.

Warto dodać, że oprócz Red Bulla oraz McLarena również Renault oraz Force India zmagały się z mniejszymi lub większymi problemami. W obu wspomnianych bolidach dała o sobie znać zła izolacja nadwozia, które nie wytrzymywało wpływu wysokiej temperatury w okolicy układu wydechowego. W bolidzie zespołu Haas znowu odezwały się hamulce, a problem „złapał” Magnussena w szykanie i skończyło się na zerwanym przednim skrzydle.

Poniżej znajdziecie wspomnianą przez Stefano zmianę w bolidzie Mercedesa oraz płetwę rekina z dość nietypowym kanałem na górze.

Z dostępnych informacji wynika, że widoczny kanał ma za zadanie zapewnić lepsze chłodzenie jednostce napędowej. Zmiana poszła w parze z jeszcze większym zwężeniem, już i tak ciasnego, tyłu pokrywy silnika tuż za bocznymi wlotami powietrza.

Więcej szczegółów o ciekawych rozwiązaniach w nowych bolidach już wkrótce.