Wielkie podsumowanie: Nadzieja na sezon 2017

Przed Wami ostatnia odsłona wielkiego podsumowania sezonu przygotowana wspólnie z serwisami motorsportgp.pl, cyrkf1.pl oraz f1fanklub.pl. W czwartej części przyjrzeliśmy się nadziejom na sezon 2017 i spróbowaliśmy przewidzieć, co wydarzy się na torze w przyszłym roku. Czy nasze przypuszczenie się potwierdzą? O tym przekonamy się dopiero za kilka miesięcy, a teraz już zapraszam do lektury.



Dokładnie 91 stron, tyle liczy nowy regulamin techniczny, który zacznie obowiązywać od sezonu 2017. W tym niewielkich rozmiarów dokumencie zamknięta jest cała nadzieja, która kieruje wszystkimi zespołami w stawce. Wszystkimi, niezależnie od miejsca zajmowanego w tabeli.

Więcej docisku, nowe opony oraz odrobina wolności, którą otrzymali projektanci, sprawiają, że szansa na osiągnięcie spektakularnego sukcesu może kryć się dosłownie w każdej linijce wspomnianego dokumentu. Przywiązanie do szczegółu, zakrawające momentami o szaleństwo – to wszystko dzieje się w sterylnych pomieszczeniach fabryk zespołów. Pierwsze wyniki tych gorączkowych prac poznamy dopiero za kilka miesięcy, ale do tego czasu jakie są lub jakie mogą być nasze nadzieje związane z sezonem 2017?

Dominacja, to słowo, które w ostatnich latach bardzo często pojawiało się w dyskusji. Trudno się dziwić, bo dwa zespoły oraz trzech kierowców całkowicie zdominowało rywalizację na torach. Największa od dziesięcioleci zmiana w obszarze aerodynamiki wielu kibicom daje nadzieję na zmianę układu sił. Trzeba być jednak niepoprawnym optymistą, aby oczekiwać całkowitego wywrócenia tabeli. Warto sobie również zadać pytanie, czy tak drastyczna zmiana przełożyłaby się na poziom rywalizacji. Andy Cowell podczas czwartkowego spotkania z młodymi inżynierami w Londynie przyznał, że Williams w sezonie 2014 dysponował drugą najlepszą konstrukcją w stawce, ale nie potrafił tego przełożyć na pozycję w klasyfikacji konstruktorów. To pokazuje, że oprócz szybkiego auta, cała operacja wyścigowa musi mieć czas i warunki, aby dojrzeć do wygrywania.

Miniony sezon pokazał, że różnice pomiędzy możliwościami jednostek napędowych zaczynają się zmniejszać, a wkrótce powinny zacząć zacierać. Ferrari jest najbliżej Mercedesa, a plotki dochodzące z Maranello sugerują, że opracowana konstrukcja komory spalania kryje w sobie innowacyjne rozwiązania. Nowe ścieżki rozwoju pojawiły się również w Viry oraz Sakurze, co idąc w parze z topniejącymi możliwościami niemieckiego koncernu, powinny mocno zbliżyć wydajność wszystkich czterech jednostek. Pewne obawy można mieć w stosunku do Hondy, bo japońscy inżynierowie nadal nie zdecydowali się sięgnąć po rozwiązania wykorzystujące podwójną komorę spalania. Prawdą jest, że aby przegonić rywali trzeba robić dwa kroki, w momencie gdy konkurencja robi jeden, ale czy można w tym procesie odrzucać osiągnięcia inżynierów, którzy stoją za trzema mistrzowskimi tytułami?

Nie należy się spodziewać, że Mercedes nagle straci całą swoją przewagę, wynikającą z wydajności jednostki napędowej, ale warto pamiętać, że Red Bull ma Newey’a. Nowe przepisy w dziedzinie aerodynamiki okazały się tak kuszące dla doświadczonego inżyniera, że postanowił on ponownie zamknąć się z deską kreślarską w gabinecie pod dachem fabryki w Milton Keynes w pełnym wymiarze godzin. Niezależnie od tego, kto z tej potyczki wyjdzie zwycięsko, różnice pomiędzy czołowymi zespołami powinny być nieznaczne, a to zawsze gwarantuje dobre ściganie.

W to wszystko może się wmieszać Ferrari, pod warunkiem, że włoskiej ekipie uda się załatać największą od wielu lat dziurę w Maranello – braki w aerodynamice. Problemy z rozkalibrowanym tunelem aerodynamicznym miały ogromny wpływ na cały departament. Doświadczeni specjaliści z każdym miesiącem tracili pewność siebie (oraz posady), a młodzi nie mieli okazji, aby iść naturalną ścieżką rozwoju. Nerwowe ruchy, wielokrotnie wykonywane przez włoski zespół, z jednej strony gasiły małe pożary, ale z drugiej podsycały ogień, który równomiernie trawił całą strukturę. Projekt 668 będzie kolejnym dzieckiem Simone Resty, ale tym razem ojcem chrzestnym konstrukcji będzie Rory Byrne. Spokojna i odważna praca wspomnianego duetu pod wodzą nowego dyrektora technicznego może być początkiem powrotu legendarnej marki na właściwe tory, choć znając włoski temperament, wszystko może w jednej chwili runąć jak domek z kart.

Interesująca rywalizacja zapowiada się tuż za czołową trójką. Do gry powinni wrócić tacy gracze jak McLaren oraz Renault. Zak Brown jest specjalistą od marketingu, ale również ogromnym fanem zespołu i jego entuzjazm może pozytywnie wpłynąć na atmosferę w Woking. Po latach niewyobrażalnej wręcz dyscypliny pod okiem Rona Dennisa wszyscy poczują ulgę, a to może przełożyć się na znacznie wydajniejszą pracę. Francuski zespół kontynuuje rozbudowę pionu technicznego, a ostatnie posunięcia na tym polu pokazują, że jest to proces, który się jeszcze nie zakończył. Po późnym przejęciu Lotusa oraz gimnastyce związanej z upakowaniem własnego silnika w miejscu, które zostało zaprojektowane ściśle według dokumentacji technicznej Mercedesa, nowe rozdanie jest dla Renault jak prezent pod choinką.

Wszystkie znaki na niebie oraz ziemi wskazują, że powinno być ciaśniej oraz mniej przewidywalnie. Do pełni szczęścia brakuje tylko jednego elementu – wyprzedzania, a raczej pewności, że przy zapisach nowego regulaminu technicznego będzie to możliwe. Więcej docisku, to więcej brudnego powietrza, które znacznie wpłynie na wydajność samochodu jadącego z tyłu. Pat Symonds przyznał otwarcie, że wprowadzenia modyfikacji w obszarze aerodynamiki nie poprzedziły żadne analizy dotyczące wpływu zmian przepisów na możliwości wyprzedzania. Właśnie dlatego jest wiele sprzecznych informacji, a największym nieporozumieniem jest twierdzenie, że szersze opony zniwelują wpływ brudnego powietrza.

Teoretycznie większy kontakt z podłożem powinien dać lepszą przyczepność mechaniczną. Samochody wyposażone w nowe opony, które widzieliśmy na zdjęciach wykonanych w czasie testów, wyglądały jak przyklejone do toru. Problem w tym, że w przeciwieństwie do opon drogowych, gumy wyścigowe muszą znaleźć się w pewnym oknie temperaturowym, aby dać z siebie to, co mają najlepszego. Im mocniej je przyciśniemy, tym więcej ciepła otrzymamy, ale równocześnie większy będzie wpływ na zachowanie bolidu w przypadku, gdy tego docisku zabraknie. Brudne powietrze zaburzy pracę aerodynamiki, siły działające na opony będą mniejsze, a to błyskawicznie przełoży się na spadek temperatury i bolid zacznie się ślizgać. Graining oraz większe zużycie będą kolejnymi efektami ubocznymi. Pozostaje mieć nadzieję, że włoski producent, który otrzymał niespotykaną do tą ilość godzin testowych, oraz wsparcie czołowych zespołów, opracuje odpowiednie mieszanki, które nie będą tak wrażliwe na wahania temperatur pracy.

Dlaczego tak mało piszę o wyglądzie nowych konstrukcji? Bo wygląd nie jeździ. Ostatnie lata pokazały, że szybko przyzwyczajamy się do nowych kształtów i nawet to, co na pierwszy rzut oka wydawało się paskudne, całkowicie przestaje przeszkadzać po dwóch lub trzech wyścigach. Oczywiście jest niezwykle ważne, aby seria miała swój unikalny odciska palca i to zostanie osiągnięte głównie poprzez wprowadzenie nowych opon. Osoby z zacięciem technicznym z pewnością wyłapią znaczne różnice w przestrzeni za tylnym zawieszeniem, czy w okolicy tylnego skrzydła, ale trudno się spodziewać, aby przyszłoroczne konstrukcje przyciągnęły przed telewizory nową rzeszę fanów. Dużo ciekawiej w tym zakresie będą wyglądały bolidy serii Roborace.

Umowa CVC z Liberty Media, to kolejny element, który może przynieść poprawę jakości widowiska. Na duże zmiany w formacie rywalizacji nie ma co liczyć przed 2020 rokiem, ale już pojawiają się pozytywne sygnały, szczególnie w obszarze marketingowym. Pojawi się wiele nowych inicjatyw, które są testowane, a przykładami mogą być kamery 360 stopni, nowa oficjalna aplikacja, która pozwala na śledzenie wyścigów z różnych kamer czy niespotykane do tej pory materiały publikowane w sieci. Ze względu na duże zaległości seria jest na etapie gonienia standardów, ale warto poczekać na moment, w którym sama zacznie je wyznaczać. Wirtualna oraz rozszerzona rzeczywistość, to tylko jeden z obszarów, który w najbliższym sezonie może stać się stałym elementem każdej transmisji.

Z nadzieją będziemy wypatrywali też nowych gwiazd. Verstappen, Sainz, Vandoorne, Ocon, Stroll czy Wehrlein – to grupa kierowców, którzy wkrótce mają i mogą zastąpić takie gwiazdy jak Webber, Massa, Button, Alonso czy Raikkonen. Niektórzy już pokazali drzemiący w nich potencjał, inni tą szansę mają jeszcze przed sobą. Oprócz talentu przydałaby się również odrobina charakteru, abyśmy mogli obserwować nie tylko ciekawą rywalizacją na torze, ale również poza nim. Verstappen już pokazał, że mimo młodego wieku cała reszta stawki musi się z nim liczyć i tego samego oczekiwałbym od pozostałych. Oczywiście nie każdy będzie miał do dyspozycji tak szybki boli, ale jeśli dojdzie do wspomnianego wcześniej spłaszczenia stawki, to wpływ kierowcy na dobry wynik nabierze całkiem nowego znaczenia.

Prezentacje bolidów oraz pierwsze kilometry przejechane przez nowe konstrukcje na torze w Barcelonie będą bardzo emocjonującymi wydarzeniami. Ważne jednak, aby kiedy opadnie już kurz, nie okazało się, że król jest nagi. Przyszły sezon ma szanse stać się nowym początkiem, ale są również przy nim małe znaki zapytania. Przełom nie dokona się z dnia na dzień, ale pod nowymi rządami ma szansę dokonać się zmiana, która może wznieść rywalizację na całkiem nowy poziom.

Francesco Sveltof1sport.it


2017 will be a strange year, marked by the technical revolution (update on chassis and tires) that could lead to a shake of the grid positions. The hope will be to see an exciting championship, finally scored from a not only internal fight in the best team but open to others too. Who knows if Ferrari will enter in that fight… In Italy the supporters believe it, but now it’s difficult to hope for a so-fast and effective overturn of the situation for the
Maranello team.

Red Bull maybe will be the first opponent of the Mercedes once again. We’ll seen whether they will effective be able to title fight. Finally, Renault have to demonstrate a lot, after a comeback in 2016 as an official manufacturer but protagonist of a terrible year obviously not worthy for the great brand it is.

2017 będzie dziwnym rokiem, zdominowanym przez zmiany techniczne (nadwozie oraz opony), co może doprowadzić do przemieszania stawki. Trzeba mieć nadzieję, że to doprowadzi do ekscytującej rywalizacji, nie tylko wewnętrznej w najlepszym zespole, ale również otworzy się ona na pozostałych uczestników. Trudno powiedzieć, czy Ferrari wmiesza się w tę walkę… We Włoszech kibice w to wierzą, ale w tym momencie trudno mieć nadzieję na tak szybkie i zdecydowane odwrócenie sytuacji zespołu z Maranello.

Bardzo możliwe, że to Red Bull ponownie będzie najgroźniejszym rywalem Mercedesa. Zobaczymy, czy będą w stanie podjąć walkę o mistrzostwo. Renault ma wiele do zaprezentowania, po powrocie w sezonie 2016 jako zespół fabryczny, bo ten, który dobiegł końca nie pasuje do tak wspaniałej marki.

Paweł Wronieckif1fanklub.pl


Oglądając dominację Mercedesa z ostatnich trzech lat, chyba każdy miał nadzieję, że w tym roku coś się zmieni. Niestety duże zmiany w regulaminie na przyszły rok sprawiły, że zespoły szybko przestawiły swoje moce produkcyjne na budowę nowych konstrukcji i przez to nie mieliśmy co liczyć na jakieś wielkie zmiany w stawce.

Dlatego też z dużą nadzieją patrzę na to co wydarzy się w przyszłym roku. Roszady w stawce, jej wyrównanie i walka kilku zespołów o tytuł to coś o czym marzą wszyscy fani już od dobrych kilku lat. Chciałbym, żeby F1 była bardziej nieprzewidywalna, niestety przy obecnym poziomie niezawodności bolidów i wyasfaltowanych poboczach nie wrócimy do dawnych czasów już nigdy.

Nowy wygląd bolidów niesie za sobą wiele zmian w samym ściganiu. Bolidy spędzą mniej czasu na hamowaniu, na prostych będą wolniejsi, ale za to wzrośnie mocno prędkość w zakrętach. Może to negatywnie wpłynąć na manewry wyprzedzania. Mam nadzieję, że się mylę i za kilka miesięcy zobaczymy mniej procesji na torze, a wyścigi będą jeszcze bardziej emocjonujące. FIA prawdopodobnie stawiając na aerodynamikę chciała sprawić, że jednostka napędowa będzie odgrywała mniejszą rolę niż w poprzednich sezonach.

Wizualnie Formuła 1 wskoczy na pewno na nowy poziom. Kierowcy już komentują, że bolidy wyglądają jak kompletnie z innej serii. Skończy się śmianie z dziwnych nosów, czy wysokiego, wąskiego tylnego skrzydła. Szersze opony również prezentują się zdecydowanie lepiej. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że przełoży się to wszystko na lepsze wyścigi w sezonie 2017.

KarolCyrkF1.pl


Sezon 2017 oznacza dla Formuły 1 nowy początek. Rewolucja techniczna jest ogromna, być może to największa skala zmian w historii. Szczególnie ważne jest to, że tym razem modyfikacje regulaminu mają na celu przyśpieszenie, a nie spowolnienie bolidów, jak to zwykle było w historii. Dzięki tym zmianom, możemy liczyć na rekordowe tempo kwalifikacyjne na każdym torze w 2017 roku. Możemy również liczyć na bardzo intensywny rozwój bolidów w trakcie sezonu i dzięki temu na zmiany w układzie sił, podobnie jak to było w 2009 roku. Ale czy te zmiany poprawią ściganie? Obawiam się, że rozbudowana aerodynamika i większe tempo bolidów w zakrętach negatywnie odbiją się na możliwości wyprzedzania. Gdyby tak faktycznie było, to w F1 będziemy mieć najszybsze bolidy w historii, a w wyścigach tylko pojedyncze manewry wyprzedzania. Czyli byłaby to powtórka z 2004 roku. Dlatego mam nadzieję, że tak się nie stanie, a kolejny sezon będzie bardzo emocjonujący. I co najważniejsze bez dominacji jednego zespołu.

Bardzo liczę na inną rewolucję, którą można nazwać „rewolucją multimedialną”. Formułą 1 szykuje wiele nowości na kolejny rok dotyczących transmisji telewizyjnych i obecności w Internecie. To cały czas zmiany planowane jeszcze przez CVC, gdy F1 zostanie przejęta przez Liberty Media (firmę bardzo dobrze znającą się na mediach i Internecie), to w kolejnych latach możemy liczyć na kolejne nowości. F1 powinna stać się liderem jeśli chodzi o przekaz telewizyjny wśród rozgrywek sportowych.

Wiemy już, że w 2017 roku wszystkie transmisje F1 zostaną przygotowane w rozdzielczości UHD (4K). Na razie będzie z nich korzystać tylko brytyjska telewizja Sky Sports na specjalnym kanale w tej rozdzielczości. Na bolidach powinny pojawić się kamery rejestrujące obraz w perspektywie 360 stopni (testowane w 2016 roku), co będzie oznaczać nową jakość w przekazach z kamer na samochodach. Prawdopodobnie aplikacja F1 i płatny pakiet F1 Access zostaną wzbogacone o rozbudowany Live-Timing, oraz o dostęp do komunikacji radiowej zespołów. Testowane były również w tej aplikacji przekazy na żywo z kamer zamontowanych na bolidach. To byłoby bardzo istotne wydarzenie i przyczółek do prawdziwej rewolucji w przyszłości. Liberty Media powinno wprowadzić internetową usługę F1 na wzór Netflixa z pełnym dostępem do transmisji na żywo oraz do archiwum wyścigów.

Przemysław MitakMotorsport Grand Prix


Celem rewolucji w regulaminie technicznym Formuły 1 na sezon 2017 miało być sprawienie, aby znowu ten sport stał się ekscytujący. Jednak im bliżej momentu, w którym po raz pierwszy wyjadą na tor te superszybkie maszyny, tym coraz więcej wątpliwości. Czy fakt, że bolidy będą szybsze o nawet 5 sekund na okrążeniu sprawi dla przeciętnego widza jakąkolwiek różnicę?

Największe obawy powoduje zwiększenie docisku aerodynamicznego. Ogólnie wiadomo, że większa liczba misternie przygotowywanych skrzydełek powoduje efekt tzw. brudnego powietrza, który wręcz uniemożliwia wyprzedzanie.

Zmiana przepisów to także zwiększony poziom wydatków i zespoły o mniej zasobnych portfelach nie mogą pozwolić sobie na przygotowanie się do sezonu 2017 równie dobrze, co ekipy pokroju Ferrari, Red Bull Racing czy Mercedesa. Tak więc raczej nie należy się spodziewać wywrócenia układu sił do góry nogami.

Najważniejsze pytanie, jakie z całą pewnością zadają sobie fani Formuły 1 brzmi: czy dominacja Mercedesa w przyszłym roku może dobiec końca? Trudno w tym momencie jednoznacznie odpowiedzieć, ale istnieje taka szansa. Ferrari, Red Bull i Mercedes będą w uprzywilejowanej sytuacji w sezonie 2017, ponieważ testowali nowe opony Pirelli. O ile co do ekipy z Maranello można mieć pewne wątpliwości, to niewykluczone, że Red Bull odrobi, jeśli nie całą to przynajmniej większość straty do Mercedesa. Geniusz Adriana Neweya bez dwóch zdań w tym pomoże.

Nowy właściciel Formuły 1 – Liberty Media powinien zaprowadzić nowe porządki w tym sporcie. Najprawdopodobniej głos zespołów już nie będzie najważniejszy, nie będzie walki o wpływy niczym na arenach politycznych, a kibic będzie miał większy dostęp do tej dyscypliny.

Pomimo kilku znaków zapytania z niecierpliwością wyczekujemy sezonu 2017. Formuła 1 zmieniła kurs z obszaru, który tylko teoretycznie miał poprawić rywalizację na torze. Skończyło się na poważnym spadku oglądalności i poziomu tej dyscypliny sportów motorowych. W przyszłym roku czeka nas powrót do źródeł, ale jaki będzie ostateczny efekt? Na razie pozostaje nam poczekać do marca, na start sezonu 2017 w Australii.


Czytaj poprzednie części podsumowania:

Naj… sezonu
Zaskoczenie sezonu
Rozczarowanie sezonu