Płetwa rekina powróci?

Niemiecki AMuS publikuje dziś bardzo ciekawe informacje, dotyczące nowych konstrukcji. Z informacji, do których udało się dotrzeć serwisowi wynika, że nowe przepisy wymusiły na wszystkich zespołach konieczność zastosowania w swoich konstrukcjach tzw. płetwy rekina. Wszystko przez obniżenie wysokości tylnego skrzydła i niekorzystny wpływ na jego pracę zaburzonego powietrza, pochodzącego z przedniej osi.

W ostatnich latach problem nie występował, bo wszelkiego rodzaju zaburzenia powietrza „mieściły się” pod płatem tylnego skrzydła. Obniżenie skrzydła powoduje, że brudne powietrze, pochodzące z okolicy przedniego zawieszenia zaburza pracę aerodynamiki. Efekt najbardziej ma być odczuwalny w zakrętach, stąd właśnie ponowne sięgnięcie po element, który będzie izolował strony bolidu.

W artykule pojawi się również informacja, że Red Bull jako jedyny zespół znalazł sposób, aby poradzić sobie z tym problemem bez używania dodatkowego elementu łączącego wlot powietrza nad głową kierowcy z tylnym skrzydłem. Ekipa z Milton Keynes próbowała na etapie konsultacji z przedstawicielami FIA zasugerować wprowadzenie zakazu używania płetwy rekina z powodów natury estetycznej. Zakazu nie będzie, ale cała sytuacja pokazuje, że Red Bull jest o krok przed konkurencją, znając wszystkie możliwości oraz słabe i mocne strony rywali.

Michael Schmidt sugeruje, że wolność, jaką projektanci otrzymali w obszarze za przednim zawieszeniem będzie kluczowa dla wydajności aerodynamicznej przyszłorocznych bolidów. Odpowiednio uformowane skrzydła pozwolą jeszcze mocniej uszczelnić podłogę, co będzie symulowało zastosowanie bocznych kurtyn. Dzięki temu bolidy takie jak Red Bull będą mogły jeździć z jeszcze bardziej zadartym dyfuzorem, a każdy milimetr w tym obszarze daje niezwykłe korzyści w skali wydajności aerodynamicznej bolidu.