Nico jest mocniejszy niż kiedykolwiek

Tydzień temu pochyliłem się nad postawą Lewisa Hamiltona podczas czwartkowej konferencji prasowej i napisałem wtedy, że stary, dobry Lewis wrócił. Moje przewidywania dotyczące jego dyspozycji sprawdziły się, więc tym razem postanowiłem przyjrzeć się Rosbergowi. Jakie są wnioski? Nico jest mocniejszy niż kiedykolwiek.

Niemiec świetnie poradził sobie ze wszystkimi pytaniami, nawet tymi, które miały go wprawić w zakłopotanie. Niezbyt przychylne komentarze Ecclestone’a Rosberg zbył krótkim stwierdzeniem, że nie jest tu po to, aby zadowolić wszystkich.

Rosberg jak mantrę powtarza, że skupia się jedynie na tym, aby wygrać wyścig, nie myśląc o mistrzostwie. Sposób w jaki podchodzi do rywalizacji pokazuje, że wykonał ogromną pracę nad sobą, być może z pomocą specjalistów, do czego jednak nie chciał się przyznać. To wszystko przypomina mi słynne „oddać dwa dobre skoki”, które każdy z kibiców sportów zimowych wielokrotnie słyszał i zna bardzo dobrze. Ze skoczni jest nico daleko na tor, ale pewne zasady są uniwersalne. Najważniejsze jest to, co Rosberg powiedział na końcu tego wątku – „to działa”.

Czego możemy spodziewać się w Meksyku? Moim zdaniem Rosberg zaatakuje. Jeden z czytelników napisał w komentarzu, że przecież nie musi i wystarczy mu spokojne kontrolowanie sytuacji. Moim zdaniem musi mocno zaznaczyć swoją pozycję już w Meksyku i wysłać sygnał Hamiltonowi, że nie będzie jedynie bronił swojej przewagi. Ten pojedynek na tym etapie rozgrywa się głownie w sferze psychologicznej. Hamilton w wywiadzie dla Sky Sports powiedział, że myśli już o ośnieżonych, górskich stokach i Rosberg ma szansę zostawić go z tymi myślami już w Meksyku. Przy wyniku 2:1 w 80 minucie trzecia bramka właściwie kończy zabawę. W ten weekend Rosberg może odebrać swojemu rywalowi resztki nadziei na obronę tytułu i jest na to mocno przygotowany.

Czeka nas więc niezwykle ciekawy pojedynek i pozostaje mieć nadzieję, że główne role odegrają w nim kierowcy, a nie samochody. Tor w Meksyku, z uwagi na swoje położenie, jest niezwykle wymagający dla bolidów. Rzadkie powietrze oznacza, że, aby uzyskać zbliżoną wydajność układów chłodzenia, należy go wtłoczyć do wlotów znacznie więcej. Silnik i hamulce to dwa obszary, w których kryje się największe zagrożenie i są to obszary, w których w przeszłości Mercedes miał wiele kłopotów. Niemieccy inżynierowie, mając w kieszeni tytuł konstruktorów, prawdopodobnie postarają się zadbać o te elementy kosztem prędkości. Większe wloty chłodzące hamulce, mocniej otwarta tylna pokrywa silnika, to elementy, które tym razem zostaną użyte z pewnym zapasem.