Dlaczego możemy jeszcze usłyszeć o współpracy McLarena i Apple?

Informacja o możliwym przejęciu McLarena przez Apple zelektryzowała nie tylko rynek motoryzacyjny, ale również serwisy finansowe oraz technologiczne. Większość obserwatorów była zgodna, że wobec planów firmy Apple, związanych z budową autonomicznego samochodu, przejęcie producenta sportowych samochodów byłoby idealnym posunięciem. Niewiele osób zadało sobie jednak pytanie, jak transakcja wpłynęłaby na McLarena.

Znając sposób działania amerykańskiej korporacji przejęcie kontroli nad McLarenem mogłoby w dłuższej perspektywie doprowadzić do naturalnej śmierci marki – jednej z ikon brytyjskiej motoryzacji. Trudno sobie wyobrazić, aby Ron Dennis zgodził się na takie rozwiązanie, podobnie jak na oddanie sterów amerykańskim właścicielom. Takie posunięcie w mojej ocenie jest jednym z ostatnich, które Dennis mógłby wykonać, gdyby zmusiły go do tego względy finansowe. Patrząc jednak na zeszłoroczne wyniki sprzedaży, taki scenariusz jest niezwykle daleki od realizacji, wręcz niewyobrażalny.

W tym kontekście oświadczenia McLarena, zaprzeczające doniesieniom Financial Times, wydaje się zamykać dalszą dyskusję, ale… Warto zwrócić uwagę, że brytyjski koncern zaprzeczył jedynie, że toczą się rozmowy dotyczące przejęcia lub inwestycji. Form współpracy może być wiele i tego właśnie mogły lub mogą dotyczyć rozmowy prowadzone przez oba podmioty.

Apple w ostatnim czasie zmieniło nieco swoje plany, dotyczące budowy własnego samochodu. Nowy zespół zamiast twardego wejścia w produkcję konstrukcji ma za zadanie skupić się jedynie na budowanie systemu umożliwiającego samodzielne poruszenie się samochodów po drogach. W tym kontekście dotychczasowa polityka firmy, polegająca na budowie zarówno części sprzętowej, jak i programowej nie będzie prowadzona. Samochód wyprodukowany od początku do końca przez Apple nie ma szans na podbicie rynku motoryzacyjnego, natomiast sama technologia, o ile będzie lepsza od produktów konkurencji, może znaleźć zastosowanie w konstrukcjach wielu producentów. Być może rozmowy z McLarenem są przymiarką do tego, aby pokazać możliwości nowych technologii w połączeniu z konstrukcją, która powstała całkowicie niezależnie. Brytyjska marka byłaby również świetnym ambasadorem dla systemu Apple.

Możliwe jest również, że McLaren zbuduje samochód dla Apple, a amerykański koncern jedynie naszpikuje go swoją technologią. Tego typu działania również nie będą nosić znamion „przejęcia” lub „inwestowania”. Będzie to „zwykła” usługa, wykonana przy użyciu niezwykłej technologii. McLaren jest posiadaczem wielu patentów, a dla Apple szczególnie ciekawe mogą być rozwiązania w dziedzinie budowy lekkiej konstrukcji z włókna węglowego. Na tym polu doświadczenia inżynierów z Woking wyprzedzają większość motoryzacyjnego świata.

W mojej ocenie sprawa jest daleka od zakończenia, ale jej pierwotny obraz, przedstawiony w mediach, był mocno zniekształcony. Komu najbardziej zależało, aby rozmowy dwóch gigantów podnieść to poziomu „przejęcia”? Chyba jedynie mediom. Apple kupi McLanena brzmi zdecydowanie bardziej lotnie, aniżeli McLaren będzie podwykonawcą Apple.