Pytanie czy Verstappen nie jest zbyt młody, aby ścigać się w F1 powraca

Półtora miesiąca temu minął rok od śmierci Julesa Bianchiego, a dziś córka Nico Rosberga obchodziła swoje pierwsze urodziny. Dlaczego piszę o dwóch pozornie niezwiązanych z sobą wydarzeniach i w dodatku w wątku poświęconym Verstappenowi? O tym już za chwilę.

Szalony Max nie schodzi z czołówek, a jego defensywny styl walki jest przedmiotem wielu komentarzy oraz rozważań. Nie zamierzam powielać oceny, którą zaprezentowałem we wpisie będącym podsumowaniem rywalizacji na Spa, ale chciałbym się bardziej pochylić nad zachowaniem pozostałych kierowców i powodem, dla którego tak krytycznie podchodzą do wyczynów młodego Holendra na torze.

Wypadek oraz późniejsza śmierć Julesa Bianchiego była szokiem dla całego sportowego świata oraz namacalnym dowodem dla kierowców jak okrutny oraz niebezpieczny potrafi być sport motorowy. Czas, który minął od tragicznego weekendu wyścigowego na torze Imola, podczas którego zginęli Ratzenberger oraz Senna, sprawił, że temat śmierci na torze był raczej przedmiotem suchych analiz oraz wspomnień, aniżeli realnym zagrożeniem. Wrażenie oddalenia ryzyka utraty życia na torze było potęgowane przez ogromny postęp w dziedzinie bezpieczeństwa, który dokonał się na torach w ciągu ostatnich dwudziestu lat.

Niestety chwile grozy oraz niepewności, jakich doświadczyli kierowcy rywalizujący na torze Suzuka oraz ciężar niesionej przez nich kilka miesięcy później trumny, sprawiły, że to, co wydawało się bardzo odległe, nabrało całkiem realnego wymiaru. „To mogłem być ja” – taka myśl przeszła przez głowę każdego z kierowców, choć każdy z nich w rozmowach z reporterami deklarował, że kiedy wizjer kasku opada w dół, wszystkie tego typu myśli pozostają z dala od kokpitu.

Nie ma powodu, aby nie wierzyć w te deklaracje, ale prawda jest taka, że kierowcy większość swojego czasu spędzają poza szczelnie zabudowanym kokpitem. Wspomniany na początku wpisu Rosberg, Grosjean, Vettel, Raikkonen, to kierowcy, których prywatne życie mocno zmieniło się w ostatnim czasie. Narodziny dziecka, to ogromny zwrot w życiu każdego faceta i moment, w którym życie ulega całkowitemu przewartościowaniu. To właśnie z powodu rodziny kariera Jamesa Hunta trwała tak krótko. Syn mistrza świata, w rozmowie z Murrayem Walkerem, zarejestrowanym przez kamery stacji Channel 4, powiedział otwarcie, że jego ojciec nie zamierzał nadstawić karku dla szóstego miejsca. Button, Alonso czy Hamilton to kierowcy spełnieni na torze, którzy widzą już swoje życie po życiu na torze i zamierzają się nim cieszyć.

Większość kierowców, którzy są dziś na torze zdaje obie sprawę, że jest o pewien etap w ich życiu, który prędzej czy później dobiegnie końca i chcą stawić czoła kolejnym wyzwaniom. Dla Verstappena obecny okres w życiu jest jego całym światem, poza którym nie widzi nic więcej. Można się sprzeczać, czy takie bezkompromisowe podejście jest wadą czy zaletą, ale jedno jest pewne – jest niebezpieczne nie tylko dla niego, ale również dla innych kierowców.

Przed pojawieniem się Verstappena na torze było wiele obaw, czy jego wiek oraz brak doświadczenia nie będzie przeszkodą. Do tej pory jego wyniki oraz wypowiedzi osób, które z nim współpracują świadczyły o nadzwyczajne dojrzałości oraz niebywałym talencie. Niestety nawet drogocenne kamienie mogą mieć na sobie skazę i tą skazą w przypadku Verstappena jest brak doświadczenia życiowego, rozumienia, że istnieje życie poza torem. Kierowca, który stawia swoje pierwsze kroki w F1 w wieku 25 lat ma już za sobą kawałek życia i albo otarł się o śmierć, albo rozumie już, że jest coś takiego jak życie po życiu kierowcy wyścigowego. Verstappen mając zaledwie 19 lat oraz przeszłość kartingową oraz jeden sezon w F3 najwyraźniej jeszcze tego nie rozumie.