Romulus Kolles miał trzech szpiegów w fabryce zespołu Caterham

Serwis prosport.ro mocno śledzi wydarzenia związane z upadłością zespołu Caterham i zaangażowaniem w ten proces rumuńskich obywateli. Po rozmowie z słynnym już „czyścicielem” dziennikarz śledczy Costin Stucan dotarł do ojca Colina Kollesa, którego nazwisko również pojawiło się w dokumentacji CSL. Wyniki tej rozmowy są równie ciekawe jak cała sprawa, ale jeśli ktoś liczy na rozwiązanie zagadki, to może się mocno rozczarować.

„Byłem dyrektorem tylko przez krótki okres czasu. Zrezygnowałem… Wysłałem tam trzech ludzi, aby wiedzieć co się tam dzieje, mieli wszystko zapisywać, notować.”

„Nie mogłem być w tej grze, nie mogłem grać. Wysłałem tam trzech ludzi, jeden z nich był byłym policjantem, drugi byłym piłkarzem.”

„Byli tam i notowali wszystko. Każdy ruch w Caterhamie był zanotowany. Mam te notatki, otrzymałem je od tych ludzi. Zapłaciłem im za szpiegowanie dla mnie.”

Romulus Kolles był bardzo zaskoczony, kiedy dowiedział się o rozmawiającego z nim dziennikarza, że jego człowiek, były piłkarz, objął rolę dyrektora zespoły po jego rezygnacji.

„Skąd o tym wiesz? Ja o tym nic nie wiem. Spróbuj mnie zrozumieć. Nawet jeśli bym wiedział, to nie mogę powiedzieć.”

Poruszony został również wątek roli, jaką Colin Kolles odegrał w procesie ratowania zespołu.

„Mój syn nie ma za tą sytuacją nic wspólnego. Chcę powiedzieć, że nie jest związany bardziej niż zwykły doradca.”

„Kiedy zobaczył jaka jest sytuacja nie chciał brać w tym udziału. Zrezygnował. Nie zaakceptował tego. Więcej nie mogę powiedzieć.”

„Nie wiem nic [na temat Forza Rossa]. Zapytaj tych, którzy są zaangażowani, ale nie sądzę, żeby im się to udało. Zespół. Wszystkie możliwości zostały wykorzystane do tego celu, ale nie znam szczegółów.”

„[Colin] nie będzie w to zaangażowany. Ktoś inny będzie szefem zespołu. Rumun [Bazac]. Zapomnij o moim synu. On ma inne sprawy na głowie.”

„Jego związek z zespołem nie jest źle odbierany. Zobaczysz jak się to wszystko skończy. Musisz wiedzieć, że pomógł im uzyskać wiele rzeczy od Ecclestone’a. A dostać co od niego jest bardzo trudno, jemu udało się uzyskać przychylność. Wydaje mi się, że Rumuni nie mają pieniędzy na danie gwarancji.”

„To znacznie więcej [niż 500 tysięcy dolarów]. Nie mogę ci powiedzieć. Uwierz mi. Nie jestem zaangażowany w F1. Jestem zainteresowany wyścigami długodystansowymi w Chinach, Japonii i Ameryce.”

Pozostając przy wątku zespoły Forza Rossa trzeba wspomnieć, że opublikowane wczoraj oświadczenie prasowe przez przedstawiciela potencjalnych inwestorów, zaprzecz doniesieniom, że FRR otrzymała oficjalną zgodę od FIA na dołączenie do rywalizacji.

Tymczasem administrator zarządzający majątkiem CSL poinformował, że zgłosiło się do niego kilku potencjalnych inwestorów. Pojawiła się nawet oferta sfinansowania wyjazdu do Austin, ale nie było to możliwe do zrealizowania z uwagi na logistykę całego przedsięwzięcia. Nie wiadomo dokładnie kto ją złożył, ale serwis Autoweek.com ustalił, że całej sytuacji bacznie przygląda się były szef zespołu Benetton oraz właściciel stajni wyścigowej Prodrive.

Aktualny cel zarządcy to powrót zielonych bolidów do rywalizacji w kończącym tegoroczne zmagania wyścigu w Abu Dhabi. Jeśli to nie będzie możliwe to dalsze prace tymczasowych włodarzy skupią się nad wystawieniem zespołu do rywalizacji w sezonie 2015.